Artykuł

Kadr z

Kadr z "Nasza Gazeta". Fot. Emil Marecki

"RetroWywiad": Rozmowa z Bartoszem Jurkowskim

28.04.20 22:34   em   2  

Prezentujemy rozmowę z Bartoszem Jurkowskim, która ukazała się w “Naszej Gazecie” wydawanej przez MOKS Stomil Olsztyn w czasach, gdy sponsorem klubu była firma Halex. Wywiad ukazał się w drugiej połowie kwietnia 1999 roku.

Jakie nastroje panują w zespole po zmianie trenera?
- Bardzo dobre, wszyscy mamy nadzieję, że Mieczysław Broniszewski będzie kontynuował to co zaczął jeszcze nie tak dawno. Podobną sytuację mieliśmy półtora roku temu. Też były dyskusje, utrzymamy się czy nie, ale udało się. Jest szansa uczynić to po raz drugi i myślę, że nie będzie to epizod, a rozpocznie się budowa zespołu gotowego osiągać większe sukcesy.

Do pracy w Stomilu powrócił też trener Bogusław Kaczmarek, który nie oponował gdy opuszczałeś Olsztyn. Czy jego obecność będzie miała wpływ na twoją grę?
- Nie wiem. Pan Kaczmarek ma obecnie inne zadania. Jest menadżerem i “łowcą talentów”.

Czy każdy z tych panów nie będzie miał innej koncepcji składu i szkolenia?
- Mogą mieć, ale pamiętajmy, że trenerem jest pan Broniszewski i to on odpowiada za wynik, a więc i skład. A poza tym to są doskonali fachowcy i znajdą - o czym jestem przekonany - wspólny język.

Dlaczego tak młody piłkarz gra na pozycji stopera, pozycji zarezerwowane zwykle dla graczy starszych, o dużym doświadczeniu?
- Na początku kariery grałem jako ofensywny, a później defensywny pomocnik. Następnie trafiłem na pozycję prawego obrońcy, aż ostatnie wylądowałem na stoperze. Z obecnej pozycji jestem zadowolony. A to, że jestem młody… mam możliwości rozwoju.

Przedstaw swoją karierę?
- Zacząłem w 1983 roku w Jagiellonii, w 1994 roku przyjechałem do Olsztyna. Po półtora roku przeniosłem się do Jezioraka Iława. Po roku gry w Iławie znalazłem się we Wronkach i od półtora roku jestem ponownie w Stomilu. Grałem w reprezentacji do lat 16, prowadzonej przez Wiktora Stasiuka. Później były reprezentacje U-17, U-18 i U-21. Tą ostatnią kierował pan Broniszewski. W sumie w młodzieżowych zespołach reprezentacyjnych zagrałem 15 spotkań.

To dlatego trener Broniszewski ściągnął cię do Stomilu?
- Właściwie tak. Kiedyś gdy byłem w Amice i graliśmy mecz z warszawską Polonia, prowadzoną przez pana Mieczysława siedziałem na ławce. Podszedł mówiąc, że powinienem grać i że chciałby mi pomóc, ale na razie nie ma takiej możliwości. Gdy przyszedł do Stomilu skontaktował się ze mną i wróciłem do Olsztyna.

Kim jest Bartosz Jurkowski prywatnie?
- Ciężkim facetem. Czasem bardzo współczuje swojej żonie i zastanawiam się jak ze mną wytrzymuje. Chociaż i tak porównując Bartka dzisiejszego i tego dawnego różnica jest na plus. Trzeba mieć do mnie ogromną cierpliwość, poznać się na moich żartach i sposobie bycia. Jestem człowiekiem bardzo impulsywnym, ale szczerym. Drugiemu mówię wszystko w oczy i żądam tego samego. Nie znoszę krętactwa, obłudy, wojny.

Twoje hobby?
- Przede wszystkim muzyka. Owszem bardzo lubię komputery, samochody, motory choć akurat to ostatnie jest marzeniem nie spełnionym, bo żona zabrania mi kupna motocykla. Ale muzyka jest zawsze ze mną.

Niebawem spotkanie z Górnikiem. Jaki to będzie mecz?
- Cholernie ciężki. Jest to drużyna ze Śląska, wiadomo jacy są Ślązacy: zawzięci, twardzi, ambitni. Zrobią wszystko, by utrzeć nam nosa, ale jest optymistą. Aczkolwiek martwię się, że kibice zaczynają się od nas odwracać.

Stomil Olsztyn wygrał 2:1 z Górnikiem po golach Aidasa Preiksaitisa oraz Krzysztofa Kowalczyka. Olsztyński zespół utrzymał się Ekstraklasie zajmując 9. miejsce na koniec sezonu.

Tagi: Stomil Olsztyn, Bartosz Jurkowski, RetroStomil, RetroWywiad


Komentarze

  1. 29.04.20 10:12 Tiger

    W tamtym okresie to był stały egzekutor jedenastek do tego jeden z najpewniejszych punktów drużyny.

  2. 29.04.20 08:54 THE CORE

    Jurkowskiego pamiętam najbardziej za karnego przeciw Wiśle Krakow. To był najdziwniejszy karny jakiego widziałem na własne oczy. Sarnat chyba nie usłyszał gwizdka i stał jak kołek a Jurkowski kopnął najgorzej jam można czyli prosto w Sarnata. I gdyby bramkarz nie drgnął gola by nie było, ale on jakoś tak ruszył nogą jakby nie chciał aby piłka w niego trafiła i w efekcie piłka odbita od nogi wpadła do bramki. Śmiechu było tyle co radości. Niestety Wisła wyrownała w końcowce meczu.

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!