Kibic Stomilu łatwego życia nie ma. Niby prosto oswoić się z taką myślą, jednak boli cały czas wyboista droga naszego klubu. Miniony rok ponownie był rokiem zawirowań, niespełnionych nadziei, wkur…… i rozczarowań. Przyniósł też jednak dobre zmiany, a także nadzieję (którą to już?) na kolejne lata, może nie tłuste, ale, w miarę możliwości, spokojne.
Zaczęło się oczywiście od zawirowań i kolejnego zagrożenia upadkiem klubu. Na kontach nie było kasy, długi rosły, niepewna była trzecioligowa przyszłość, czy w ogóle wiosenne przystąpienie do rozgrywek. Tu powiało nadzieją, bo w przeciągu kilku tygodniu grupa, która składała się z przyjaciół i sponsorów klubu, postanowiła uratować Stomil i ostro wzięła się do działania. Pozawierano ugody, pozwyznaczano terminarze spłat, w końcu ustalono przekazanie klubu w ręce jednego właściciela - Marka Maleszki. Tu powiało optymizmem, piłkarze znów zaczęli być opłacani, trzeba było uratować III ligę.
Na szczęście decyzja podjęta przez nowego właściciela klubu nie wiązała się z wynikiem sportowym, w grę wchodziły oba zdarzenia - utrzymanie i spadek. Niestety sportowo znów nie udało się dowieźć wyniku do końca. Na obchody 80-lecia Stomil zaliczył kolejny spadek i zaszorował o dno - ligę regionalną. Znów o porażce w wyścigu zadecydował jeden punkt. Szczególnie mocno bolała ta porażka z ŁKS-em Łomża, takie 0:4, które będziemy pamiętać bardzo długo.
Start w IV lidze też dobry nie był. Wszyscy, którzy wyobrażali sobie, że “rozjedziemy” tę ligę, srogo się rozczarowali. Zmiany organizacyjne też nie do końca szły tak, jak włodarze klubu sobie wyobrażali. Na szczęście po zmianie trenera gra się w miarę poukładała, przyszły wyniki i wszyscy troszkę odetchnęli. Końcówka rundy znów niestety nie należała do na i rok kończymy na 3. miejscu, które nic nie daje. Strata do lidera nie jest duża, ale jest i stawia przed Stomilem bardzo trudne wyzwanie. Właściwie do końca sezonu Duma Warmii musi grać w każdym meczu jak w finale, od początku do końca rozgrywek, by znów do upragnionego celu nie zabrakło punktu. A i wygrana wszystkiego nie gwarantuje awansu bezpośredniego, może dać tylko baraże.
Reasumując, nie był to dla Stomilu rok dobry, jednak nie był też tak do końca zły. Mógł być o wiele lepszy, ale cóż, taki mamy klimat.
Wszystkiego dobrego i dużo zdrowia dla wszystkich Stomilowców w 2026 roku!
Pozdrawiam,
Krzysztof Kyniu Betkier
OKS Stomil
on-line
dzisiaj, 17:46 Kot
Ten rok ma szansę być lepszy. Tym razem raczej nie spadniemy z ligi.
dzisiaj, 17:12 korgan79
To był rok tragiczny. Spadliśmy na 5 poziom rozgrywkowy w Polsce, a i tam radziliśmy sobie tylko z amatorami - jak przychodziło do gry z tymi co mają w planach awans to w plecy. Zmian właścicielskich w klubie było już sporo, a czas pokaże czy ta zmiana cokolwiek wniesie.