Artykuł

Piotr Głowacki, fot. Emil Marecki

Piotr Głowacki, fot. Emil Marecki

Piotr Głowacki: Czeka nas ciężki mecz

03.10.15 12:01   kyn   0  

Przed meczem z Wisłą Płock rozmawialiśmy z pomocnikiem olsztyńskiego klubu Piotrem Głowackim.

- W niedzielę mecz z Wisłą Płock, jakie przewidywania przed spotkaniem?

- Na pewno będzie to ciężki mecz. Wisła jest głównym kandydatem do awansu. Może po nie najlepszym początku, teraz powoli wraca na odpowiednie tory, mimo nawet tej przegranej z Rozwojem Katowice. Z każdym meczem będą coraz mocniejsi. Latem przeszli pewne zawirowania, bo odszedł Janus, najlepszy ich zawodnik i Hiszpański. Musieli to połatać i myślę, że się zgrywają. 

- Gra tam dwóch naszych byłych zawodników. O ile Dominik Kun jest na razie niewiadomą w tej drużynie, to Piotr Darmochwał jest w rezerwach.

- Jest w rezerwach. "Doniu" to mój przyjaciel, był świadkiem na moim ślubie i praktycznie codziennie rozmawiamy, mamy ze sobą bardzo dobry kontakt. Piotrek jest bardzo zdenerwowany tą sytuacją, która miała miejsce. W okresie transferowym trener Wisły ściągnął kilku zawodników na skrzydła i musiał dać im szansę. Wykorzystali tą szansę. Piotrkowi przybyli konkurenci z wyższej półki jak na I ligę. Dla mnie, w zeszłym sezonie, Damian Piotrowski był chyba najlepszym skrzydłowym, do tego Bąk i młodzieżowiec Reca, także ma Piotrek problemy z przebiciem się do składu.

- Chciałbyś żeby wrócił jak Lech, czy Suchocki?

- Na pewno fajnie by było znów grac w jednej drużynie, ale o on musi wiedzieć, co będzie dla niego najlepsze. Być może bliżej domu, czy bliżej Krakowa. Ważne, że w tej chwili jest z nim dziewczyna i pomaga mu w ogarnięciu wszystkich spraw. To będzie zależało od niego i od naszych prezesów i trenera. 

- Nie śniła ci się ta sytuacja z Bydgoszczy? Mogłeś odmienić losy spotkania.

- No mogłem, miałem dobra sytuację głową. Widziałem już to i wiem co mogłem zrobić lepiej. Po samym strzale się zdziwiłem, że ta piłka tak poleciała. Po dośrodkowaniu Suchockiego wiedziałem jak mam uderzyć tą piłkę. Coś źle zrobiłem technicznie. Nie śniła mi się. Przeanalizowałem i szybko wyrzuciłem z głowy, bo to jest najgorsze, gdy się rozmyśla o zmarnowanych sytuacjach. Mam nadzieję, że już z Wisłą będzie następna sytuacja, którą wykorzystam i przyjdzie odblokowanie. 

- Widziałem Was w Bydgoszczy, po meczu byliście wściekli. 

- Byliśmy. Przeanalizowaliśmy naszą grę. W pierwszej połowie, tak na prawdę, Zawisza nie stworzył sobie do strzelania bramki jakiś świetnych okazji, może oddali ze trzy strzały. To nie było tak, że oni grali przez całe spotkanie fantastycznie, a my graliśmy słabo. Bramka troszeczkę przypadkowa tak zadziałała, że musieliśmy się w drugiej połowie otworzyć i straciliśmy kolejne dwie bramki. Takie mecze czasem są w tej lidze, postawiliśmy bardziej na ofensywę i zostaliśmy skarceni. 

- Transmisja telewizja dodaje smaczku spotkaniu z Wisłą Płock? 

- Zależy dla kogo. ja nie podchodzę do tych meczów jakoś specjalnie, nie spinam się na nie. Fajnie, że ktoś z Polski zobaczy nasz mecz, ale nie było by to dobre, gdybyśmy jakoś specjalnie do takiego meczu podchodzili, spinali się, wyszli na miękkich nogach. Ja nie mam z tym problemu, staram się grac swoje, gdy wyjdę na boisko.

- Ostatnio nie narzekamy na frekwencję. Myślisz, że w niedzielę też tak będzie?

- Na pewno. Mecze z Wisłą to zawsze dodatkowy smaczek i mam nadzieję, że ta moda na Stomil, która się rozpoczęła, będzie dalej przynosiła to, że co raz więcej ludzi będzie przychodziło i stadion będzie wypełniony po brzegi.  To jest właśnie to, co nas nakręca. Pełne trybuny i doping daje nam zastrzyk i adrenaliny i czujemy wtedy taką moc, że ktoś na nas liczy i nas wspiera.

Tagi: Stomil Olsztyn, Piotr Głowacki, Rozmowa przed meczem, wywiad, rozmowa, I liga, Piotr Darmochwał


Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!