Artykuł

Anrzej Królikowski. Fot. Emil Marecki

Anrzej Królikowski. Fot. Emil Marecki

Andrzej Królikowski: Na szczęście powoli wychodzimy na prostą

10.11.20 18:41   em   10  

Co słychać w Akademii Sportu Stomil Olsztyn? Na nasze pytania odpowiedział Andrzej Królikowski, prezes fundacji.

Po co panu to prezesowanie w Akademii Sportu Stomil Olsztyn? Pan już się w Stomilu napracował, a wśród kibiców nie ma pan dobrej opinii i trochę się musiał znów na swój temat naczytać i nasłuchać.
- Moje życie zawodowe wiązało się ze Stomilem przez długi okres czasu obejmujący lata 2007-2015. W tamtym czasie bardzo ciężko pracowałem i w swoich działaniach przyświecał mi zawsze jeden cel – dobro klubu i jego rozwój. Należy uświadamiać sobie, iż zarządzanie klubem sportowym nie jest pozbawione trudności. Oczywiście zdaję sobie sprawę, iż nikt nie jest nieomylny, ja również popełniłem wiele błędów. Nie wynikały one jednak bynajmniej ze złej woli, czy też zaniedbania. W mojej ocenie nie myli się tylko ten kto nic nie robi. Błędy są również w pewnym sensie nauką. Jestem świadomy, iż nie wszystko udało się zrealizować zgodnie z moimi oczekiwaniami, ale wpływ na to miały również zawirowania polityczne oraz niezależne ode mnie zdarzenia. Przykładowo z Galerią Warmińską, bazując na posiadanej w tej kwestii wiedzy mogę powiedzieć iż Stomil nie ponosi odpowiedzialności za wycofanie się pana Miłka, ale to nie czas ani miejsce na takie rozmowy. Dlatego też tego czasu nie uważam za stracony, a żaden z kilku ówczesnych prezesów nie miał zastrzeżeń do mojej pracy. Dostałem od prezesa Andrzeja Bogusza propozycję pokazania swoich umiejętności i spotkały się one z jego akceptacją. Tak to już w życiu jest, że ktoś musi czasem wykonywać tzw. „czarną robotę”, bo taka jest potrzeba chwili. Zdaję sobie sprawę iż, nie cieszyłem się szczególną sympatią kibiców. Możliwe iż jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest fakt iż zawsze mówię prawdę – nawet tę trudną, taką której nikt usłyszeć nie chce. Nie zawsze też zostałem dobrze zrozumiany, a dowolna interpretacja sympatyków olsztyńskiej piłki nożnej nie zawsze była właściwa. Dlatego też nie ukrywam, że w tamtym okresie byłem już tym zmęczony i podjąłem decyzję o wycofaniu się. Nie oznacza to jednak braku zainteresowania losami klubu, który cały czas pozostawał mi bliski. Okres ten wykorzystałem na budowaniu relacji rodzinnych i rozwój firmy. Kiedy otrzymałem propozycję ponownej współpracy od Wojtka Kowalewskiego nie wiedziałem czego się spodziewać, nie znaliśmy się, jednakże już pierwsza nasza rozmowa, która przebiegła w sympatycznej atmosferze pokazała iż wiele o mnie wie. Zdecydowałem się mimo sprzeciwu żony i córki, miałem jedynie wsparcie syna. To było niezwykle trudne wyzwanie i nie ukrywam, że niełatwo było się odnaleźć w nowej roli.

Wróćmy do obecnych czasów. Proszę powiedzieć za co pan odpowiada jako prezes w Akademii?
- Z uwagi na fakt iż w strukturze organizacyjnej na chwilę obecną brak osoby dyrektora to za wszystko odpowiada bezpośrednio prezes, czyli ja. Po objęciu stanowiska w pierwszej kolejności zająłem się zakresami obowiązków podległych pracowników, ponieważ do tej pory żaden z nich nie wiedział dokładnie czy się ma zajmować. Ola Folga zajęła się pracą biurową, wymagała jednak pewnych wskazówek oraz pokazania w jaki sposób należy prowadzić sprawy biurowe. W miesiącu maju zatrudniłem Paulinę Wasiluk, która odpowiada za logistykę i ekstranet. Za część sportową odpowiadał Mirek Lubas, ja natomiast zająłem się sprawami organizacyjnymi oraz wdrożeniem działań naprawczych zmierzających do przywrócenia prawidłowego funkcjonowania Fundacji. Priorytetowe działania dotyczyły spraw kadrowych oraz finansowych. Wraz z nastaniem nowego prezesa Grzegorza Lecha zrodziły się koncepcje wprowadzenia koordynatora z zewnątrz.

- Jednakże kondycja finansowa oraz zaległe płatności będące pokłosiem działań poprzedniej władzy Fundacji nie pozwalają nam na wydatek rzędu 4-5 tysięcy na takie stanowisko. Zaproponowałem więc Andrzeja Mierzejewskiego jako głównego koordynatora, który po pierwsze ma najwyższą licencję trenerską, a ponadto bardzo duże doświadczenie w piłce młodzieżowej i świetnie zna specyfikę pracy. Marek Maleszewski jest doskonałym fachowcem, znawcą kobiecej piłki, a Paweł Głowacki jest trenerem II drużyny i ma pod sobą te drużyny, które są w strukturze spółki. Do tego dochodzę ja i nasza czwórka tworzy całą strukturę. W maju podjąłem decyzję o rezygnacji z usług biura rachunkowego, na korzyść zatrudnienia księgowej, która napracowała się niemało nad księgami rachunkowymi w celu doprowadzenia ich do porządku. Należy wyraźnie podkreślić iż pomału kolokwialnie rzecz ujmując „wychodzimy na prostą”. Nie ukrywam, że trudną próbą dla istnienia Akademii była pandemia Covid-19, w trakcie której zabrakło wpływów od rodziców, jak również straciliśmy część sponsorów, którzy sami borykali się z trudną sytuacją na rynku. Przetrwaliśmy ten okres również dzięki ludziom tu pracującym, trenerzy nas jakiś czas zrzekli się wynagrodzenia, a później otrzymywali zmniejszone o 50% w stosunku do zawartych umów. Tylko pełne zrozumienie trenerów i pracowników oraz ich chęć do oddania się tej pracy nawet tylko dla idei pozwoliło nam przetrwać. Uważam, że od lutego tworzymy bardzo zgrany zespół, zarówno biorąc pod uwagę atmosferę pracy, jaki i efektywność współpracy między nami.

Ostatnio przeprowadzone nabory zwiększyły liczbę piłkarzy o kolejnych 50. Na bieżąco informujemy rodziców o zachodzących zmianach oraz planach rozwoju, jednak nie miałem do tej pory okazji uczynić tego publicznie. Zwyczajnie ciężka praca i natłok obowiązków spowodowały brak czasu na tworzenie dobrego PR Fundacji. Jesteśmy wciąż pełni energii i nowych inicjatyw – ostatnią jest budowa salki judo, której pomysłodawcą jest Mirek Lubas. Nie umknęło naszej uwadze, iż sprawność fizyczna naszej młodzieży jest na niskim poziomie i ten ruch pomoże nam zadbać o ich lepszą kondycję. Myślę, że nie tylko my jesteśmy zadowoleni z propozycji dodatkowych zajęć. Motorem napędowym tego przedsięwzięcia będzie Maciej Sarnacki, uczestnik igrzysk olimpijskich w Rio. Cały ten mechanizm zaczyna pracować jak w zegarku.

To wszystko można podciągnąć pod sukcesy, którymi może się pan pochwalić jako prezes Akademii? Czy są może inne?
- Dla mnie sukcesem będzie jak nasze drużyny będą wygrywać w Centralnych Ligach Juniorów, albo nasza młodzież przez rezerwy będzie trafiać do 1 zespołu. Jednakże na ten moment sukcesem jest to, że zajęcia się odbywają. Olsztyn nie ma obiektów sportowych, pełnowymiarowych boisk. Gramy poza Olsztynem, ze względu na to, że Dajtki są strasznie wyeksploatowane. Sukcesem jest również to, że ta Akademia mimo wielu przeciwności, w tym niezależnych od nas, istnieje i rodzice chcą posyłać dzieci do Stomilu. Te małe sukcesy to nie są tylko moje zasługi. Jesteśmy jedną drużyną i nie mogę nie doceniać pracy wszystkich osób, tu nie działa tylko Królikowski, a wszyscy zespołowo.

Duże jest zadłużenie?
- Jak przejmowałem Akademię problemem było zadłużenie i bałagan organizacyjny. Na szczęście powoli wychodzimy na prostą. Mocno liczę na to, że do końca roku uda nam się te kwestie wyprostować. Największym, zagrożeniem obecnie dla płynności finansowej fundacji jest decyzja o nałożeniu opłaty za korzystanie z boisk sportowych, które do tej pory udostępniane były nieodpłatnie. Mówimy tutaj o niebagatelnej kwocie około pół miliona złotych rocznie.

Co dobrego dla Akademii zrobił Mirosław Lubas, w swoim okresie pracy w Stomilu?
- Z Mirkiem nie miałem żadnych dysonansów, dobrze mi się z nim pracowało. Były oczywiście typowo merytoryczne spory, ale zawsze na drodze dyskusji udawało się uzyskać porozumienie. Mirek próbował wprowadzić system w porozumieniu z Wojtkiem Kowalewskim. Wyglądało to trochę inaczej niż robimy to obecnie z Andrzejem Mierzejewskim pod okiem Grzegorza Lecha. Do końca listopada wypracujemy model szkolenia i ramy w jakich Akademia ma funkcjonować. W bardzo przyjemny sposób się pożegnaliśmy, bez zbędnych urazów czy pretensji. Mirek Lubas nadal żywo interesuje się Stomilem, zostawił tutaj spory kawałek swojego życia. Największą trudność sprawiały mu jednak codzienne dojazdy z Giżycka, co miało wpływ na ilość czasu spędzonego na efektywnej pracy. Ewidentnie brakowało mu czasu na osobisty nadzór nad przebiegiem treningów, czy spotkania z kadrą.

Na zdjęciach z naborów było widać pańską córkę Emilię. Pracuje w Akademii? Nie boi się pan posądzenia o nepotyzm?
- Zupełnie nie. Cały czas brakuje nam trenerów, a przecież przez pandemię odeszli nam Janusz Bucholc i Grzegorz Lech. Emilia pracuje z najmłodszymi rocznikami. Jest wychowanką Andrzeja Mierzejewskiego i to on mnie namawiał, żeby do nas wróciła, bo przecież już pracowała w Akademii. Przed zatrudnieniem zgłaszałem temat prezesowi Wojciechowi Kowalewskiemu. Nie robiłem nic w tajemnicy. Cały czas szukamy trenerów z kwalifikacjami. Po ostatnim ogłoszeniu nie było za dużego odzewu, także nie widzę powodu dla którego miałbym dyskryminować kandydata na trenera, spełniającego wszystkie wymagania i sprawdzającego się w pracy tylko z uwagi na fakt iż jest ze na spokrewniony, lub z lęku przed posądzeniem o nepotyzm.

Co z certyfikacją PZPN-u? Będziecie się starać czy odpuszczacie ten temat?
- To bardzo dobre pytanie. 1,5 miesiąca temu byliśmy na szkoleniu playmakers jako jedyna akademia bez certyfikacji. W Olsztynie wydaje mi się, że na chwilę obecną nie ma nikt, ponieważ wszystkie zostały wycofane. Decyzje takie zapadły nie z uwagi na ich niewłaściwe funkcjonowanie, a z powodu braku pełnowymiarowych boisk. Jeżeli nie ma takich obiektów to niestety nie można dostać certyfikacji. Podjąłem się jednak zadania, żebyśmy dostali brązową gwiazdkę.

Skoro miasto samo nie robi boisk, to czy wy sami coś robicie w tym temacie? Boisko w Gietrzwałdzie jest aktualne?
- Jak najbardziej. Poprzedni prezes był wielkim entuzjastą zrobienia ośrodka treningowego dla Stomilu w Gietrzwałdzie. Obecnie gmina przystępuje do remontu boiska żeby tam mogła trenować pierwsza drużyna. Jeżeli obecny prezes uzna, że nie do końca jest to dobre miejsce dla seniorów, to mamy rezerwy, mamy naszą Akademię. Tam jest bardzo fajne boisko, przypominający Stadion Leśny. Nie bez znaczenia jest bardzo pozytywne nastawienie władz gminy. Wójt Jan Kasprowicz chce, żeby to boisko było wykorzystywane przez młodzież. Są jeszcze boiska w Biesalu i Unieszewie. Obecnie pielęgnujemy boisko “sociosowe”, na którym mogą grać młodsze roczniki. Wydaliśmy już blisko 10 tysięcy złotych na jego pielęgnację. Gdyby został zrealizowany plan przeniesienia treningów 1 drużyny do Gietrzwałdu to nasi wychowankowie mogliby korzystać z bocznego boiska. Mamy też umowę podpisaną z klubem ze Słup. Liczę po cichu, że po przedstawieniu dramatycznego stanu boisk w stolicy regionu, to PZPN wyrazi zgodę, bo Akademia organizacyjnie jest gotowa na certyfikacje.

A co z boiskiem w Starym Olsztynie? Umowa została podpisana kilka lat temu.
- Niestety to pieniądze wyrzucone w błoto. Byłem tam kilka razy wiosną, tam trzeba byłoby od początku wszystko zrobić. Obiekt jest bardzo dobry, ale zaniedbany, a czasowo jedzie się podobnie do Gietrzwałdu. Tutaj przy okazji wyszła sprawa zawartej przez poprzednie władze Fundacji umowy na korzystanie z niego z podmiotem nie posiadającym tytułu prawnego do tego terenu. .

No właśnie podobno ostatnio dzieci w Akademii trenowały za darmo, bo nie było podpisanych umów?
- Dotychczasowy koordynator długo konstruował nowe umowy i podpisaliśmy je dopiero pod koniec września, ale to nie oznacza, że Akademia przez to straciła pieniądze.

Nie udało się pozyskać pieniędzy na siłownię. Dlaczego ten projekt zakończył się porażką?
- Faktycznie, tak jak mówiłem na wstępie nie wszystko się kończy sukcesem. Jednakże ta porażka nas nie załamuje. My zrobimy siłownię, może nie na takim poziomie jak za miejskie pieniądze, ale liczy się że będzie. Oczywiście zapraszam wszystkich mieszkańców i sportowców, którzy będą chcieli tutaj ćwiczyć. Dzięki przeniesieniu biur na górę będziemy mieli miejsce na dole na siłownie i salkę judo. Sprzęt, który mamy wystarczy, a jeszcze na pewno uda nam się coś pozyskać. Nie udało się wygrać i tu trzeba pochylić głowę - wina jest też po mojej stronie. W dużej mierze liczyłem na kibiców i rodziców, ale widać nie mamy tylu sympatyków. Pewnie trzeba było więcej pracy wykonać w tej sprawie, wyjść bezpośrednio do ludzi. Sam nie mogłem zagłosować, ale namawiałem wszystkich swoich znajomych mieszkających w Olsztynie. Zabrakło osobistego nakłaniania ludzi do głosowania, naświetlenia projektu. Kolejnym razem postaram się zaangażować więcej sił w rozpowszechnianie informacji wśród zainteresowanych.

Tagi: Stomil Olsztyn, Andrzej Królikowski


Komentarze

  1. 11.11.20 06:08 A Ś

    Oczywiscie ze do corki nic nie mamy niech trenuje bo jest dobra w tym co robi ! 3 osoby jeszcze musza odejsc zeby w klubie bylo nowy swiezy powiew no 4 krolikowski majewski rugbysta i rzeczniczka czy kim ona tam jest takie moje zdanie

  2. 11.11.20 00:21 Brzeziniak1

    Zgadzam się w 100% z FC Bartąg ale jedyna sprawa do której bym się nie przyczepił to jest córka królika. Super trener I to mówi ojciec najmłodszego rocznika.

  3. 10.11.20 23:39 FCBartąg

    Dlaczego robicie wywiady z takimi ludzmi bez przygotowania? Dlaczego nie porozmawialiscie wpierw z rodzicami dzieci z akademii, ktorzy od dawna wyrazali swoje niezadowolenie z Lubasa i Krolikowskiego. Dlaczego nie odgrzebaliscie audytu Galerii Warminskiej? Gdzie pytania o lewe faktury na jego auto czy slynne cukierki?! Albo jak byl czlowiekiem Bogusza to o te oprocentowane pozyczki od Arbetu. Pozniej jeszcze ten pionek Bogusza jako prezes. Galeria ich wszystkich scigala za brak rozliczen, a oni ja zlewali. Gdy zrobila audyt i wyszly ich walki, to zerwala umowe warta miliony, a towarzystwo sie zawinelo z klubu po tym jak policja wyslala 150 wezwan na przesluchania. Ten czlowiek jest symbolem wszystkich patologii, ktore spotykaja Stomil od lat. Wszystkie dowody obalaja jego smieszne tlumaczenia. Okradal klub swiadomie. Doprowadzil do zerwania umowy z glownym sponsorem, po czym klub do dzis sie podnosi. I w tym wywiadzie zamiast go wypunktowac na podstawie oficjalnych dokumentow, dajecie mu sie tlumaczyc, ze popenial niby bledy, ze wykonywal czarna robote, ze mowil niewygodna prawde, ze zle go rozumiano, ze kibice mieli zle interpretacje jego poczynan. Co to jest za czlowiek, to rece opadaja. Niech jedzie do Suwalk tam budowac akademie Kowalewskiego. Taki sam niezrozumiany. Nic dziwnego, ze go chcial w Stomilu. Ciagnie swoj do swego. Ile razy histoia musi sie powtarzac by takich ludzi wreszcie rozliczyc i odciac od Stomilu jak i pilki calkowicie. Kwestia czasu jest jak znow klub przekreci. Nie dziwi mnie nawet to pytanie o nepotyzm z corka. Oczywiscie, ze nie ma z tym problemu by zatrudniac czlonkow rodziny. Ale jak sie ma tyle za uszami i tylu ludzi patrzacych mu na rece, to sie tego zwyczajnie nie robi. Mial innych chetnych na to stanowisko, a zatrudnil corke. I wlasciwie co mozna sie dowiedziec z tego wywiadu? Nie ma sobie nic do zarzucenie w przeszlosci. Akademia ma dlugi. Nie ma boisk. Ludzie przychodza i odchodza. Brakuje trenerow i pieniedzy, wiec trenerem jest corka. To ma byc profesjonalny klub? Serio?

  4. 10.11.20 21:43 Dyrektor OKS 1945

    nie wierzę w co czytam co za głupoty tutaj wypisujecie frustraci zajmijcie się pracą albo czymś pożytecznym nie wiem do wojska idźcie albo chociaż do obrony terytorialnej nie będziecie tutaj dobrych ludzi szkalować obrażać to się nie godzi tacy mądrzy jesteście to przyjdźcie i pokażcie co potraficie ale wy nic nie potraficie i to jest wasz problem nie nasz wkrótce oks 1945 znowu będzie grał w lidze wojewódzkiej przez to kibolstwo które nie kupuje akcji jak czerstwiakow i jego koledzy z pośredniaka dostęp do komentarzy na tej stronie powinien być płatny wtedy nie byłoby głupich komentarzy tylko by się wypowiadało kulturalne towarzystwo

  5. 10.11.20 20:29 marduck

    Królik jak zwykle mija się z prawdą. Otóż wcale nie trzeba mieć boisk pełnowymiarowych aby dostać certyfikat PZPN, wystarczy chcieć i potrafić. Jeżeli szef największej szkółki w Olsztynie nie wie, że w naszym mieście są 2 podmioty z certyfikatem. Ciekawe co ten gość potrafi poza pieprzenie farmazonów.

  6. 10.11.20 20:15 Owsian

    Dla mnie jesteś nieudacznikiem. Wasza czwórka powinna być w połowie wymieniona. Nie powinno być tam ciebie i Głowackiego. Lech o tym wie i nic nie robi. Ewentualnie praniem strojów mógłbyś się zająć. Nic nie będzie z akademii i 2 zespołu dopóki będą w Stomilu królik i główka. Takie jest moje zdanie.

  7. 10.11.20 20:05 czerkasow

    Błędna interpretacja kibiców w sprawie Pańskiej pożyczki na remont samochodu? Przecież po tym.ruszyła lawina.

  8. 10.11.20 20:04 Owsian

    No ja jak patrzę na tego typa, który pluł nam w twarz i tyle kasy zaprzepaścił to rzygać mi się chce. Jak ktoś taki może pełnić jakąkolwiek funkcję w klubie to mnie się w głowie nie mieści.

  9. 10.11.20 19:57 A Ś

    Nie mamy tylu fanatykow? Trzeba bylo dupe ruszyc ! Andrzej Bogusz raczej cie zatrudmiał! Za 500 tys mozna bylo spokojnie boisko wymiarowe albo kryte zrobic z obo na terenie boiska socios z parkingiem ! Szacun dla teenerow Akademii ze pracuja za polowe pensji to sie ceni

  10. 10.11.20 19:54 tomaso

    W końcu wiem, czym zajmuje się Akademia. Bardzo dobra rozmowa, no może dodałbym nazwisko poprzednika AK. Ale to sam znajdę

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.