Stomil Olsztyn wygrał (2 sierpnia 2026 roku) 1:0 w Ełku z miejscowym Mazurem. Po meczu rozmawialiśmy z autorem zwycięskiego gola - Stanisławem Hrebeniem.
Jak ocenisz spotkanie?
- To był przede wszystkim ciężki mecz. Uważam, że daliśmy z siebie bardzo dużo i zrealizowaliśmy przedmeczowe założenia. Szkoda tylko braku skuteczności – mieliśmy pięć czy sześć dogodnych okazji, a niestety strzeliliśmy tylko jedną bramkę.
Już do przerwy powinniście prowadzić 3:0.
- Taka jest piłka – czasami trzeba po prostu cierpliwie wyczekać swoją szansę. Bardzo nam zależało, ale piłka nie chciała wpaść do siatki: mieliśmy chyba dwa słupki i poprzeczkę. Chęci nam nie brakowało, dlatego taki niedosyt trochę boli.
Strzeliłeś pierwszego gola dla Stomilu w tym sezonie.
- Bardzo się cieszę z tej bramki, ale przede wszystkim wypracowaliśmy ją całą drużyną. Po przerwie założenie było jasne: wyjść i jak najszybciej strzelić pierwszego gola. Na szczęście to się udało. Mieliśmy okazję, żeby pójść za ciosem i zdobyć drugą bramkę, ale znowu zabrakło wykończenia – dokładnie tak jak w pierwszej połowie.
Nie uważasz, że jednak po tej twojej bramce gra Stomilu trochę siadła? Bo oddaliście pola rywalowi, a w pierwszej połowie wyglądało to zupełnie inaczej.
- Wydaje mi się, że po tym golu chcieliśmy po prostu zbyt szybko pójść za ciosem, strzelić drugą bramkę i od razu dorzucić trzecią. W pierwszej połowie cierpliwie rozgrywaliśmy piłkę od skrzydła do skrzydła, a potem zaczęliśmy grać bardziej bezpośrednio i pospiesznie do przodu. Dochodziliśmy pod ich bramkę, ale brakowało wykończenia.
Końcówka spotkania była bardzo nerwowa.
- Chyba wszyscy wiedzą, jak gra się przy wyniku 1:0 – przeciwnik nie ma już nic do stracenia i rusza do ataku, a my musimy za wszelką cenę dociągnąć wygraną i wywieźć trzy punkty. Na szczęście udało się to dowieźć do końca.
Jakie macie przewidywania i cele na ten sezon? Nie mieliśmy wcześniej okazji porozmawiać. W zeszłych rozgrywkach się nie udało – jak będzie teraz?
- Nie ma co dużo gadać. Myślę, że wszyscy w klubie i wokół wiedzą, czego chcemy i jakie stoją przed nami zadania. Naszym celem jest awans i zrobimy wszystko, żeby go wywalczyć.
Odszedł do Polonii Lidzbark Warmiński Karol Żwir, więc teraz to na twoich barkach spoczywa głównie ciężar wykonywania stałych fragmentów gry. Ale ułożonej nogi odmówić ci nie można.
- Coś tam potrafię, ale w drużynie jest kilku zawodników do tego – choćby „Wujas” (Filip Wójcik - red). Trener po prostu ustalił, że do piłki podchodzę ja albo Filip i tyle. Mamy w składzie ludzi do stałych fragmentów.
Wiem, że świeżo po meczu jeszcze o tym nie myślicie, ale za tydzień czeka was pierwszy mecz u siebie z Tęczą Biskupiec. To chyba będzie pierwszy poważny sprawdzian w tym sezonie?
- Uważam, że w każdym meczu będzie ciężko. Do każdego spotkania będziemy podchodzić tak samo skoncentrowani. Rywal nie ma większego znaczenia – skupiamy się na sobie i w każdym meczu idziemy po zwycięstwo.
OKS Stomil
on-line