Artykuł

Ingo van Weert w meczu z GKS-em 1962 Jastrzębie / fot. Artur Szczepański

Ingo van Weert w meczu z GKS-em 1962 Jastrzębie / fot. Artur Szczepański

Van Weertowi przeszkadza disco polo

07.02.21 19:43   kot   27  

W styczniowym numerze Elf Voetbal Magazine ukazał się reportaż, którego głównym bohaterem jest Ingo van Weert, były piłkarz RKC Waalwijk, obecnie obrońca Stomilu Olsztyn. W materiale dostępnym jedynie w wydaniu papierowym 26-latek opowiada przede wszystkim o specyfice naszego klubu.

Naszej redakcji udało się dotrzeć do tej gazety dzięki staraniom kibica Stomilu z Holandii. Poniżej prezentujemy treść artykułu Siema van Merwijka pt. "Bij de eerste wederstrijden dacht ik echt: we gaan zo oorlog voeren", który jedynie przetłumaczyliśmy, nie wprowadzając żadnych korekt. W tłumaczeniu najważniejszych fragmentów pomógł nam Dawid z AFCAjax.pl, za co jeszcze raz serdecznie dziękujemy.

***

17 lat Ingo van Weert grał w niebiesko-żółtych barwach. Gdy dziecko RKC przenosiło się do polskiego Stomilu Olsztyn, to wydarzenie było czymś bezprecedensowym. "To przygoda, na którą byłem gotowy jako mężczyzna i zawodnik".

Pod koniec ubiegłego sezonu Ingo van Weert został zaskoczony, gdy przed jego domem umieszczono duży ekran LED. Gdy się włączył, zaczął dzwonić dzwonek. Po nim zostały wyświetlone urywki ze wspomnień van Weerta w koszulce RKC. Ta zabawna akcja była sprawką jego byłego klubu, który w ten sposób chciał podziękować mu za wieloletnią lojalną służbę. RKC musiało wymyślić alternatywny sposób na pożegnanie swojego zawodnika, gdyż z powodu koronawirusa nie dało się zorganizować uroczystości na pełnym stadionie.

"To jedyna plama w moim pobycie w RKC, bo jako chłopak z okolicy chciałem osobiście pożegnać się z kibicami" mówi teraz. Fakt, że jest to jedyny minus podczas 17-letniej przygody w RKC, świadczy jedynie o profesjonalnej postawie chłopaka z pobliskiego Drunen. Mimo wszystko bez żalu przyjął informację, że w Waalwijk nie ma dla niego miejsca, mimo że był w tym klubie zawodnikiem zatrudnionym najdłużej. "Szkoda, ale nie żywię urazy do RKC. Gdybym dostał propozycję nowej umowy, też musiałbym się jej dokładnie przyjrzeć, więc jest w porządku".

Van Weert wymienił malownicze Drunen, z którego w młodości codziennie jeździł na rowerze do Waalwijk, na Olsztyn - średniej wielkości miasto na północy Polski. Wydaje się, że to miasto położone około trzy godziny drogi od Gdańska i Warszawy będzie szarym miejscem, typowym dla bloku wschodniego, jak sugerowały jego uprzedzenia. Jednak śródmieście zupełnie przeczy temu obrazowi. "Centrum miasta jest piękne, a jeśli chodzi o mieszkanie, nie mam na co narzekać. Pod tym względem mam tu jeszcze więcej luksusu niż w Holandii".

Nawiasem mówiąc, van Weert nie jechał w ciemno, bo wstępny rekonesans przeprowadził jego kolega z drużyny Jurich Carolina, który już grał w koszulce Stomilu. Dołączając jeszcze do Sama van Huffela i Skëndera Loshiego, uzupełnił kwartet Holendrów w kadrze polskiego pierwszoligowca. "To fajnie, że jest więcej facetów z Holandii. Z pewnością to pomogło mi w osiedleniu się w Polsce. Ale pewne rzeczy i tak musisz zrobić samemu".

Mimo że nie zawsze był podstawowym zawodnikiem w RKC, van Weert zawsze dobrze wiedział, na czym stoi. W Polsce jest inaczej. "Oni są tu dość nacjonalistyczni, więc jako obcokrajowiec musisz pokazać znacznie więcej. Oczekiwania są wysokie, a kredyt niski. W Holandii jest inaczej". Do tego dochodzą jeszcze emocje i temperament, które ostro kontrastują z brabancką trzeźwością. "Podczas pierwszych meczów naprawdę myślałem, że będziemy szli na jakąś wojnę, bo tak dziko było w szatni. To takie intensywne, ale też wspaniałe w graniu w piłkę nożną za granicą". W Polsce dominują emocje, co zauważył van Weert kilka dni po swoim pierwszym meczu. "Kiedy wygrywasz, oni reagują, jakby to był finał Ligi Mistrzów, a kiedy przegrasz, reakcja jest taka, jakbyś stracił dziecko. W taki sposób tutaj emocjonalni ludzie reagują na wyniki. Bardzo niespotykane".

Oprócz szoku kulturowego na poziomie emocji, van Weert był zdumiony również wytrzymałością kolegów z drużyny. Nie tylko tą na boisku, ale i poza nim. "Na boisku jest profesjonalnie i porównywalnie z RKC, ale w drodze powrotnej z meczu wyjazdowego piłkarze przez całą noc słuchają muzyki". Jako jeden z nielicznych klubów z północnej Polski Stomil podróżuje na mecze autokarem, często nawet po 10 godzin. Nie ma wtedy czasu na sen, bo jazda jest optymalnie wykorzystywana przez polskich zawodników. "Siedzisz potem całą noc i słuchasz jakiegoś polskiego André Hazesa (holenderski odpowiednik Zenona Martyniuka - przyp. kot). Robią wielką imprezę".

Jak można się spodziewać, w Polsce nie może zabraknąć alkoholu na wszelkich imprezach, także tych w autokarze piłkarzy. "Picie alkoholu absolutnie nie wchodzi w grę w przypadku holenderskich sportowców. Naturalnie jest to możliwe przy okazji świętowania jakiegoś sukcesu, ale tutaj w Polsce przy każdej okazji sięgają po alkohol". Podobnie jak debiut środkowego obrońcy - też musiał zostać uczczony niezbędnymi puszkami piwa. "Wygraliśmy mecz, więc autokar zatrzymał się na stacji benzynowej, żeby uzupełnić zapasy". Fred Grim ekspolodowałby ze złości w autokarze, widząc, że piłkarze piją więcej niż ludzie w kawiarni w Waalwijk, lecz polski trener nie ma z tym problemu. "On sam dołącza do imprez na końcu autokaru. Tak to już tutaj jest. Świetne doświadczenie, ale my, Holendrzy nie jesteśmy przyzwyczajeni do balowania przez całą noc po meczu, haha".

 

 

Tagi: Stomil Olsztyn, Ingo van Weert, RKC Waalwijk, Stomil II Olsztyn, Elf Voetbal Magazine, Siem van Merwijk


Komentarze

  1. 11.02.21 22:51 Pawlik

    Powiem tak najwiekszy szacun tutaj dla KOTA za naglosnienie sprawy .Tu nie mozemy winic Weerta ze on sie tu znalazl ani jaki ma kontrakt bo ktos go podpisal z nim.Druga sprawa jesli ktos nie pije nie kazdemu pasuje ze pija ani tak samo z paleniem.Ciezko tu cos powiedziec ale jesli tak wygladaly powroty pilkarzy z wyjazdów gdzie na wyjazdach dostawali baty to my jako kibice bylismy nabijani w butelke.Nikt mi nie powie e on po browarze sie regeneruje czy mu sie lepiej pracuje.Wyciekly kolejne brudy z klubu jak to u nas ma miejsce i zaraz miasto sie wypnie sponsor sie odwroci i znow bedzie zbiorka na wszystko.Tu nie ma co Van WERTA winic tu trzeba ten burdel uprzatnac w pore.Jest jescze Loshi ten Nikita ktos podpisy zlozyl z nimi..

  2. 11.02.21 12:35 tomaso

    Kowal w swojej biografii napisał od kuchni, na czym polega tydzień polskiego piłkarza. I nie ma znaczenia, czy to mistrz Polski czy zespół z ogona 1 ligi. Niestety, zmienia się to bardzo wolno, ale już co niektórzy polscy piłkarze dbają o dietę, uczą się języków, no i przykładają się do treningów. Jak widać, dla Holendra było to jednak szokiem małym, ale też chyba się nie spodziewał, że kibice Stomilu są rozsiani po całym świecie i ten wywiad trafi do Olsztyna

  3. 10.02.21 17:13 DJKS

    Żeby jeszcze byli to piłkarze z krwi i kości i mieli jakiekolwiek umiejętności piłkarskie to bym nie miał zastrzeżeń, niech by sobie chłopaki wypili... Ale to nie liga angielska, nie te umiejętności, nie te organizmy... Tam mógłby piłkarz pół nocy w barze spędzić, a i tak na boisku wydolnościowo, siłowo i szybkościowo przerósł by naszych o dwie klasy.

  4. 10.02.21 15:57 Paweł Wilicki

    Stąd właśnie roznica między piłkarzami, jeden dba o dietę , styl życia a inni grają i...tyle.

  5. 10.02.21 15:35 Paweł Wilicki

    Nikt - W pracy nigdy. Pamiętaj że piłkarze są wtedy w pracy... Stąd właśnie między piłkarzami, jeden dba o dietę , styl życia a inni grają i...tyle.

  6. 10.02.21 14:57 stedab

    Eh, dajcie już spokój temu tematowi. Jak kogoś wzywają na kontrole antydopingową po trudnym spotkaniu to niektórzy potrafią i po 4 piwa wypić zanim się zeszcz....ą do próbówki. i co, jest ok! A jak chłopaki po wygranym meczu parę piw przez 10 h wypiją to skandal? Nie bądźcie śmieszni. Jedyne z czym nie mgę się zgodzić to słuchanie Zenka.... Wagner, Beethoven to rozumiem ale disco polo :---) A na miejscu Holendra to kontrakt sam bym rozwiązał ze swojej winy, żeby tylko do szatni już nie wchodzić!

  7. 10.02.21 14:46 tomimaki

    @stomil 14/88 Jadą 10 godzin, bo muszą zatrzymywać się co chwila by wyszczać się, a kibelek w autokarze pełny.

  8. 10.02.21 14:12 czerkasow

    Paweł Wilicki - od lat nożmi chleją i palą. W 94 były dyrektor sportowy a wówczas piłkarz ekstraklasowego Stomilu tak się schlał w Remiksie na Kołobrzeskiej że psiarnia musiała interweniować bo Sylwia wyciągnął gazówkę. W Holandii czegoś takiego niema, bo na zachodzie minęły czasy przymykania oczu nawet na takich piłkarzy jak Best, Gascoine czy Cantona. A w Polsce nafal mamy causus Jamczyka i jemu podobnych.

  9. 10.02.21 13:59 nikt

    Paweł Wilicki a Ty nigdy nie piłeś alkoholu w autokarze?

  10. 10.02.21 13:22 Paweł Wilicki

    Czerkasow Jakby nie byl oderwany od rzeczywistości to jednak zastanawia mnie ten alkohol w autokarze hmm Nie ważne czy z radości czy smutku..

  11. 10.02.21 08:51 czerkasow

    Niby amator a jednak trafnie określił naszą pszzenno- buraczaną ligę.

  12. 09.02.21 22:42 stomil 14/88

    Jemu chodziło o to że w Holandii po dobrych drogach jedzie się 2 godz na mecz. A nie jak u nas 10 godz i wszyscy piją i 20 razy w kółko leci zenek

  13. 09.02.21 17:13 SzEFoo

    Weert ewidentnie odleciał, ale poruszył też pewien problem, który jest znany w całej Polsce od dawna, że "nie ma futbolu bez alkoholu".

  14. 09.02.21 15:52 zjs

    Niderlandy 41526 km kw, ludność ponad 17mln , gęstość zaludnienia 414 osób na km. kw.. To czym jeżdżą na mecze w Niderlandach w kraju o powierzchni dwóch województw Warmińsko- Mazurskich? Samolotami? Gościu grała na swoim klepisku i nigdzie nie jeździł to dla niego szok.

  15. 09.02.21 13:05 mazinho

    *Albo

  16. 09.02.21 13:04 mazinho

    Może i o tłumaczenie się rozchodzi faktycznie. Jakieś pożegnania na telebimie za 6 męczy w Eredivisie, facet 27 lat na karku przychodzi na drugi poziom rozgrywkowy w Polsce bo chce się rozwijać, zdziwiony bo na mecze jeździ się autobusami. Ale koleś jest trollem albo coś z tlumaczeniem

  17. 08.02.21 17:30 Darek

    Wszystko rozbija się o tłumaczenie. Pytanie czy tekst jest przetłumaczony 1 do 1 czy są to wolne interpretacje tłumacza. Faktem jest, że ch... z wynikami, grunt, że w autokarze jest się czego napić:)

  18. 08.02.21 13:02 zjs

    "Piwo zawiera około 40 związków mineralnych które dostarczają nam energii. Także witamin w piwie jest sporo. 1 litr tego napoju dostarcza około 200 mg różnych witamin takich jak B6 ( 35% dziennego zapotrzebowania), B2 (20%) , Niacyna (65 %) a także witaminy A, D, E i H. Podobnie ma się rzecz z zawartością związków mineralnych w piwie. 1 litr piwa w dużym stopniu pokrywa zapotrzebowanie na: Magnez ( 50%), Fosfor (40%), i Potas (20%). Piwo to bogate źródło soli mineralnych i witamin z grupy B, które korzystnie wpływają na układ nerwowy, działają pobudzająco na układ trawienny. Zawarty w piwie chmiel i sole potasowe działają moczopędnie, przepłukując nerki z zalegającego w nich piasku i drobnych kamieni. Trunek ten, podobnie jak czerwone wino, zapobiega odkładaniu się skrzepów w arteriach krwionośnych, a więc chroni w pewnym stopniu przed zawałem serca i udarem." ---- Kiedyś brakowało różnego rodzaju odżywek więc Bobo po meczu serwował skrzyneczkę "żywca". Tak mi mówili chłopaki z drużyny. Wszystko powinno być w miarę. Tylko imprezowanie w autokarze jest w złym guście.

  19. 08.02.21 10:49 Klaudia Michal M

    Prawda zawsze leży po środku, aczkolwiek wydaje mi się że takim wywiadem wydał na siebie wyrok w szatni Stomilu. Pewnie niedługo odejdzie i mam nadzieję że nie będzie jak z Ramirezem że tam odpali..

  20. 08.02.21 10:42 Paweł Wilicki

    Mazinho Jak to? Przecież cała I liga lata LOTem na mecze a ekstraklasa odrzutowcami prv. Zaś nawet Sokół Ostróda lata śmigłowcami na mecze. Ten holenderjedt naprawdę mocno oderwany od rzeczywistości i świata hehe Dziwi go radość i święto z wygranej oraz smutki z przegranych? A co bez emocji? Przyjechać pobiegać zgarnąć kasę i tyle? Teraz widać dlaczego nie gra. @@@@ Disco polo i libacje w autokarze? Oooo to pojechał. Lepiej niech nie wchodzi do szatni a z drugiej strony to ciekawe że profesjonalny klub pozwala na takie radości w klubowym autokarze.

  21. 08.02.21 10:39 Fanatyk_OKS

    Wszystko trzeba brać z dystansem. Van Veert rozżalony ze nie gra pewnie trochę podkoloryzował. Co nie zmienia faktu że pewnie po meczach szczególnie tych udanych jakąś bibka była. Jeden po graniu idzie spać drugi musi wypić parę piwek żeby zasnąć. Tym co chcą spać polecam stopery do uszu.

  22. 08.02.21 08:17 mazinho

    Jako jeden z nielicznych klubów z północnej Polsce jeździmy na mecze autokarem? Pozostałe drużyny latają samolotem?

  23. 07.02.21 22:22 Jerzy Makiel

    No i mleko się rozlało

  24. 07.02.21 21:27 SzEFoo

    :))))))) niby każdy wiedział, ale trochę się łudził, że tu jest inaczej:)

  25. 07.02.21 20:52 DJKS

    Haha... Albo chłopak ma bujną wyobraźnię albo Stomil jest klubem NAA (nie anonimowych alkoholików) ;)

  26. 07.02.21 20:17 Zenek Tonieten

    Biedaczysko...

  27. 07.02.21 20:05 marduck

    O kuref. To to oznacza ta słynna olsztyńska szatnia? Bale w autokarze profesjonalnego klubu piłkarskiego? Może dlatego nie byli w stanie grać w Mławie bo w szatni spotkanie mieli?

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.