Artykuł

Andrzej Biedrzycki. Fot. Paweł Piekutowski

Andrzej Biedrzycki. Fot. Paweł Piekutowski

Andrzej Biedrzycki: Zawsze starałem się mieć dobry kontakt z kibicami

21.04.22 06:50   em, kyn   0  

21 kwietnia 2022 roku mija piąta rocznica śmierci legendarnego piłkarza Stomilu Olsztyn - Andrzeja Biedrzyckiego.

Tym razem pielęgnując pamięć o Biedrzy prezentujemy archiwalny wywiad z “Biedrzą”, który ukazał się Zinie Stadion nr 200 na początku 2015 roku. Rozmowę przeprowadził wtedy Kyniu, który spotkał się z Andrzejem Biedrzyckim, przed jednym ze spotkań koszykówki na basenie przy Głowackiego, gdzie popularny “Koniu” prowadził bar.

Warto przeczytać także inne nasze teksty o Andrzeju Biedrzyckim:

Czy czuje się Pan ikoną Stomilu?
- Czy czuję się? Ja tak nigdy do tego nie podchodziłem. Jest wielu chłopaków, zawodników, którzy zasłużyli się dla tego klubu i zrobili dużo. Jestem jednym z wielu.

Co czuje zawodnik, gdy gra dla pełnego stadionu, tak jak za czasów, gdy Stomil był w Ekstraklasie?
- Ciarki przechodziły, gdy człowiek wychodził na mecz i kibice krzyknęli. Był super doping. Przede wszystkim jak tylko przyjeżdżaliśmy przed meczem i wychodziliśmy zobaczyć jaka jest płyta to już kilka tysięcy ludzi siedziało na trybunach i czekało na mecz, robiło to duże wrażenie. Była atmosfera i chciało się grać, chciało się walczyć dla tych ludzi. Na pewno umiejętnościami od wielu zespołów odstawaliśmy, ale walką i zaangażowaniem, dzięki tym kibicom, potrafiliśmy się wznieść na wyżyny i dać z siebie wiele. Myślę, że po większości meczach schodziliśmy z podniesionym czołem.

Który mecz wspominasz szczególnie? Masz taki?
- Na pewno pierwszy w ekstraklasie, czyli z Zagłębiem Lubin 2:2, w którym Andrzej Jasiński strzelił dwie bramki, na pewno taki mecz jak z Legią 3:3 w pierwszym sezonie, gdzie przegrywaliśmy 1:3 i udało nam się zremisować po pięknym strzale Jackiewicza z bodajże 30 metrów. Takim pamiętnym meczem na pewno też jest mecz z Widzewem, który wygrał awans do Ligi Mistrzów, przyjechał ze Smudą i naprawdę dużą ilością gwiazd - Tomaszem Łapińskim, Jackiem Dębińskim, Sławomirem Majakiem i wieloma innymi, gdzie potrafiliśmy wygrać po pięknej bramce z rzutu wolnego Daniela Dylusia. Bardzo wrył mi się w pamięć także mecz barażowy z Polkowicami, gdzie było dużo emocji, karne, utrzymanie w I lidze, ogromna radość nasza i kibiców. Takie mecze zostały w pamięci, na pewno nie tylko mojej, ale i w pamięci kibiców, co pokazują głosowania i sondy.

Czy uważasz, że używanie rac podczas meczowych opraw powinno być karane?
- Moim zadaniem nie, fajnie takie oprawy wyglądają, przykładem jest choćby Legia, gdzie kilka opraw świetnie wyglądało czy nawet nasz Stomil. Uważam, że powinny być zachowane pewne środki bezpieczeństwa, powinny być wydzielone miejsca, w których można by to robić i według mnie powinno być to dozwolone. Prezes Boniek też wypowiadał się na ten temat i też chciałby, żeby zalegalizować używanie rac, bo cierpią na tym zarówno kluby, bo są duże kary, jak i kibice.

Kontakty z kibicami. Jak to wyglądało, gdy byłeś piłkarzem, a jak gdy trenerem i potem dyrektorem klubu?
- W czasach, gdy byliśmy w Ekstraklasie spotykaliśmy się z ludźmi czy na ulicy, w sklepie, w różnych miejscach i zawsze z przyjemnością, przynajmniej ja porozmawiałem. Zawsze starałem się mieć dobry kontakt z kibicami i takie normalne podejście. Były przecież i takie momenty, gdy mecz został przerwany i rozmawiałem z kibicami, starałem się w jakiś sposób wpłynąć na uspokojenie nastrojów, wpłynąć na zachowanie, wytłumaczyć sytuację i często było to odbierane w sposób pozytywny. A jako dyrektor? Powiem tak, miałem jeszcze większy kontakt z kibicami, przede wszystkim z przedstawicielami kibiców i ta współpraca układała się dobrze. Jestem takim człowiekiem, że z każdym potrafię się dogadać, znaleźć jakieś rozsądne rozwiązania. Myślę, że nie było w tej sferze niejasności czy jakiś niesnasek.

Czy doczekamy się znów Ekstraklasy w Olsztynie?
- Ja tego życzę dla naszego klubu. Mam taką nadzieję, że doczekam takich czasów, przede wszystkim na nowym, pięknym stadionie. Chciałbym, żeby to było najszybciej jak tylko możliwe, świetnie by było przyjść na taki mecz i w dobrych warunkach go obejrzeć.

Nasz stadion to niestety ruina, ale masz może jakąś anegdotkę z nim związaną, w końcu dla was to był drugi dom.
- No tak, to jest jak powiedziałeś dla mnie drugi dom. Był okres, że mieszkałem na stadionie w jednym pokoju razem z Pawłem Charbickim, a obok Wojtek Tarnowski. Był też taki okres, że z żoną tu mieszkaliśmy, gdy dostaliśmy nowe mieszkanie i je remontowaliśmy. Mam miłe wspomnienia związane z tym stadionem, większość życia spędził człowiek na tym stadionie i wiele tych miłych chwil było i łezka się w oku kręci.

A pamiętasz skąd ksywa "Koniu"?
- Skąd? Wszyscy mówili, że miałem zdrowie do walki, do biegania, walczyłem do końca, zawsze byłem dobrze przygotowany motorycznie. Miałem tzw. "końskie zdrowie” i stąd ta ksywka.

Tagi: Stomil Olsztyn, Andrzej Biedrzycki


Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!