Artykuł

Boisko na Dajtkach. Fot. Emil Marecki

Boisko na Dajtkach. Fot. Emil Marecki

Sytuacja jest bardzo trudna. Nadchodzi kres młodzieżowej piłki w Olsztynie?

21.02.21 19:45   kot, em   25  

Czarne chmury zawisły nad olsztyńskim sportem młodzieżowym, dziecięcym i także amatorskim. Decyzją Komisji ds. Licencji Klubowych oraz Wydziału ds. Bezpieczeństwa na Obiektach Piłkarskich Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej z 25 listopada 2020 r. zabroniono rozgrywania zawodów piłkarskich na boisku przy SP 18 na Dajtkach. Oznacza to wielki problem nie tylko dla Stomilu, ale także dla innych podmiotów rywalizujących w rozgrywkach piłki nożnej.

Boisko, chociaż z racji stanu murawy odpowiednim określeniem byłoby bardziej "gumowisko", przy ul. Żytniej 71 od wielu lat nadaje się przede wszystkim do remontu. Dodatkowo nadmierna eksploatacja obiektu, co zapewne zaskakujące dla włodarzy miasta, nie polepszyła wcale jego stanu. Boisko na Dajtkach jest właściwie jedynym obiektem, na którym swoje mecze mogą rozgrywać zespoły młodzieżowe, które reprezentują Olsztyn. Dziury, nierówna i pływająca nawierzchnia, widoczne łączenia, braki imitacji trawy i wielka przewaga gumy - tak w tej chwili prezentuje się właściwie jedyne miejsce w 170-tysięcznym mieście, gdzie swoje mecze mogła rozgrywać młodzież.

Do stanu boiska od wielu lat zastrzeżenia miał WMZPN, niedociągnięcia znajdowano nawet od razu po jego wybudowaniu. Przez wszystkie lata "gumowisko" było oblegane niemal na okrągło. Nasza redakcja dotarła do pisma do WMZPN-u z 26 lipca 2018 r., które było odpowiedzią na wytknięte przez związek niedoskonałości i pod którym podpisał się prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz. Miasto zapewniło związek, że "zostaną zaplanowane odpowiednie środki finansowe w przyszłym roku budżetowym, tak by w 2019 r. we współpracy z Komisją ds. Licencji Klubowych WMZPN, został wykonany projekt przebudowy, a następnie, w okresie wakacyjnym przebudowa boiska przy ul. Żytniej". Tymczasowo zobowiązano się m.in. przykryć gumą chodniki i krawężniki, oponami słup elektryczny oraz wymienić ławki rezerwowych. 29 stycznia br. nasza redakcja wysłała do Urzędu Miasta Olsztyna wniosek o udostępnienie informacji publicznej, czy w 2019 r. wykonano remont boiska na Dajtkach, a jeśli tak, to za ile i co konkretnie zostało zrobione. 12 lutego przyszła do nas odpowiedź, że "w roku 2019 nie dokonano remontu boiska i nie wykonano żadnych prac. W budżecie miasta na rok 2021 nie przewidziano środków finansowych na remont boiska". Zdaje się więc, że pismo do WMZPN-u z 2018 r. miało Olsztynowi kupić trochę czasu, żeby wszyscy o sprawie zapomnieli i już nie drążyli dalej.

Warmińsko-Mazurski Związek Piłki Nożnej stracił w końcu cierpliwość, ale przecież nikt nie lubi być ignorowany. 25 listopada 2020 r. dyrektor SP 18 Marzenna Życzko otrzymała informację o zakazie organizowania zawodów piłkarskich prowadzonych przez WMZPN. Jak wyjaśniano, "już w 2018 r. WMZPN nakazał doprowadzenie boiska do wymaganych rozmiarów tj. 105 m długości i 68 m szerokości. Niewykonanie tego zalecenia skutkuje tym, iż odległość linii bocznej boiska do polbruku wynosi mniej niż 3 metry bieżące. Tymczasowe rozwiązania nie przyniosły efektu ze względu na to, że położona wykładzina w czasie eksploatacji zsuwa się i kontakt zawodnika z polbrukiem może doprowadzić do kontuzji". Oprócz zmniejszenia boiska nakazano oznaczyć ławki rezerwowych, wygospodarować toaletę dla publiczności i wyznaczyć strefę techniczną dla zawodników rezerwowych.


- Przede wszystkim chodzi o niewymiarowe boisko - powiedział nam Zbigniew Miklas, przewodniczący Komisji ds. Licencji Klubowych WMZPN, który podpisał się pod zakazem gry na Dajtkach. - Jest ono niewymiarowe, ma 110 metrów długości i 72 metry szerokości. Powinno mieć wg przepisów PZPN-u wymiary olimpijskie, tj. 105 na 68. Skoro jest za szerokie, nie ma wymaganej odległości 3 metrów od linii bocznej do kostki brukowej. Obecnie jest półtora metra. Istnieje niebezpieczeństwo, że zawodnik wpadnie na tę kostkę brukową, poślizgnie się, uderzy głową i dozna kontuzji. Jeśli chodzi o długość, powinno być 5 metrów do przeszkody za linią bramkową, a 2,5 metra dalej stoją piłkochwyty. Zgłosiliśmy, żeby słupy do piłkochwytów zostały zabezpieczone grubą gąbką. Tę gąbkę założono, ale to tylko doraźne rozwiązanie, tak jak zabezpieczenie słupa energetycznego oponami. To jest ok. Podstawową sprawą są wymiary boiska. Są też drobniejsze sprawy jak nieoznakowana ławka rezerwowych. Wydział Bezpieczeństwa wysyła delegatów na poszczególne mecze i ostatnio dwaj delegaci napisali do mnie w raportach, że wręcz Komisja Licencyjna powinna zakazać rozgrywania meczów na tym boisku. W innych latach drużyny z innych województw z CLJ czy makroregionalnej ligi juniorów narzekały na to, kto dopuścił to boisko do rozgrywek.

Nic jednak o samej nawierzchni, która przecież jest najbardziej niebezpieczna i to na niej można sobie zrobić porządną krzywdę. Murawa na Dajtkach nie była wymieniana od 13 lat, mimo że jej żywotność ocenia się na maksymalnie 5 czy 6.

- Jeśli chodzi o granulat, to wszystko jest na wierzchu - kontynuuje Miklas. - Podejrzewam, że granulat pod wpływem tarcia, biegania, wydziela jakieś szkodliwe substancje. Napisałem do Sanepidu m.in. w sprawie boisk Syreny Młynary czy w Lidzbarku Welskim, to pozamykali szatnie głównie ze względu na wilgoć czy grzyby. Tutaj ważniejsze jest jednak bezpieczeństwo w pierwszej kolejności. Wcześniej daliśmy kredyt zaufania. Dwa lata temu napisaliśmy pismo do pana prezydenta Olsztyna, wydając bodajże 12 zaleceń, to pan prezydent zwołał konferencję, w której uczestniczyli: prezes WMZPN Marek Łukiewski, ja, pani dyrektor, pan Ozga i chyba 4 osoby z ratusza. Były wielkie obiecanki, ale niewiele z tego zrobiono. To nie jest boisko udostępniane bezpłatnie, za wyjątkiem Stomilu, bo tylko Stomil nie płaci, poza tym wszystkie inne zespoły płacą, a trochę ich jest: Żuri, dziewczyny, akademia chyba też płaci, bo ktoś tam kiedyś narzekał, Andrzej Nakielski, który najprawdopodobniej wejdzie do okręgówki i też tam będzie chciał grać. Iskry się sypią z tego boiska i szkoła powinna to zrobić. Poza tym wymianą tego granulatu powinno już dawno temu zająć się miasto.

Związek pod koniec listopada zamknął boisko do czasu wprowadzenia zmian, minęły prawie trzy miesiące, a boisko nie zostało dopuszczone do gry. Za chwilę zrobi się cieplej, wystartuje runda wiosenna, ale... czy wystartuje z olsztyńskimi drużynami?

- Zamknięto jedyne boisko w Olsztynie, na którym mecze mogły grać nasze drużyny. Czy mamy wszystkie zespoły wycofać z rozgrywek?! - pyta rozgoryczony Piotr Żurawel z SMP Żuri Olsztyn. - W mieście nie ma żadnej alternatywy dla zespołów młodzieżowych. Niech jakiś przedstawiciel miasta powie, co mamy teraz zrobić.

Problem dotyczy bezpośrednio nie tylko Żuriego. Na boisku na Dajtkach swoje mecze rozgrywały także zespoły Stomilu Olsztyn (spółki i akademii), SKF FC Dajtki, UKS Naki, KKP Stomilanki, a także SP Czereś Sport. Śmiało można powiedzieć, że łącznie będzie to nawet 500 zawodników i zawodniczek z naszego miasta, którzy są ofiarami opieszałości włodarzy miasta w zakresie sportu. 

Zakaz gry został wydany pod koniec listopada i nikt nie bił na alarm. W olsztyńskim środowisku panowało przeświadczenie, że jakoś to będzie, a związek trochę postraszy i zakaz gry cofnie także dla swojego dobra, by nie dezorganizować rozgrywek. Pytaliśmy olszyńskich trenerów, gdzie będą grać, jeżeli nic się nie zmieni i zakaz zostanie podtrzymany.

- Będziemy grać na Dajtkach - powiedział nam z optymizmem Andrzej Nakielski, menedżer UKS Naki. - Zarządca boiska Szkoła Podstawowa nr 18 zapewniła nasz klub, że do rozpoczęcia rozgrywek wiosennych 2021 wykona prace związane z naniesieniem nowych linii zmniejszających boisko według zaleceń WMZPN. WMZPN oświadczył, że po nowym zwymiarowaniu boiska dopuści obiekt do użytku. To nie są skomplikowane prace. Można je wykonać w ciągu 1-2 dni, nie wyłączając boiska z użytkowania.

- Na tym zdalnym spotkaniu mówiono, że to straszna robota, że trzeba wycinać, przestawiać, bo to jest sztuczna murawa, ja podpowiedziałem, żeby wziąć zieloną farbę w sprayu, zamalować te linie i wymalować nowe - potwierdza słowa Nakielskiego Zbigniew Miklas, sugerując jednocześnie, że remont można wykonać szybko i prowizorycznie. - Do tego przesunąć tylko jedną bramkę od strony boiska do koszykówki o 5 metrów i przesunąć linię środkową, a drugiej połówki w ogóle nie ruszać. Bo po co? Poza tym zlikwidować napis PZU na środku boiska, bo zgodnie z przepisami nie ma prawa być żadnych napisów na boisku.

Biorąc pod uwagę odpowiedź na wniosek naszej redakcji podpisany przez Dyrektora Wydziału Inwestycji Miejskich w Urzędzie Miasta Olsztyna Krzysztofa Śmiecińskiego, że nie przewiduje się remontu boiska na Dajtkach w 2021 r., jedyną nadzieją lokalnych klubów pozostaje sfinansowanie napraw przez szkołę.

- Ubolewam nad tym, że w mieście wojewódzkim dysponujemy tylko jednym boiskiem, gdzie mogą rozgrywać spotkania wszystkie kluby z naszego miasta - mówi nam Marek Maleszewski, trener i koordynator sekcji kobiet w Akademii Sportu Stomil Olsztyn. - Do tego nie wiadomo, czy wiosną będziemy mogli tam rozgrywać swoje spotkania domowe, ale nie wyobrażam sobie innego scenariusza, bo gdzie miałby grać Stomil? Nikt z okolicznych miejscowości nie odda nam swojego boiska tylko dlatego, że nie mamy gdzie grać. My i tak bardzo często ratowaliśmy się sytuacją, że wynajmowaliśmy boisko w Słupach czy Jezioranach, bo Dajtki były przepełnione. Tam się w weekendy gra od rana do wieczora.

No dobrze, tylko dlaczego jako pierwsi zajmujemy się tą sprawą i dlaczego o niej usłyszeliśmy przez przypadek? Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie od olsztyńskich trenerów, przeciwko miastu praktycznie nie może wystąpić żaden klub, bo wszystkie Olsztyn trzyma w garści. Największe przebicie miałby oczywiście ten największy, czyli Stomil Olsztyn z drużyną juniorów młodszych, która wiosną zagra w Centralnej Lidze Juniorów. Ale mając świadomość struktury budżetu klubu, który jest utrzymywany w ogromnej mierze z pieniędzy podatników, władze Stomilu będą siedziały cicho, tak samo jak i władze akademii, uzależnione przecież od spółki. Próbowaliśmy uzyskać komentarz do sprawy także od przedstawicieli Stomilanek, jednak nasze zapytania zostały zignorowane. Najmniej na boisku zdaje się zależeć w szkółce Sylwestra Czereszewskiego, ale z wiadomych przyczyn na wypowiedź byłego dyrektora sportowego Stomilu nie mieliśmy co liczyć. Zresztą olsztyńskie szkółki dostają dofinansowanie od miasta. Nie gryzie się więc ręki, która karmi. Dlatego niektórzy nie będą się wychylać. A niektórym brak remontu nawet może odpowiadać...

- Powiem taką ciekawą rzecz - rozpoczyna anegdotę Zbigniew Miklas. - Jeden z trenerów wysoko postawionych, który gra na tym boisku, mówi do mnie: "Ale, panie Zbyszku, to jest nasz handicap, bo przyjeżdżają i my ich zaskakujemy szerszym boiskiem i gorszym boiskiem". To jest śmiechu warte.

Stomil siedzi cicho, ale zaraz sam może mieć problemy. Jak zauważył Zbigniew Miklas, do licencji na I ligę klub musi zgłosić co najmniej jedno pełnowymiarowe sztuczne boisko, a WMZPN tego na Dajtkach nie zaakceptuje. Wtedy być może Stomil mógłby zgłosić plac w Mrągowie, ale wszyscy widzą, jak to wygląda...

Decyzję o zakazie gry na Dajtkach wydał WMZPN. Poczytaliśmy statut związku, który jednak trochę kłóci się z tym zakazem. WMZPN ma za zadanie m.in. organizowanie rozgrywek, promowanie piłki nożnej, wspieranie działalności klubów czy opracowywanie planów i kierunków szkolenia. W tak piłkarsko ubogim województwie wykluczenie największego ośrodka sportu młodzieżowego może być co najmniej kontrowersyjne. Związek ma jednak swoje argumenty i o nieprawidłowościach informował już kilka lat temu.

- Rozmawiałem z panem Emilem Ozgą, który zajmuje się tym boiskiem, napisałem pismo do pani dyrektor SP 18 w związku z tym, że boisko jest niebezpieczne i nie zostały wykonane zalecenia, które były wystosowane kilka lat temu, i w związku z tym boisko zostanie zamknięte dla rozgrywek prowadzonych przez Warmińsko-Mazurski Związek Piłki Nożnej - powiedział nam Zbigniew Miklas z WMZPN. - Przed podjęciem tej decyzji pojechałem ustalić z panem Ozgą, co ma być zrobione, w jaki sposób, itd., otrzymałem obietnicę, że to nic wielkiego i da się to zrobić. Żeby nie dezorganizować rozgrywek, przełożyliśmy to na przerwę zimową, ale mnie się wydaje, że pan Ozga został zmylony przez pana Żurawela i Andrzeja Nakielskiego, bo była sesja zdalna, której słuchałem, i im się wydawało, że po rozmowie z prezesem (Markiem Łukiewskim - przyp. kot) nie będziemy nic robić i najprawdopodobniej przekazali to panu Ozdze i z tego, co się orientuję, to nic tam się nie dzieje.

Rzeczywiście nic się nie dzieje, bo wszystko dzieje się w myśl zasady: nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz. Związek oczekuje remontu boiska, a miasto może pokazać figę. Czy związek wytnie tyle drużyn młodzieżowych z rozgrywek i czy zabroni dzieciom grać w piłkę? Wbrew pozorom mocniejsze karty na ten moment zdaje się mieć jednak olsztyński ratusz. Ale to jest jak granie w pokera, gdy nie wszystkie karty są odsłonięte i sytuacja może się odwrócić w każdej chwili.

W Mrągowie, Kętrzynie, Iławie czy w Ostródzie powstały boiska ze sztuczną nawierzchnią. Tam władze gmin o nie dbają i można na nich rozgrywać mecze, natomiast Dajtki... Dwa lata temu miasto zwróciło uwagę na problem, o którym teraz piszemy, zobaczyło, jak jest źle, i nie zrobiło nic, żeby go rozwiązać.

- Może miasto w ogóle nie jest zainteresowane jakimkolwiek sportem - rozmyśla Piotr Żurawel. - Stan obiektów w Olsztynie to obraz nędzy i rozpaczy.

- Jeżdżę z dziewczynami na turnieje do innych miast i widzę, co tam się dzieje - potwierdza Marek Maleszewski. - Na każdym osiedlu powstaje basen, boisko czy hala pełnowymiarowa. A u nas? Wszyscy widzą. Teraz jeszcze jest problem z orlikami, bo nie wiadomo, kiedy zostaną otwarte i czy będzie można je wynajmować odpłatnie od szkół.

Środowisko piłkarskie ma żal do miasta o to, że pozostaje głuche na apele, wnioski, prośby i groźby. Przecież - jak pisaliśmy na początku - prezydent Grzymowicz zapewniał WMZPN o zaplanowanych środkach na remont boiska na Dajtkach, który miał się odbyć w 2019 r. Nieoficjalnie mówiło się o kwocie sięgającej nawet 2 mln zł. Gdzie podziały się te środki? Przyznajemy się, że we wniosku o udostępnienie informacji publicznej zapomnieliśmy zapytać się, na co przekazano środki z remontu boiska, ale na nasze niezadane pytanie odpowiedział Zbigniew Miklas.

- Myśmy się wtedy spychali. Miały być pieniądze, bo linia tramwajowa nr 3 miała być odsunięta w czasie. Czekaliśmy, trochę zostało zrobione, ale nie te rzeczy, które świadczą o bezpieczeństwie.

Wynika z tego, że środki na remont boiska zostałyby przeznaczone jedynie w przypadku opóźnienia budowy linii tramwajowej. Remont był zaplanowany na papierze, ze środków, które na remont nie były zaplanowane. Ratusz próbuje się wykpić bezpośrednim przekazywaniem pieniędzy na sport młodzieżowy. 1 lutego 2021 r. miasto rozstrzygnęło konkurs na realizację zadania publicznego pn. "Wspieranie szkolenia sportowego wszystkich kategorii wiekowych w różnych dyscyplinach sportowych". Kluby łącznie ubiegały się o 4,15 mln zł dofinansowania, natomiast przekazano im trochę ponad 1,6 mln. Jeśli chodzi o piłkę nożną, dofinansowanie otrzymał jedynie KKP Stomilanki Olsztyn w wysokości 70 tys. zł. Olsztyn przekazał pieniądze na inne dyscypliny sportowe.

- W konkursach przyznano środki na szkolenie młodzieży, aby mieć ciepłe kapcie, ale nie ma gdzie tej młodzieży szkolić - mówi Piotr Żurawel. - To jakiś absurd! Od sześciu lat co roku wysyłam do ratusza pisma z pytaniem, czy istnieje możliwość wydzierżawienia terenu pod budowę boiska piłkarskiego. Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.

I rzeczywiście. Żurawel ma wszystkie te pisma, na każdym z nich jest potwierdzenie wpłynięcia do urzędu, ale gdy pytamy trenera o odpowiedzi, tylko bezradnie rozkłada ręce. Wygląda na to, że w najlepszym razie jego zapytania trafiły do archiwum, a nie od razu do niszczarki.

Właściciel szkółki Żuri pytał się, gdzie teraz mają grać olsztyńskie zespoły młodzieżowe, jeżeli nie na Dajtkach. W naszym wniosku do ratusza o udostępnienie informacji publicznej napisaliśmy tak: "W związku z zakazem rozgrywania zawodów na ww. obiekcie nałożonym przez Komisję ds. Licencji WMZPN i wkrótce ruszającymi rozgrywkami czy planowany jest remont boiska przy ul. Żytniej albo zapewnienie innego obiektu na terenie Miasta, na którym kluby reprezentujące Olsztyn mogłyby rozgrywać mecze piłkarskie?" Na nasze pytanie dostaliśmy odpowiedź i nie dostaliśmy odpowiedzi jednocześnie. "Sytuacja z zapewnieniem innych obiektów na terenie Miasta na których mogłyby być rozgrywane mecze jest bardzo trudna. Oczywiście na terenie Miasta są boiska pełnowymiarowe, lecz użytkowane:
- stadion Warmia przy ul. Sybiraków - obecnie dzierżawiony jest przez Koleżeński Klub Sportowy Warmia Olsztyn,
- na stadionie miejski przy Al. Piłsudskiego Stomil Olsztyn rozgrywa mecze w I lidze piłki nożnej". Zrobiono piękny urzędniczy unik, nie odpowiadając na trudne pytanie o przyszłość młodzieżowej piłki nożnej w Olsztynie. Sytuacja jest bardzo trudna - niech to zdanie dzwoni w uszach trenerów młodzieży, zawodników, zawodniczek, rodziców i kibiców. Sytuacja jest bardzo trudna.

- Nie może być taki obiekt... naprawdę - mówi zmartwiony Zbigniew Miklas. - Te zmiany, których oczekujemy, nie wymagają wielkiej filozofii, tylko trzeba się za to brać, bo oni myślą, że to przejdzie bez echa. Niestety nie przejdzie. I co wtedy?

No właśnie. I co wtedy? Jaka "wtedy" będzie rzeczywistość, jeżeli dziś sytuacja jest bardzo trudna?

Tagi: Stomil Olsztyn, Dajtki, Stomil Olsztyn - sekcja kobiet, AS Stomil Olsztyn, Naki Olsztyn, Żuri Olsztyn, WMZPN, Marek Maleszewski, Zbigniew Miklas


Komentarze

  1. 25.02.21 15:33 chodi

    No to zapraszamy do Różnowa, Słupy etc. Niby wioski, niby mniejsze możliwości niż Olsztyn a boiska piękne, zawsze przygotowane do meczu.... Dobrze, że można w te miejsca dojechać autobusem MPK i są relatywnie blisko ale dla miasta wojewódzkiego to wstyd jak ch...a , że nawet wioski potrafią lepiej zadbać o infrastrukturę sportową.

  2. 24.02.21 18:18 czerkasow

    Grzymowicz nie niszczy pomników komuny - on je pielęgnuje. Przecież nie od dziś wiadomo jak t.love śpiewał "mam.dość czerwono-czarnej mafii".

  3. 24.02.21 18:04 zjs

    Może to żal za latami młodości, ale miniony ustrój był dla sportu bardziej przyjazny. Obiekty stadionowe Olsztyna w latach 50, 60, 70 nie odbiegały normą od krajowych a nawet europejskich. Jaki kraj mógł się poszczycić takim obiektem, taką perełką jak Stadion Leśny? Dało się grać i grało na stadionie Warmii a frekwencja nawet w III lidze była większa niż obecnie na Stomilu. Znośnie też wyglądał stadion na Gietkowskiej i stadion AZS. Czyżby Grzymowicz z premedytacją niszczył pamiątki po komunie?

  4. 24.02.21 14:11 DJKS

    Miasto wojewódzkie... Szkoda już nawet język strzępić jaką prowincją stał się Olsztyn. Gospodarczo, sportowo, infrastrukturalnie to już nawet nie jest Polska B, tylko Polska C !!!

  5. 23.02.21 21:58 jacekoks

    Odbiegając od tematu, widzicie co się dzieje w Morągu? Niderlandy niczym u nas, ciekawe czy te samo źródło :)

  6. 23.02.21 18:37 marduck

    Brakuje mi w tym artykule wypowiedzi prezesa Stomil Olsztyn S.A., wszak drużyny młodzieżowe klubu tam grają, miała grać też drużyna w Lidze Centralnej. Za to nadto jest przygłupich pomysłów Miklasa, aparatczyk z przerośniętym ego i manią wielkości.

  7. 23.02.21 17:07 stomil 14/88

    Nasz cudowny inwestor, nie może ogarnąć boiska, Budimex za 300 tyś zrobił boczne i czy nie może chociaż zainwestować w mlodzież swojego klubu. Nakielski buduję swój stadion, składki rodzice płacą i więc czemu klub nie buduję, tylko zawsze na drapanie liczy, nawet dajtki jako jedyni mają za darmo

  8. 23.02.21 17:04 stomil 14/88

    W tak piszcie prezydent to prezydent tamto dał miliony na ratowanie klubu, a czy tak nas cudowny

  9. 23.02.21 16:37 A Ś

    Wysprzedaje majątek miasta gdyby chciał zainwestowałby to w ośrodek na Warmii i przynajmniej ludzie widzieli by że te pieniądze nieprzepadly a pewnie tak będzie! Niestety sportowcy maja ciężko w tym mieście za czasów panowania pinokia który jak do tej pory obiecywał wszystko przed wyborami a po wyborach cisza!!! PrOpaganda

  10. 23.02.21 16:34 A Ś

    Tu wystarcza tylko chęci ale jak widać chęci brak od wielu lat żeby poprawić infrastrukturę w tym mieście! Grzymowicz wypred

  11. 23.02.21 13:34 zjs

    @tomaso... Generalnie to polityczna opcja nie ma tu nic do rzeczy. Niezależnie od niej wszyscy mają zaszczepiony gen antyfutbolowy. Piłka dla nich to kibolska patologia. Dlatego cierpi też cala infrastruktura sportowa związana z piłką i nie tylko. Cały Olsztyn to sportowa ruina. Hala widowiskowa to nie wszystko, ale w radzie dominują fani siatkówki i to jest ich wybór. Swego czasu przewodniczący rady z ramienia PO tłumaczył, że piłka budzi społeczne negatywne emocje i dlatego lepiej wspierać siatkówkę.

  12. 23.02.21 11:33 tomaso

    Jutro jest sesja Rady Miasta. Może warto zainteresować radnych tym tematem? Na stronie Urzędu Miasta w rubryce Rada Miasta są adresy mailowe do wszystkich radnych. Śmiem twierdzić, że oni nie mają pojęcia o tym, co napisał Emil z kolegą

  13. 23.02.21 08:57 tomaso

    @zjs aż sprawdziłem na stronie urzędu miasta, bo nie wierzyłem, że w komisji sportu przedstawiciela nie ma Koalicja Obywatelska, która wygrała jednak wybory. Szefem jest Nojman z PiS, który zawsze był przeciwny finansowaniu Stomilu. Z PiS jest jeszcze dwóch radnych, poza tym jest Mirek Arczak, który też oficjalnie protestuje przeciwko wspieraniu piłkarzy. Jedynie Wanda Jabłońska reprezentuje klub Grzymowicza, ale jest w mniejszości.

  14. 22.02.21 22:41 kot

    Pisaliśmy o tym boisku w artykule o Akademii Sportu Stomil Olsztyn kilka miesięcy temu.

  15. 22.02.21 22:28 rafitd

    A co z boiskiem w Starym Olsztynie ??? Mieli je uzytkowac chyba, a juz z 5 lat minelo jak wykopali bramki, zaorali, posiali trawe i tak lezy nie ruszone od tamtej pory...

  16. 22.02.21 21:09 kot

    Stomilowcy nie mają swojego przedstawiciela w radzie miasta, a to wielka szkoda dla całego środowiska piłkarskiego.

  17. 22.02.21 18:25 zjs

    Araszkiewicz Leszek, Arczak Mirosław, Jabłońska Agnieszka, Narwojsz Krzysztof, Nojman Radosław. To członkowie Komisji Sportu. Który z nich może lobbować za tą sprawą? Tylko silny lobbing na radę miasta może coś zmienić. Bez środków pochodzących z miasta sprawa jest w czarnej dupie.

  18. 22.02.21 16:30 tomaso

    Orliki są generalnie szkół, a te zarządzane są przez samorządy

  19. 22.02.21 11:13 czerkasow

    Tylko że ta kwestia jest poruszana od połowy lat 90-tych. Ćwierć wieku zaniedbań. Wtedy grano na Jeziornej i na klepichu boiska garnizonowego przy Warszawskiej. Wyprostuje mnie ktoś jeżeli się myle - czy na pewno orliki są w kwestii samorządów czy wojewody?

  20. 22.02.21 06:44 A Ś

    Kasynie starczyło to chyba był budżet obywatelski i mieszkańcy głosowali co by chcieli to po co to głosować skoro i tak nie wybudują tego na co głosują ludzie

  21. 21.02.21 23:22 marduck

    Aru już kiedyś o tym pisałem, na sybiraków nie zbudowali pełnego wymiaru bo kasy by nie starczyło. Więc trzymaj się faktów a nie narzekasz tylko

  22. 21.02.21 22:43 A Ś

    Tommy już raz było głosowanie na wymiarów boisku ze sztuczna trawa na Sybiraków i projekt wygrał i co zrobił grzymowicz miał w dupe wszystkich i zrobił kolejnego Orlika!!! Teraz wysprzedaje majątek miasta jeżeli by chciał zainwestował by w jakieś boisko czy ośrodek a Warmii bo można z ministerstwa wyciągnąć kasę ale on ma to w dupe a pieniądze z działek zostaną przejedzone!

  23. 21.02.21 21:45 tommy1976

    niedobrze się robi jak się czyta to wszystko. Żeby za bardzo się nie rozwijać - miasto miało przeznaczone środki na RENOWACJĘ Dajtek w wysokości ok 4,5 mln zł - tak przynajmniej ówcześnie podawano. Miało się to odbywać w 2 etapach po ok 2 mln zł z kawałkiem. Jak widać do żadnych prac nie doszło. Pytanie nr 1 - kto przeznacza ponad 4 mln na taki REMONT, podczas gdy za dużo mniejsze pieniądze można wybudować nowe boisko wraz z balonem? Inwestycje Grzymowicza zawsze są przeszacowane. W tym konkretnym przypadku gdyby chciał przeznaczyć środki tylko na wymianę nawierzchni i dopasowanie wymiarów boiska, byłoby już pewnie po sprawie. Tymczasem Grzymowicz robi bizancjum, 4,5 mln i wiadomo że takiej kasy nie będzie. Sprawa nr 2 - jeśli wiemy w jakim stanie jest ta infrastruktura, a mamy do dyspozycji np budżet obywatelski - to po co się napinać na jakieś wystawy kotów, happeningi i inne pierdoły w ramach BO, skoro można odgórnie przeznaczyć kasę na remont Dajtek? I tak jeszcze z innej beczki...czekam teraz już tylko na najnowszy komentarz P. Tyszkiewicza w tej sprawie, zawsze w tym temacie miał coś do powiedzenia

  24. 21.02.21 21:35 Olsztyniak58

    Dopóki będzie tramwajarz Olsztyn będzie tylko tracił.

  25. 21.02.21 21:28 DJKS

    Olsztyn miasto wolne od sportu. I niestety nie widać aby w tej materii cokolwiek miało się zmienić :(

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!