Artykuł

Ryszrd Polak, fot. Archiwum biletów portalu stomil.olsztyn.pl

Ryszrd Polak, fot. Archiwum biletów portalu stomil.olsztyn.pl

Ryszard Polak: W moim wieku najważniejsze jest zdrowie

29.11.18 22:38   kyn   1  

Przed meczem Stomil Olsztyn - ŁKS Łódź rozmawialiśmy z byłym trenerem obydwu klubów - Ryszardem Polakiem.

Panie trenerze jak ze zdrowiem? Wiemy, że przez problemy nie może pan skorzystać z zaproszenia i przyjechać do Olsztyna na mecz z ŁKS-em.
- Miałem dwie operacje kręgosłupa, lekarza zapowiadali mi wózek, ale jakoś z tego wybrnąłem. To cały czas jest bardzo poważna sprawa, bo przechodzę rehabilitację. Mimo wszystko radzę sobie, chodzę, jeżdżę samochodem. Teraz jadę do sanatorium i staram się wyjść na prostą. Czas ucieka i takiej sprawności jak kiedyś już nie będę miał. Żałuję strasznie, czas ucieka. Nagle nagromadziło mi się tyle chorób. W moim wieku (ur. 29 grudnia 1946 r. - red.) najważniejsze jest zdrowie. Dziękuje Stomilowi za zaproszenie. Pozdrawiam wszystkich kibiców oraz zawodników, którzy będą grali w tym spotkaniu.

Jak pan zareagował na zaproszenie prezesa Radkiewicza, który w tej rundzie upamiętnia osoby mające wpływ na historię Stomilu?
- Przyjemna sprawa, szczególnie, że Stomil gra z ŁKS-em. Sporo lat minęło i miło, że ktoś o mnie pamięta. Smuci mnie tylko, że Stomil ma kłopoty, o których czytałem w "Przeglądzie". Mam nadzieję, że klub wyjdzie na prostą i zagrają jeszcze w najwyższej klasie rozgrywkowej. Fajna sprawa, że w klubie wraca się do tych czasów z Ekstraklasy. Szkoda, że mogę przyjechać. Jak pracowałem jako koordynator grup młodzieżowych w Łódzkim Związku Piłkarskim to graliśmy często w Olsztynie. Zawsze zajeżdżaliśmy na stadion na obiady. Miło się wtedy wspominało dawne czasy. Nie wiem, czy jeszcze restauracja jeszcze istnieje.

Jak najbardziej. Ogólnie za dużo się przy Piłsudskiego nie zmieniło.
- Macie światła, wiem, bo oglądam I ligę w telewizji. Miejmy nadzieję, że w przyszłości powstaną trybuny. Był pewien okres, że Stomil nie grał u siebie, ale wrócił do siebie i to jest najważniejsze. Jak ŁKS awansuje awansuje do Ekstraklasy to też będzie musiał trochę zmienić na stadionie, żeby grać w domu.

Czyli sentyment do Stomilu pozostał i cały czas śledzi pan los olsztyńskiej piłki.
- Oczywiście, że tak. Teraz trenerami są piłkarze, z którymi miałem okazję współpracować (ostatecznie Piotr Zajączkowski nie grał w sezonie 1995/1996 - red.). Często spotykałem się z Adamem Zejerem, bo on też współpracował przy tych młodzieżowych drużynach. Wcześniej był Kiereś z Bełchatowa, a teraz wrócili byli piłkarze Stomilu. Mam nadzieję pod taką opieką takich trenerów, że w klubie będzie lepiej, o ile oczywiście organizacyjnie się poukłada.

Za pana kadencji Stomil wywalczył najlepsze miejsce w historii. Stomil już nigdy - jak w sezonie 1995/1996 - nie zajął szóstego miejsca w Ekstraklasie. Jak pan to wspomina?
- Oj to było lata temu, ale jasne, że miło to wspominam. Nie mieliśmy wielkich warunków do trenowania. Pamiętam było boczne boisko, trenowało się na boisku przy wojsku, w hali wojskowej.

Co było siła ówczesnego Stomilu?
- Zawsze się mówi, że zespół stanowił siłę. Miałem wtedy w drużynie jednak zawodników znaczących takich jak m.in. Sylwester Czereszewski, Tomasz Sokołowski, Adam Zejer czy Rafał Kaczmarczyk. Kilku zawodników musi być wiodących, takich którzy potrafią pociągnąć zespół. Miałem dobrego bramkarza Kazimierza Sidorczuka. Trafił też Arek Klimek, chociaż spodziewano się, że ten zawodnik zrobi większą karierę. Był jeszcze przecież Jacek Płuciennik. Bez takich indywidualności trudno sobie wyobrazić silnego zespołu w Ekstraklasie.

W pierwszym meczu pod pana dowództwem Stomil pokonał 1:0 ŁKS. To musiało być dziwne uczucie dla pana.
- Jasne, że dziwne, ale jak się pracuje z danym zespołem, to się robi wszystko żeby wygrać. Wtedy byłem trenerem Stomilu i to było najważniejsze mimo wielkiej sympatii do ŁKS-u. To był dobry początek sezonu.

A pamięta pan jeszcze spotkanie Pucharu Polski z 1992 roku. ŁKS wygrał wtedy ze Stomilem 1:0.
- Coś mi świta, ale nie bardzo pamiętam nawet kto strzelił zwycięskiego gola. Bardziej mi w pamięci utkwiło spotkanie z tego okresu kiedy zdobywaliśmy mistrzostwo Polski. Wygraliśmy wtedy 3:1.

To pan ściągnął do Olsztyna Ś.P. Jacka Płuciennika, który cały czas u nas jest z wielką sympatią wspominany.
- Ja go pamiętam jeszcze jako dziecko, ale on później trafił do Boruty Zgierz i z tego klubu ściągnąłem go do ŁKS-u. Jacek był zawodnikiem agresywnym w odbiorze, pracowitym w obronie. W Łodzi także go wspominają bardzo dobrze. Tak się stało jak się stało...

Co pan pamięta z Olsztyna? Może jakiś mecz szczególny?
- Pamiętam mecz przegrany z Widzewem (0:1), którego mogliśmy nie przegrać, ale jednak przegraliśmy (Stomil grał w przewadze od 20 minuty - red.). Oni mieli już wtedy taki dobry zespół, z Citko, Miąszkiewiczem. Utkwił mi w pamięci tez zremisowany mecz Legią (1:1 - red.), gdy wyrównaliśmy po karnym strzelanym przez Sokołowskiego, a Legia tak strasznie protestowała, że karnego nie było.

Pamięta pan Olsztyn jako miasto? Wspomina pan coś fajnego?
- Latem oczywiście jeździło się nad jeziora. Z reszta biegaliśmy nad jeziorem Krzywym, przecież nie mieliśmy specjalnych warunków do treningu. Jeździliśmy też na treningi na lotnisko i na boisko wojskowe. Piękne miasto. Blisko stadionu była hala sportowa, tam też trenowaliśmy.

Utrzymuje pan kontakt z kimś ze Stomilu?
- Tak, jak mówiłem, przez 12 lat byłem trenerem koordynatorem z Łódzkim Związku Piłki Nożnej. Dopóki było można, to spaliśmy na stadionie z reprezentacjami, jedliśmy u Szymona (Restauracja Stadion - red.). Ze względu na te operacje, to dopiero dwa lata nie jeżdżę, a przez tyle lat jeździłem do Olsztyna. Utrzymywałem te kontakty na tyle, na ile można było. Byli ludzie, którzy pracowali w okręgowym związku tyle lat. Bardzo często spotykaliśmy się z Adamem Zejerem, bo ciągle on był trenerem reprezentacji a ja koordynatorem. Były cztery reprezentacje, dwie grały w Łodzi a dwie w Olsztynie, więc jako opiekun zawsze tu przyjeżdżałem. Bardzo często widywaliśmy się z Andrzejem Biedrzyckim, bo jego chłopcy grali w tych reprezentacjach, a później znów związany był ze Stomilem, więc zawsze był czas na to by sobie pogadać, powspominać. Zawsze ktoś przyszedł na mecz, można było się spotkać, porozmawiać. Przez tyle lat miałem na bieżąco informacje, co dzieje się w Stomilu. Spotykaliśmy się na kursokonferencjach, chociażby z Wojtkiem Linowem, który działał też za moich czasów w związku.

Jakiego spotkania można się spodziewać w sobotę?
- Chodzę na ŁKS i muszę powiedzieć, że naprawdę nieźle gra, co widać po wynikach. Doszło do takiej sytuacji, że ŁKS zremisował z Bruk-Betem, to ludzie się krzywią, że to tylko remis, a przecież patrząc przez pryzmat zawodników Termalici, którzy w większości grali w Ekstraklasie, a byli szczęśliwi, że zremisowali z ŁKS-em. To świadczy o sile ŁKS-u. ŁKS jest mocny. Jest aktywny, wybiegany i stara się grać w piłkę. To naprawdę będzie bardzo ciężki mecz, jeśli chodzi o Stomil. Wiem, że potrzebują punktów i różnie to wygląda, bo wygrali z Bytovią, a przegrali z Podbeskidziem. Możliwe, że Stomil będzie bardziej wypoczęty, bo nie grał zaległego spotkania. Jeśli jednak miałbym obstawiać wynik, to jednak stawiałbym na 2. Na pewno Stomil postawi trudne warunki, ze względu na to, że bardzo potrzebuje punktów. Każdy chciałby zakończyć dobrze rundę, żeby zimą w jakiś sposób komfortowo wypoczywać, ale ŁKS będzie w tym meczu faworytem. Stomil będzie musiał się bardzo starć, żeby wyrwać choćby punkt.

ŁKS to faworyt do awansu?
- Może na początku było słabiej, gdy łodzianie przegrali ze Stalą Mielec i Bytovią, to wcale nie był gorszy. Raków jest poza zasięgiem, a ŁKS jest faworytem do drugiego miejsca. Może Stal Mielec, jedyny zespół, który może zagrozić. Dla mnie to niespodzianka, że ŁKS w tak dobrym stylu gra w I lidze. Myślę, że ten klub wróci w należne miejsce.

Więcej informacji o meczu:

Tagi: Stomil Olsztyn, MOKS Stomil Olsztyn, Ryszrd Polak, RetroStomil


Komentarze

  1. 30.11.18 06:43 crispy

    fajny chłop, nie raz gawędziliśmy stojąc w kolejce po aqua vitae w dawnym Hermesie na Dworcowej ...

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!