Artykuł

Kadr z Gazety Olsztyńskiej. Fot. Eugeniusz Rudzki

Kadr z Gazety Olsztyńskiej. Fot. Eugeniusz Rudzki

25 lat temu na stadionie Stomilu Polska wygrała 2:0 z Litwą

24.09.22 07:02   em, kyn   9  

25 lat temu (24 września 1997 roku) na stadionie przy al. Piłsudskiego 69a odbył się jedyny międzypaństwowy mecz z udziałem seniorskiej reprezentacji Polski. Podopieczni selekcjonera Janusza Wójcika pokonali 2:0 Litwę. Spotkanie obejrzał komplet publiczności. Cofamy się do 1997 roku i przedstawiamy wam relację i wspomnienia z tamtego historycznego wydarzenia na stadionie Stomilu.

W dzisiejszych czasach nie pomyślenia jest, że w takich małych ośrodkach piłkarskich jak Olsztyn może gościć reprezentacja Polski. W szalonych latach dziewięćdziesiątych działo się wiele i dlatego nasza kadra grała w różnych miejscowościach. Skoro Polska w 1992 roku grała w Iławie, to dlaczego nie miałaby zagrać w Olsztynie?

Nasze miasto, nasz klub, nasz stadion zasłużył na to jak mało kto. Po awansie Stomilu do Ekstraklasy to właśnie u nas padały rekordy frekwencji, fani tworzyli niesamowitą atmosferę. Duże znaczenie na przyznanie organizacji Olsztynowi tego spotkania miał fakt, że Litwini do Olsztyna mieli bardzo blisko, bliżej niż do Warszawy, Gdańska czy Łodzi.

Bilety na to spotkanie kosztowały wtedy 12 i 8 złotych. Te droższe to na trybunę krytą, a tańsze na odkrytą. Bilety można było kupić wtedy w Okręgowym Związku Piłki Nożnej mieszającym się na stadionie Warmii przy al. Sybiraków, w biurze MOKS Stomil, w restauracji Stadion oraz w pięciu punktach Totalizatora Sportowego m.in. na Dworcu Głównym czy w centrum przy PDT-cie.

Zakłady pracy nie robiły problemy ze wcześniejszym zwalnianiem z pracy, a niektóre szkoły organizowały tego dnia wycieczki np. do teatru, a potem nie odbywały się już lekcje, wiedząc, że uczniowie tego dnia i tak uciekaliby z lekcji.

Kadra Polski po jednym treningu w Warszawie zameldowała się w Mierkach pod Olsztynem w ośrodku “Kormoran”. - To dla nas idealne rozwiązanie, bo jest tutaj cisza i spokój - mówił selekcjoner dla “Gazety Olsztyńskiej”.

Na naszej warmińskiej ziemi reprezentacją Polski opiekował się Józef Łobocki. Bez wątpienia na pewno znaleźli wspólny język z Januszem Wójcikiem.

Dzień przed samym meczem reprezentacja Polski odbyła trening na stadionie Stomilu. Niestety kontuzji nabawił się wtedy Tomasz Sokołowski i musiał wrócić do Warszawy. Nie dane mu było wystąpić z orzełkiem na piersi na stadionie, na którym debiutował w Ekstraklasie. Wcześniej odesłano do domów Radosława Michalskiego i Radosława Kałużnego.

Do Olsztyna nie przyjechało dwóch zawodników z zagranicznych klubów. Jerzy Dudek wolał zostać w Rotterdamie i walczyć o podstawową jedenastkę w Feyenoordzie niż przyjeżdżać na Warmię. W jego miejsce Janusz Wójcik dowołał Aleksandra Kłaka z Royalu Antwerp. Nie przyjechał także Radosław Gilewicz, który grał w wtedy w barwach Karlsruher SC.

Na zgrupowaniu reprezentacji pojawił się Adam Ledwoń, który kilka dni wcześniej połamał nosy dwóm zawodnikom Stomilu. Najpierw Marcinowi Szulikowi, a na koniec meczu Andrėjusowi Tereškinasowi. Stomil wygrał u siebie 1:0 z GKS-em Katowice, a zwycięską bramkę strzelił wspomniany wcześniej Szulik. Miało to olbrzymie znaczenie dla meczu z Litwą, bo olsztyńska publiczność żywiołowo kibicowała naszej reprezentacji, ale śp. Adamowi Ledwoniowi nie mogła wybaczyć brutalności. Zawodnik był notorycznie wygwizdywany w środowe popołudnie.

- Grałem ostro, ale ja zawsze, z tego słynę - mówił po meczu Ledwoń. - Tak grają Niemcy, Anglicy, Włosi. Jeśli chcemy im dorównać to musimy się do takiego stylu przystosować.

Innego zdania był Marcin Szulik cytowany przez “Gazetę Olsztyńska”. - Wydaje mi się, że zrobił to specjalnie. Dostałem mocno w nos z łokcia, to nie mógł być przypadek.

Andrėjus Tereškinas szukał rewanżu w meczu reprezentacji. - Trochę chciałem mu pokazać, że też umiem grać ostro, ale ja nie jestem chuligan. Nie faulowałem specjalnie - mówił po meczu.

Reprezentacja Polski przystąpiła do tego spotkania w bardzo silnym zestawieniu, bo na boisku grali przedstawiciele zachodnich klubów. W przeciwieństwie do naszych rywali, którzy wystawili skład złożony z zawodników grających na co dzień na Litwie i w Polsce. Co ciekawe w 1997 roku reprezentacja Litwy była wyżej w rankingi FIFA od Polski.

Co się działo na boisku? Zapraszamy do naszej relacji, którą napisaliśmy na podstawie transmisji telewizji publicznej, którą można teraz obejrzeć w bibliotece multimedialnej Polskiego Związku Piłki Nożnej (https://www.laczynaspilka.pl/biblioteka/mecze/polska-litwa-20-24091997)

Mecz rozpoczęły żywiołowe ataki Polaków, które jednak nie kończyły się strzałami na bramkę rywali. Dopiero po 10 minutach gry Sławomir Majak (Hansa Rostock) pięknie uderzał z dystansu, piłka zmierzała w okienko litewskiej bramki, ale jak długi wyciągnął się Marius Poskus i sparował piłkę na rzut rożny. Za chwilę Wojciech Kowalczyk (Real Betis Sevilla), także z dystansu, strzelał minimalnie niecelnie. W końcu w 18. minucie, po rzucie rożnym, piłka ostatecznie trafiła do Tomasza Iwana (PSV Eindhoven), który uderzał na bramkę, ale Poskus wybił piłkę przed siebie. Wobec dobitki Cezarego Kucharskiego (Sporting Gijon) był już jednak bezradny i Polska objęła prowadzenie. Po kilku minutach bliski podwyższenia był Kowalczyk, ale znów na posterunku był Poskus.

Do końca pierwszej części gry oba zespoły ścierały się głównie w środku pola, nie stwarzając sobie dogodnych sytuacji bramkowych. Na przerwę Polacy schodzili prowadząc, mając też dużą przewagę w posiadaniu piłki i strzałach.

W przerwie polski selekcjoner dokonał trzech zmian i wprowadził na boisko zawodników łódzkiego Widzewa: Arkadiusza Onyszko, Dariusza Gęsiora i debiutującego w narodowych barwach Marcina Zająca. Polacy mogli szybko podwyższyć prowadzenie, ale do dobrego dośrodkowania nie doszedł Kucharski. W 53. minucie na boisku za kontuzjowanego Jacka Bąka (Olympique Lyon) pojawił się były zawodnik Stomilu Sylwester Czereszewski (Legia Warszawa), wzbudzając duży entuzjazm na trybunach.

Po kilku nieudanych próbach ofensywnych polskich graczy, Iwan znów dostał piłkę przed polem karnym, ponownie uderzył mocno, płasko po ziemi i Poskus znów miał problem ze złapaniem piłki. Do odbitej futbolówki dopadł Kowalczyk i z bliskiej odległości umieścił piłkę w siatce. Litwini zaatakowali, jednak dobrze zazwyczaj ustawiająca się polska obrona nie dopuszczała gości do oddania strzału na bramkę bronioną przez Onyszkę.

Polacy starali się podwyższyć prowadzenie i dać jeszcze więcej radości licznie zgromadzonym kibicom, którzy świetnie dopingowali kadrę, zabawiając się od czasu do czasu robieniem meksykańskiej fali. Bardzo aktywny był Iwan, jego rajdy lewą stroną były nie do zatrzymania, ale na posterunku była litewska defensywa i nie dopuszczała dośrodkowań do napastników.

Janusz Wójcik dał pograć wszystkim dostępnym w tym dniu zawodnikom i w 68. minucie za zmęczonego Kowalczyka, żegnanego gromkimi brawami wpuścił na murawę Sławomira Wojciechowskiego (GKS Katowice). Najlepszą sytuację do strzelenia trzeciej bramki miał w końcówce spotkania Marcin Zając, który po dobrej akcji Polaków znalazł sobie miejsce do oddania strzału sprzed pola karnego, ale tym razem bardzo dobrze interweniował Poskus.

Biało-Czerwoni oddali w tym meczu 19 strzałów, z czego 11 celnych przy jednym strzale i to niecelnym rywali. Polacy mieli też kolosalną przewagę w posiadaniu piłki 65%.

- Jest to zupełnie inna drużyna niż kiedyś - mówił po tym spotkaniu Cezary Kucharski. - Atmosfera jest bardzo dobra, co widać na boisku. Każdy wkłada maksimum wysiłku i wszyscy wiedzą co mają robić. Trener Janusz Wójcik jest mistrzem mobilizacji. Potrafi wykrzesać z zawodników wszystko to, co w sobie mamy. Mecz z Litwinami nie był takim wielkim widowiskiem. Litwini wystąpili w mocno rezerwowym składzie. Byli od nas słabsi.

- Indywidualne wyróżnienia zawsze cieszą - mówił po meczu Jerzy Brzęczek, najlepszy polski piłkarz na boisku. - Ja jestem zadowolony, że wygraliśmy drugi mecz (wcześniej 1:0 z Węgrami - red.) i, że znowu nie straciliśmy bramki. Nie można przesadzać z komplementami, bo zdajemy sobie sprawę, że przeciwnik nie był najmocniejszy.

Jak wspominacie to spotkanie? Zapraszamy do komentowania!

  • Polska - Litwa 2:0 (1:0)

1:0 - Cezary Kucharski (18), 2:0 - Wojciech Kowalczyk (55).

Polska: Aleksander Kłak (46 Arkadiusz Onyszko) - Tomasz Łapiński, Jacek Zieliński, Jacek Bąk (53 Sylwester Czereszewski), Marek Koźmiński - Adam Ledwoń (46 Dariusz Gęsior), Jerzy Brzęczek, Tomasz Iwan - Sławomir Majak (46 Marcin Zając), Wojciech Kowalczyk (68 Sławomir Wojciechowski), Cezary Kucharski.

Litwa: Marius Poskus - Sergejus Novikovas, Dainius Gleveckas, Marius Skinderis, Tomas Kancelskis (59 Darius Zutautas) - Orestas Buitkus (86 Donatas Vencevicius), Aidas Preikšaitis, Tomas Razanauskas (46 Dainius Suliauskas), Andrėjus Tereškinas (46 Deividas Semberas) - Saulius Mikalajunas, Grazvydas Mikulėnas (70 Vidas Dancenka)

Tagi: Polska, Litwa, Janusz Wójcik, Jerzy Brzęczek, Cezary Kucharski


Komentarze

  1. 27.09.22 11:42 korgan79

    https://polska-pilka.pl/mecze/polska-a/1991-2000/1994/1994-7-16-stomil-olsztyn-polska-0-3 . Tu podają, że 7 tysięcy. Na tyle widzów też oceniam, w tamtym czasach to mocno średni wynik na naszym obiekcie.

  2. 27.09.22 07:53 crispy

    No i Bohdan Łazuka koncertował w przerwie ...

  3. 26.09.22 15:41 zjs

    korgan79... Powiedzmy, że było powyżej średniej, zgoda?

  4. 25.09.22 22:07 19kuba84

    Bilet mam do dziś:)

  5. 24.09.22 13:27 korgan79

    Na sparingu z kadrą nie było kompletu publiczności.

  6. 24.09.22 13:02 zjs

    Mój Boże to już 25 lat! Siedziało się w środeczku na odkrytej w górnym rzędzie pod barierką. Stadion zapełniony i było gdzie siedzieć bo jeszcze ławki istnialy w znośnym stanie chociaż murawa nienadzwyczajna. Frekwencja jak na finale Pucharu Polski Legia - Jagielonia, podobnie bylo po awansie Stomilu do ekstraklasy i sparingu z kadrą Polski. "A w sercu zawsze Stomil"

  7. 24.09.22 11:25 Damian Hernik

    Byłem , miłe wspomnienia... Ciekawe czy jeszcze kiedyś tyle kibiców zawita na mecz w Olsztynie

  8. 24.09.22 10:45 tomaso

    Mecz oglądałem, ale byłem też na konferencji prasowej w Mierkach w ośrodku Kormoran. Kowalczyk i Bąk byli mocno zmęczeni, ale z drugiej strony, tam naprawdę nie było co robić. Co do Ledwonia, to sam chyba przyznał kiedyś w wywiadzie, że robił to specjalnie

  9. 24.09.22 07:37 czeliniak

    Byłem. Tereskinas jako, że grał u nas też dostał duże brawa od całego stadionu. Dla mnie jako dzieciaka mecz taki sam jak każdy inny - pełne trybuny, głośmy, żywiołowy doping i oczywiście wygrana. Dopiero dziś jak czytam kto u nas grał to człowiek widzi jakie polskie gwiazdy przyjechały do Olsztyna.

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!