95' Koniec meczu.
94' Żółtą kartką ukarany Rumin. 68
93' Żółtą kartką ukarany Ogrodowski. 1
92' Żółtą kartką ukarany Pawełek za opóźnianie gry. 68
91' 4 minuty doliczone.

Artykuł

Janusz Bucholc w akcji. Fot. Łukasz Kozłowski

Janusz Bucholc w akcji. Fot. Łukasz Kozłowski

Bucholc: Nie kalkuluję, nie lubię tego robić

23.11.20 10:20   kyn   3  

Stomil Olsztyn przegrał w sobotę 0:1 z GKS-em 1962 Jastrzębie. Po meczu rozmawialiśmy z kapitanem olsztyńskiego zespołu Januszem Bucholcem.

Początkowo mówiło się, że już w tym roku nie zagrasz. Stało się inaczej i w listopadzie wróciłeś na boisko i grasz całe spotkania.
- Miałem złamaną piątą kość śródstopia. Przewidywaliśmy pauzę od 7 do 9 tygodni, a do treningu wróciłem po 6. Przyśpieszyliśmy cały proces rehabilitacji i dojścia do pełnej sprawności. Zdjęcie na szczęście pokazało, że noga bardzo dobrze się zrosła po 3 tygodniach. Nie zakładam, że tak wcześnie wrócę na boisko, ale bardzo mnie to cieszy.

A są w twojej głowie jeszcze może jakieś blokady psychiczne, że boisz się o tą nogę? Uraz może się przecież łatwo odnowić.
- Nie kalkuluję, nie lubię tego robić. To prowadzi do lęku i obaw. Jedyny ból jaki odczuwam to z rana na tej nodze. Pierwsze zejście z łóżka, jest wtedy delikatny ból, ale to jest normalne. Wiem, że noga się normalnie zrosła, więc jestem jej pewien, że nic mi nie grozi.

W meczu z Koroną Kielce wybiegłeś w podstawowej jedenastce i można było mieć wrażenie, że wstrząsnąłeś drużyną, która wygrała w Kielcach. Niestety u siebie z Jastrzębiem przegraliśmy. Co się stało?
- Pierwsza połowa w naszym wykonaniu bardzo słaba. Zdajemy sobie z tego sprawę. Nie mogliśmy nadać swoich warunków gry, dostosowaliśmy się do Jastrzębia. Bardzo proste straty napędzały zespół gości, bo to ile my mieliśmy niewymuszonych strat w pierwszej połowie, to nie przystoi, bo za dużo czasu poświęcamy na treningach nad operowaniem piłką, nad jakością, a tego nie było widać. To zaważyło na wyniku i obrazie tego meczu. w drugiej połowie, Jastrzębie, świadome jakie mają ograniczenia, cofnął się całkowicie i skupił się na przeszkadzaniu i rozbijaniu akcji. Drugą połowę mieliśmy lepszą, ale nie mogliśmy przypieczętować tego bramką. Podejmowaliśmy złe wybory, mogliśmy prościej operować piłką, czasami wystarczyła gra po ziemi do boku, a nie szukanie dryblinów czy wchodzenie w pojedynki. Byliśmy świadomi aspektu fizycznego, wróciliśmy w czwartek nad z Kielc. W pierwszej połowie nie mogliśmy przepalić zmęczenia, nie mogliśmy szybciej dojść fizycznie, w drugiej to się udało. Żałujemy bardzo tego spotkania, paradoksalnie po takim meczu z Koroną, tylko potwierdzenie w meczu z Jastrzębiem dawało pozytywny impuls. Tego nie ma i to bardzo boli.

W szatni po meczu było gorąco?
- W szatni nie jest prosta sytuacja. I nie mam na myśli aspektów czysto piłkarskich, a to co się dzieje na świecie, mamy zarażenia koronawirusem w zespole. To nie jest czas i moment żeby wstrząsnąć tą kadrą, wprowadzać kolejną nerwowość. Musimy nad tym wszystkim panować i obarczać kogoś winą. Ja mam wielki szacunek do tego, że te spotkania się odbywają. Możemy czasami dać ludziom przyjemność, a czasami wiadomo denerwować. Tu nie chodzi o wstrząsy czy tupanie nogą, a racjonalne podejście do tego co jest przed nami. Racjonalna ocena tego zespołu, mamy wąską kadrę, te zmiany muszą dawać nam jeszcze większej jakości na boisku.

Widzisz przesłanki na osiągnięcie korzystnego rezultatu w Niepołomicach?
- Wiem jak dużo drużyna i sztab poświęca czasu temu jak chcemy grać i wyglądać na boisku. Kadrę mamy bardzo wąską, a czasami nie schodzimy z tej drogi, jesteśmy konsekwentni. Fajnie jakbyśmy zapunktowali 2-3 mecze podrząd. To nakręci ten zespół i pozwoli uwierzyć w to co robimy na codzień. Uważam, że to jest bardzo dobra droga. Jestem spokojny o mecz z Puszczą. Oni chcą grać, nadawać swój ton gry, nie skupią się tylko na obronie. Wierzę, zę będzie to podobne spotkanie do tego w Kielcach. Korona chciała nadać swój ton na boisku, co nam pomagało, bo był to otwarty mecz. W tym tygodniu wrócą piłkarze, którzy mają swój nieszczęsny COVID. Jestem dobrej myśli.

Nie było okazji się ciebie o to zapytać. Jak oceniasz to, że prezes klubu został twój przyjaciel z boiska Grzegorz Lech?
- Zawsze oceniałem go pozytywnie i zawsze w niego wierzyłem. Ja w tę drogę, którą on wraz z właścicielem obrali, głęboko wierzę. Jestem od tego żeby Grzesiowi pomagać, ale oczywiście na boisku. Po za boiskiem Grzesiek jest do tej roli dobrze przygotowany, bo już wcześniej się do tego przygotowywał i edukował. Jestem spokojny, że efekty jego pracy szybko przyjdą.

Więcej informacji o meczu:

Tagi: Stomil Olsztyn, Grzegorz Lech, GKS 1962 Jastrzębie, I liga, Rozmowa po meczu, wywiad



Komentarze

  1. 24.11.20 12:29 zjs

    No Jasiu jednak kalkulowałeś w sposób jaki przedstawił crispy. Zrezygnowani człapaliście po stracie Byrtka licząc, że gościu może nie trafi.

  2. 23.11.20 23:16 p k

    Każdy mecz to kolejny stres i niesmak . Opowieści o pracy budowniczego z Płocka nie da się słuchać . Stomil przypomina ślepą kurę , której czasami ziarno się trawi ( Korona) . W futbolu liczą się bramki a tych jak na lekarstwo . Bramki , bramki i jeszcze raz bramki .

  3. 23.11.20 10:27 crispy

    Może opowiesz Panie Janku czemu odpuściłeś Alemu a ten strzelił do pustej bramki ? Skalkulowałeś, że nie dogonisz, więc po co się trudzić ...

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!