Stomil Olsztyn wygrał (2 maja 2026 roku) 2:0 z Romintą Gołdap. Po meczu odbyła się konferencja prasowa z udziałem trenerów obydwu drużyn.
Szymon Nałysnyk, trener Rominty:
- Przede wszystkim gratuluję Stomilowi wygranej. Jeśli chodzi o sam mecz, mieliśmy na niego przygotowany plan. Niestety pojawiły się problemy przy wyprowadzaniu piłki, przez co po naszych błędach straciliśmy bramkę. Do tego momentu konsekwentnie realizowaliśmy swoje zadania. Zgodnie z założeniami byliśmy cofnięci i dobrze reagowaliśmy na to, w jakich fazach znajdował się Stomil. Przeciwnik grał praktycznie w trzech różnych ustawieniach, ale nasza rotacja w obronie sprawdzała się bez zarzutu. Dzisiaj mieliśmy jednak swoje problemy kadrowe – musieliśmy radzić sobie bez dwóch środkowych obrońców, którzy nie mogli wystąpić w tym spotkaniu. Z czasem swoje zrobiła również wymagająca pogoda, co wymusiło na nas zmiany. Na boisku pojawili się młodzi chłopcy z roczników 2008 i 2009. Dodatkowo Bartek Kalinowski praktycznie od początku grał z urazem, więc musiał opuścić murawę, a w jego miejsce wszedł Bartek Hołdyński. W drugiej połowie na boisku dominował już Stomil. Naszym celem była gra z kontrataku i stworzyliśmy sobie ku temu okazje, z których jedną mógł wykorzystać Michał Mościński. Trzeba tu jednak bardzo pochwalić defensywę gospodarzy, a przede wszystkim ich bramkarza. To solidny i doświadczony golkiper, co było widać, gdy pewnie czyścił przedpole. Rywalom udało się dzisiaj także całkowicie wyłączyć z gry Pawła Dymińskiego. Trudno się temu dziwić – Paweł zdobył w tej rundzie już osiem bramek, więc naturalne jest, że każdy przeciwnik będzie nastawiał się na jego pilnowanie. Podsumowując – jeszcze raz gratuluję zwycięstwa i życzę Stomilowi awansu.
Szymon Ciszewski (Radio UWM FM): Czy kontuzja w pierwszej połowie dużo namieszała w pomyśle na mecz?
- Bartek Kalinowski od około trzech lat jest naszym podstawowym zawodnikiem i regularnie zbiera minuty na boisku. Od razu widać różnicę w doświadczeniu między nim a młodszymi chłopakami, którzy muszą do tego poziomu równać. Jeśli chodzi o dzisiejszy skład, oparliśmy go w dużej mierze na graczach z Gołdapi. W wyjściowej jedenastce mieliśmy aż siedmiu naszych wychowanków, co bardzo nas cieszy. Z pewnością nie przyjechaliśmy tutaj po to, żeby się położyć – zależało nam, aby urwać Stomilowi punkty. Do pewnego momentu dobrze operowaliśmy piłką, ale niestety zgubiły nas błędy przy jej wyprowadzaniu. Przy rosnącym zmęczeniu jednemu z naszych zawodników zdarzyło się nieczysto trafić w piłkę lub zagrać zbyt słabo. A wszyscy wiemy, na co stać Masiaka – to piłkarz, który potrafi wykreować coś z niczego.
Michał Kraszewski, trener Stomilu:
- Wygrane spotkanie 2:0, kolejne czyste konto, dwie z przodu. Na pewno nie było to porywające widowisko i zdajemy sobie z tego sprawę. Natomiast celem było to, aby ten mecz wygrać, żebyśmy byli skuteczni. Oczywiście chcielibyśmy, żeby w każdym meczu ta gra była porywająca, żeby te mecze wyglądały tak jak wtorkowe spotkanie Bayern – PSG. Natomiast na ten moment to jest nieosiągalne po prostu. Widzieliśmy wczorajszy mecz Legii z Widzewem, widzimy wtorkowy Bayern z PSG i widzimy środowy Atletico z Arsenalem i wiele innych meczów. Takie fajerwerki jak we wtorek w Lidze Mistrzów zdarzają się niezwykle rzadko. Super by było, gdybyśmy w futbolu szli w tym kierunku i żeby tak to wyglądało. Ja też bym chciał, żebyśmy byli i skuteczni w ofensywie, w defensywie i do tego jeszcze prezentowali mega widowiskowy futbol. Natomiast to jest bardzo, bardzo długa droga, żeby takie rzeczy się mogły wydarzyć. Widać też, że dzisiaj dwie drużyny męczyły się w tych warunkach, gdzie ta temperatura skacze o 15 stopni w dwa dni. W środę, wtorek trenujemy przy 7 stopniach, a dzisiaj gramy przy 25. I to było widać, że to było po prostu bardzo trudne dla chłopaków. Okej, dla nas najważniejsze są trzy punkty, z tego się cieszymy, plan zrealizowaliśmy. Teraz myślę, że chwilę odpoczniemy i za tydzień w niedzielę gramy z Mazurem Ełk.
Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): Z Mazurem za nadmiar żółtych kartek nie zagra Piotr Łysiak. A jak wygląda sytuacja z zawodnikami, którzy teraz nie zagrali z powodu kontuzji?
- Damian Skołorzyński był dzisiaj na ławce.Wraca po urazie mięśnia, możliwe, że za tydzień już będzie dostępny do gry. Patryk Czarnota – tu nie bierzmy go pod uwagę do końca sezonu, myślę, że nie ma opcji żeby zagrał. Kacper Sionkowski dostał już rozpiskę od fizjoterapeuty i bodajże na mecz z Ełkiem bądź kolejny ma już zgodę, żeby 15 minut zagrać. Jakub Krztoń dalej ma problem z mięśniem czworogłowym. Trenował wczoraj, myśleliśmy, że dzisiaj będzie zdolny do gry, jednak zgłosił przed meczem, że wolałby nie grać, żeby nie osłabić zespołu. Wskoczył do grania Maciej Niemier, który de facto w tym tygodniu też we wtorek naciągnął mięsień łydki. Dał ile miał i musiał gdzieś tam też zejść już w przerwie. Dawid Pietkiewicz też trenował na początku tygodnia. W środę poczuł znowu delikatny dyskomfort w mięśniu dwugłowym, więc jest pod opieką fizjoterapeuty. Wiktor Kulesza jeszcze z półtora tygodnia – po meczu w Biskupcu dostał stempel, ma zwichnięty palec dość mocno, ma problem ze stawaniem na tę nogę, więc na razie też jest wyłączony. Paweł Wiśniewski pojechał do Pisza. Dzisiaj z przodu mieliśmy sporo opcji też z uwagi właśnie na te urazy młodzieżowców. Zdecydowaliśmy się w tym tygodniu, żeby włączyć w treningi młodzieżowców z CLJ-tki, więc trenował z nami Gabriel Jastrzębski, Borys Smolicz i Włodek Skowron. Zdecydowaliśmy się na to, żeby Gabriel nam dzisiaj pomógł i zaliczył swoje 25 minut. Troszeczkę tych urazów jest, natomiast wiemy o tym, że ta wiosna jest zawsze bardzo długa po też długiej, pracowitej zimie na tych sztucznych nawierzchniach przy minusowych temperaturach. To jest ciężka praca i duży wysiłek dla organizmu. W tym momencie sezonu cieszymy się z tego, że mamy szeroką kadrę i z tego, że mamy zespół rezerw i zespół CLJ. Ci chłopcy, którzy w zimie z nami trenowali czy nawet i w sezonie z nami gdzieś trenują, jeżdżą grać w rezerwach, to w takich momentach też mogą wejść, pomagać i pokazywać swoją przydatność do gry w pierwszym zespole.
Szymon Ciszewski (Radio UWM FM): Trenerze, wywołał pan temat Gabriela Jastrzębskiego. Wszedł w drugiej połowie, ale został zmieniony po 25 minutach. Co było powodem tej zmiany?
- Gabriel dał z siebie maksa po prostu i było widać, że trzeba mu dać odpocząć jeszcze. Nie wiem, czym to było spowodowane – czy też właśnie temperaturą, czy tym, że też Gabriel nie gra od początku tej rundy i nie przeszedł w pełni okresu przygotowawczego w CLJ-tce. Wszedł Lewicki i ostatnie 15 minut też nam pomógł. Patrząc na futbol z takiej perspektywy, że mamy siedem zmian, nie jest to nic złego, żeby na jednej pozycji, na jednego zawodnika zrobić czasami trzy zmiany i cały czas grać świeżym zawodnikiem. Także tak to czasami bywa – Gabriel dał ile miał i wszedł następny. To była moja decyzja. Gabriel jest na tyle charakterny, że pewnie by się przewrócił, a by chciał biec dalej, więc tutaj po prostu my zdecydowaliśmy, że tutaj zrotujemy. Ale nie było to związane z jego słabą dyspozycją, tylko z tym, że potrzebowaliśmy jeszcze więcej energii i świeżości tutaj na skrzydle, żeby ktoś mógł ruszyć do przodu. Też nominalna pozycja Gabriela to nie jest skrzydłowy, tylko on jest jednym z napastników. W tej sytuacji, gdzie mieliśmy problemy z młodzieżowcami, szczególnie ze skrzydłowymi – bo też Klugier wypadł nam za kartki, nie było Krztonia, Niemier zszedł, Kontonisem raczej nie mogliśmy zagrać, bo już Japończycy byli na boisku – tak się to wszystko poukładało. Wszedł Lewicki, którego nominalną pozycją jest skrzydłowy i nam pomógł.
OKS Stomil
on-line
wczoraj, 17:06 Fc Stomil
Oni nie są przygotowani fizycznie od kilku sezonow
wczoraj, 08:16 korgan79
Cały ten zaciąg zagraniczny to totalna porażka. Zagraniczni zawodnicy na 5 poziomie rozgrywkowym w Polsce, którzy nic nie wnoszą. W normalnym klubie ten kto odpowiada za ten zaciąg zagraniczny byłby pogoniony.
03.05.26 10:24 Fish
Ja pierdolę Gurzęda bis tylko starszy trochę inny styl bełkotu ale równie bezsensowny facet nie wie jak grać i kim przyszłość przed nami kurwa niefajna
02.05.26 21:08 Kot
Lewicki nominalny skrzydłowy, ale w rezerwach ogrywa się i przygotowuje do gry jako prawy obrońca, teraz wchodzi w pierwszym składzie na prawą pomoc. Jastrzębski drugi raz w tym sezonie wyciągnięty z kapelusza i znowu będzie zakopany, teraz po 25 minutach. Kontonis nie mógł wejść, bo grali Japończycy, ale na szczęście się rozgrzewał do końcowego gwizdka, pewnie w razie kontuzji któregoś z nich. Wszystko logiczne.
02.05.26 18:34 zjs
Fantasta z pana Kraszewskiego, daleko sięga, Bayern, PSG, Arsenal, Atletico, i z krajowego podwórka Legia i Widzew. Widzimy teraz wzorce jak ma grać Stomil. Oj panie Kraszewski poniosło pana?
02.05.26 17:51 DJKS
Ja czegoś tu nie rozumiem. Wchodzi młody chłopak i sił mu starcza na 25 minut... To jest jakiś niesmaczny żart czy trener tak na poważnie? A jeśli tak jest fabrycznie, że "piłkarzowi" sił wystarcza na 25 minut to proponuję by ten chłopak zajął się jednak inną profesją bo to po prostu wstyd!
02.05.26 17:10 THE CORE
Fajnie jak by Kraszewski rozwijał się jako trener ale po jego wypowiedziach sądzę, że wiąże swoją przyszłość z telewizją. Będzie pogodę zapowiadał albo program TV.