Artykuł

Szymon Grabowski. Fot. Łukasz Kozłowski

Szymon Grabowski. Fot. Łukasz Kozłowski

Szymon Grabowski: Wiosną będziemy postrzegani inaczej

21.11.22 20:56   kyn   3  

Po zakończonej rundzie jesiennej II ligi przeprowadziliśmy obszerną rozmowę z Szymonem Grabowskim, trenerem Stomilu Olsztyn. Zapraszamy do lektury!

Czy w jakimś innym z klubie miał pan tak wspaniałą serię pięciu zwycięstw z rzędu w lidze?
- Nie ma co porównywać innych klubów, choć z Resovią nie przegraliśmy w rundzie rewanżowej ani jednego meczu. Trzy tylko zremisowaliśmy, więc pewnie jakaś seria była. Natomiast na poziomie centralnym nie przypominam sobie jak to było. Na pewno szanuję to i jestem bardzo zadowolony, że ta seria jest i mogę obiecać, że będziemy robić wszystko, żeby to ciągnąć dalej.

Po meczu z Zagłębiem Lubin żałowaliśmy, że ta runda już się skończyła, bo Stomil na koniec był we wspaniałej formie. Patrząc teraz przez okno ciężko byłoby rozegrać ligowe spotkanie.
- Żartowaliśmy po tym ostatnim spotkaniu, ale raz, że aura, dwa, że chłopcy potrzebowali już odpoczynku, szczególnie psychicznego. W dobrych humorach to zakończyliśmy, jeśli chodzi o rozgrywki. Myślę, że z końcem grudnia też dobrze to zakończymy, jeśli chodzi o treningi i udamy się na święta, w świątecznych, dobrych humorach i z utęsknieniem wrócimy do treningów w styczniu.

Czwarte miejsce i ten dorobek punktowy jest satysfakcjonujący dla trenera?
- Patrząc stricte pod kątem tabeli, to myślę, że tak. Bardzo fajnie, że w tych cięższych momentach, gdy byliśmy w środku tabeli, zrobiliśmy taką rzecz, którą na tę chwilę sprawia, że patrzymy do góry. Mało tego, że do góry, ale możemy też patrzeć w kontekście bezpośredniego awansu. To jest najfajniejsze, że te cele, o których od samego początku mówiliśmy, nadal pozostają, bo trzeba jak najszybciej zagwarantować utrzymanie. To jest może śmieszne, ale tak trzeba do tego podchodzić. Jeżeli to będzie szybko zrobione, to będzie znaczyło, że jesteśmy jeszcze wyżej niż jesteśmy na tę chwilę.

Patrząc na historię rozgrywek, 39-42 punkty to będzie pewne utrzymanie, więc akurat do tego bardzo już blisko.
- Wiadomo, że mówimy trochę z przymrużeniem oka, bo tu już chyba sobie nikt nie wyobraża, że mogłoby nam coś zagrozić. Wygrajmy dwa pierwsze mecze na wiosnę, a jeden cel zostanie osiągnięty, a kolejne, które postawimy sobie zimą, nie wiem czy bardziej oficjalne, czy mniej oficjalnie, będa cały czas w realizacji.

W pewnym momencie zespół złapał zadyszkę, przytrafiła się też wysoka porażka w Elblągu. Miał trener chwilę zwątpienia w tę drużynę?
- Ja nie wiem czy była zadyszka, nie było czegoś takiego. Przegraliśmy bodajże dwa spotkania z rzędu, były remisy, które nie były przeplecione wygraną przez troszeczkę dłuższy okres i to była jedna taka chwila, która kibicom, czy ludziom z zewnątrz, mogła zadać takie pytanie czy ten skład, czy ten trener, czy po prostu klub da rade wydźwignąć się i walczyć o te najwyższe lokaty. My cały czas, ja jako trener, my jako sztab, zachowywaliśmy spokój i w różnych rozmowach potwierdzałem, że tej drużynie dużo nie brakuje i dlatego nie za bardzo chcemy zmieniać nasze myślenie.

Fantastyczna końcówka w meczu z Hutnikiem Kraków zbudowała ten zespół na tę końcówkę rundy?
- To był taki bodziec, który natchnął nas na nowo jeszcze mocniej. Tydzień poprzedzający przed meczem z zespołem Krakowa był fajny pod względem rozwoju mnie jako trenera. Dużo rozmawialiśmy ze sobą i po tym spotkaniu też dużo sobie powiedzieliśmy. To był fajny moment zwieńczony sukcesem.

Które spotkanie według pana było najlepsze w wykonaniu piłkarzy Stomilu?
- Ja mam nadzieję, że te najlepsze spotkania to jeszcze przed nami. Nie wybiorę teraz jednego spotkania, na którym chciałbym się wzorować. Utwierdzam się w przekonaniu, że progress jaki wykonujemy doprowadzi nas do tego najlepszego meczu. Już potrafimy, to o co mi chodziło, czyli dłuższymi momentami mamy przewagę nad przeciwnikiem. To jednak nie jest jeszcze to na co stać tę drużynę. Mieliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę w meczu z KKS-em Kalisz, ale nie zdobyliśmy bramki i ostatecznie przegraliśmy po słabszej drugiej połowie. Fajnie wyglądaliśmy jak mieliśmy inne podejście taktyczne, jak np. ze Zniczem Pruszków. Było więcej wyrachowania i mogliśmy dzięki temu wygrać. Mecz z Kotwicą Kołobrzeg zbliża nas do tego, żeby nasza gra wyglądała mocno piłkarsko.

Które spotkanie było najgorsze w wykonaniu piłkarzy Stomilu?
- Najgorszy wynik był w Elblągu (porażka 0:4 z Olimpią - red.) i tutaj zdania nie zmienię. To był mecz, który nadal siedzi w głowach kibiców. My też go mamy, bo chcemy rewanżu. Zdajemy sobie też sprawę, że jednym meczem nic nie wygramy i nic nie przegramy. Dla lokalnej społeczności wygrana z Olimpią to super sprawa, takie mecze to nie są normalne mecze. Komentatorzy II ligi mocno podkreślają, żę Stomil to strzela bramki po rzutach karnych, a to po stałych fragmentach gry, a ostatnio w ostatnich minutach. Mecz w Elblągu mógł się inaczej ułożyć, bo mieliśmy na początku przewagę, od 30. minuty powinniśmy grać w przewadze. Wynik końcowy nie zadowala nikogo z nas, też to będę przypominał chłopakom nawet podczas okresu przygotowawczego.

Którego spotkania trener najbardziej żałuję? W którym można byłoby zagrać lepiej i tym samym zdobyć więcej punktów?
- Żałuję każdego spotkania, którego nie udało się wygrać! Jeżeli miałbym wskazać na jeden, to wspomniany przed chwilą mecz z Olimpią, ten mecz bardzo chciałbym wygrać. Szkoda, że nie udało się wygrać meczu z Chrobrym Głogów, bo Stomil stać było na dłuższą przygodę w Pucharze Polski. Porażka 1:3 nie oddaje tego co się działo na boisku. W Lublinie mogłem podjąć inne decyzje, wtedy może byśmy nie przegrali. Teraz jest czas na dogłębną analizę. Wyciągniemy wnioski, które powiedzą nam co mogliśmy zrobić lepiej jako sztab, by zawodnikom było jeszcze łatwiej, dzięki czemu te wyniki w przyszłości będą jeszcze lepsze.

Ile korekt w składzie chciałby trener dokonać przed rundą wiosenną?
- To temat na czasie, tutaj się teraz więcej dzieje. Naszym najmocniejszym wzmocnieniem byłoby to żebyśmy się nie osłabili przed wiosną i do obecnego składu personalnego dokoptowali nowych graczy. Optymalnie gdyby doszło trzech zawodników, za dużo korekt nie trzeba, bo ta drużyna udowodniła już teraz, że stać ją na walkę w najsilniejszymi tej ligi.

Ma trener sygnały kto mógłby odejść ze Stomilu? Wiemy na ten moment, że Jakub Tecaw wyjechał z Wisłą Płock na obóz na Słowację.
- Na ten moment to jedyny zawodnik, który jawnie mówi o propozycji z innego klubu.

Wiosną będzie trener wprowadzał więcej młodzieżowców do składu?
- Wprowadzę tylu ilu na to zasłuży. Chciałoby się, żeby jak najwięcej grało wychowanków i piłkarzy z regionu. To będzie także uwarunkowane tym w jaką stronę Stomil ma iść. Na ten moment młodzi zawodnicy rozwijają się na tyle dobrze, że będzie z nich w przyszłości pociecha. Przykład tutaj Bartosza Florka, który jest znaczącą postacią drużyny. Jego pierwszy sezon w seniorskiej piłce pokazuje, że nie boimy się stawiać na młodzieżowców.

Jest pan już kilka miesięcy w Olsztynie. Co pana tutaj zaskoczyło na plus Stomilu, a co na minus?
- Jestem takim człowiekiem, który patrzy tylko na pozytywy. Stomil jest klubem, który od dłuższego czasu przechodzi ciężkie chwile. Pozytywów z którymi ja się zderzam jest zdecydowanie więcej. Dzięki tym plusom z optymizmem możemy patrzeć w przyszłość. Mam na myśli ludzi, którzy tworzą ten klub. Ja codziennie widzę ich zaangażowanie: szefów, ludzi od boiska, od marketingu. Przede wszystkim sztab, może nie jest za duży, ale daje tyle jakości, że mi się pracuje łatwo. Zaskoczyli mnie kibice, którzy są za tą drużynę. Byli z nami na każdym wyjeździe, a takich zespołów co mogą liczyć na takie wsparcie na poziomie centralnym jest mało. Zaskoczyła mnie baza, która może nie jest nie wiadomo jaka jeżeli chodzi o nowości, ale boiska jakie mamy do treningu są na odpowiednim poziomie.

Jak się panu żyje w Olsztynie?
- Źlę, bo moja żona i dzieci są w Rzeszowie. To tak oczywiście pół żartem, pół serio. To jest jedyny minus, który momentami odrzuca mnie od Olsztyna, a ciągnie do domu. A tak to żyje mi się dobrze, bo jak przyjeżdżają do mnie bliscy, to mam czas pójść na starówkę czy jeziora. A tak to żyje głównie mieszkanie, stadion, siłownia. Miasto jest fajne, ludzie są otwarcie, fajnie się Olsztyn rozwija. Mam nadzieję, że dożyjemy czasów, że będzie nowy stadion, to już wtedy będzie super.

Odwołany sparing z GKS-em Wikielec mocno panu skomplikował ten okres roztrenowania? Ilu zawodników chciał trener testować?
- Stało się to w ostatniej chwili, więc nie zdążyłem się pożegnać z piłkarzami. Było kilku zawodników, których testowaliśmy, w szczególności piłkarzy wypożyczonych do innych klubów. Teraz będziemy musieli się zastanowić jak to wszystko przeorganizować w grudniu, jeszcze w grze będziemy chcieli się im przyjrzeć.

Jak będa wyglądały treningi w grudniu?
- Przejdziemy badania pod kątem siły. Będziemy wdrażać sprawy fizyczne, mobilność, ogólnorozwojówkę. Na to będziemy zwracać największą uwagę, ale nie zapomnimy o zadaniach taktyczno-technicznych. Już wtedy będziemy chcieli wprowadzać inne rozwiązania gry. Czekają nas dwa sparingi jeszcze w grudniu, rywalami będą Legia II Warszawa (III liga - red.) oraz Jaguar Gdańsk (IV liga - red.).

Jest planowany obóz przygotowawczy?
- Na ten moment nie. Było kilka ofert, ale te ceny są tak duże, że będziemy chcieli przyoszczędzić. Włodarze klubu nie wykluczają jednak, że może się nam uda wyjechać. Wszystko to będzie uwarunkowe takżę pogodą, bo nie sztuką jest wyjechać gdzieś i trenować w gorszych warunkach niż w Olsztynie. Zagramy około ośmiu sparingów, będziemy to przeplatali środa - sobota.

Nad czym chciałby pan w szczególności popracować w przerwie zimowej?
- Mamy na to kilka pomysłów. Może się zmienić organizacja gry, bo będziemy już inaczej postrzegani przez przeciwników. Wejdziemy mocno w rundę wiosenną, bo zaczniemy od meczu z Polonią Warszawa. Im dalej idąc w las, to będziemy grać z zespołami, które będą walczyć o baraże, a inne o utrzymanie. Każdy z rywali będzie miał pomysł, żeby te punkty nam zabierać. Nad taktyką będziemy mocno pracować, żeby nikt nas nie zaskoczył.

Pan i sztab będziecie mogli odpocząć teraz przez najbliższe dwa tygodnie?
- Nie bardzo, bo jak mówiłem wcześniej czeka nas analiza naszych spotkań. Chcemy w grudniu przedstawić zarządowi nasze wnioski na temat personaliów i sprawy ogólne. Przeprowadzimy także rozmowy z potencjalnymi zawodnikami, którzy mogliby dołączyć do naszego zespołu.

Jak pan podchodzi do truizmu, że wiosna jest zawsze cięższa?
- Ostrożnie. Wiem, że w ostatnich latach wiosna w Olsztynie się nie układała. Ja podchodzę spokojnie, bo wiem, że mamy zbudowaną bazę pod każdym kątem. Sportowo, wynikowo, medialnie, organizacyjnie. Nic nam nie może zaburzyć przygotowań, dlatego optymistycznie podchodzę do rundy wiosennej i wierzę, żę ten okres będzie należał do Stomilu.

Przed startem sezonu nie byliście postrzegani jako mocny rywal, teraz to się chyba zmieniło?
- To trzeba zapytać rywali. Słucham tego jak się mówi o Stomilu, ale nie ze wszystkim się zgadzam. Nie chcę oceniać tego jak jesteśmy postrzegani. Ja wiem jaką wartość stanowimy, jaką grupę tworzymy, ile pracy w to wszystko wkładamy i to wszystko poparte jest wynikiem i grą. Ja głównie będę się skupiał na tym jak chcemy grać, co chcemy robić, a to przeciwnicy niech się martwią i podporządkowują pod Stomil.

Ma pan poczucie, że tworzy pan jakąś historię w Stomilu?
- Ja podchodzę do życia tak, że fajnie jest coś po sobie pozostawić. Ja nie wiem ile będę pracował w Olsztynie, ale chciałbym tu kiedyś przyjechać i nie chować się po kątach, a z podniesioną głową rozmawiać o tym co się fajnego tutaj zrobiło.

Przed Stomilem szansa szybkiego powrotu do I ligi. Jak pan to widzi?
- Znowu zachowuje spokój. Przychodząc do tego klubu zdawałem sobie sprawę, że potrzebny jest nam spokój, pokora, ciężka praca. To zostanie nagrodzone, super jakby się to stało teraz. Nie będziemy jednak dmuchać balonika, opowiadać przeróżnych rzeczy, a wszyscy w czerwcu będziemy się cieszyć.

Tagi: Stomil Olsztyn, Szymon Grabowski, wywiad, II liga


Komentarze

  1. 23.11.22 12:22 zjs

    Ciekawy wywiad i ciekawy człowiek ten Grabowski. Wyraźnie coś sugeruje Zarządowi. Wywiad w cieniu Mundialu a na Mundialu nasi grają zapowiedziany po meczu z Chile w wywiadzie pomeczowym przez Krychowiaka piach. Nie chcę uchodzić za Kasandrę, ale miałem deja vu z meczu z Argentyną w 1978 jak do karnego podchodził Dejna ogłuszony dopingem argentyńskich kibiców. Lewandowski był tak samo spięty i wykonał karnego niechlujnie tak samo jak Dejna. Strzelił w lewy róg identycznie jak Dejna. Przydałby się jakiś mundialowy kącik Emilu.

  2. 22.11.22 09:19

    Temu zespołowi i klubowi był potrzebny trener ze spokojem nie odplywajacy poukładany i mądrze myślący potrzebna jest stabilność wymiana słabych ogniw na nowe które dadza jeszcze kopa wiosna będzie ciężka ale sztab wydaje że ogarnia robotę

  3. 22.11.22 07:26

    Paliwoda obrońca Łysiak skrzydłowy Świdersk napastniki trzy ogn

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!