Artykuł

Jurich Carolina, Ņikita Kovaļonoks i Skënder Loshi po podpisaniu kontraktów ze Stomilem. Fot. Paweł Piekutowski (3)

Jurich Carolina, Ņikita Kovaļonoks i Skënder Loshi po podpisaniu kontraktów ze Stomilem. Fot. Paweł Piekutowski (3)

Inwestycja w przyszłość klubu

03.06.20 20:07   kot   40  

W minionym tygodniu Stomil Olsztyn oficjalnie poinformował po raz pierwszy, że dwaj pozyskani zimą napastnicy Ņikita Kovaļonoks i Skënder Loshi nie zagrają do końca trwającego sezonu z powodu trudności z zatwierdzeniem ich do gry.

Na tym zapewne można by poprzestać, ale jedno zdanie Wojciecha Kowalewskiego z nagranego filmu spowodowało, że zaczęliśmy zgłębiać temat i siłą rozpędu rzuciliśmy okiem na wszystkie nabytki, skupiając się głównie na obcokrajowcach, których dotychczas nie przedstawiliśmy.

Mamy daleko idące podejrzenia, że klub Stomil Olsztyn wcale nie chciał przyznawać się do błędu, jednak po publikacji w naszym serwisie "Nic ciekawego", w którym pojawiła się sugestia, że także i na łotewskiego snajpera trzeba będzie poczekać pół roku, postanowiono naprędce wytłumaczyć kibicom, co się stało, że się nie udało. Trochę szkoda, że nas uprzedzono, bo mieliśmy przygotowany artykuł opisujący problemy ze zgłoszeniem Kovaļonoksa, którego już nie było sensu publikować po klubowym filmie. Być może lepiej byłoby, gdyby Stomil Olsztyn tego tematu wcale nie komentował i zakończylibyśmy jedynie na naszym artykule, który właściwie nie był zbyt odkrywczy.

Trzy kluby Skëndera Loshiego
Wydaje się, że w piłkarskim środowisku znajomość zasady o możliwości występowania maksymalnie w dwóch klubach w jednym sezonie jest dość powszechna i nie ma co za bardzo tego tłumaczyć. A jeśli już próbujemy zatrudnić takiego zawodnika, przed podpisaniem umowy być może warto by sprawdzić, czy pozyskujemy go do grania w piłkę, czy na kilkumiesięczne wakacje bez czynnego prawa do wykonywania zawodu. PZPN do swoich regulaminów zaimplementował przepisy FIFA o rejestracji zawodników. Między innymi ten: "Zawodnicy mogą być potwierdzeni maksymalnie do trzech klubów w ciągu okresu od 1 lipca do 30 czerwca roku następnego. W takim okresie zawodnik może uczestniczyć w oficjalnych meczach jedynie w dwóch klubach". Loshi w sezonie 2019/20 był zawodnikiem NAC Breda i SV TEC Tiel, co w momencie podpisywania z nim umowy było informacją łatwą do sprawdzenia.

- Kwestią niejasną był status zawodnika i jego uczestnictwo w rozgrywkach holenderskich lig w barwach dwóch klubów - powiedział prezes Stomilu Wojciech Kowalewski. - Mieliśmy tę wiadomość w momencie zawierania kontraktu z tym zawodnikiem, ale na podstawie informacji, jaką uzyskaliśmy od klubu macierzystego, czyli NAC Breda, dowiedzieliśmy się, że rozgrywki, w których uczestniczył Skënder Loshi w barwach NAC Breda są traktowane jako liga zamknięta, czyli wg stanowiska NAC - jako nieoficjalne. Potrzebowaliśmy pewności i tę informację próbowaliśmy zweryfikować w holenderskim związku piłki nożnej, ostatecznie w FIFA i otrzymaliśmy jednoznaczną odpowiedź, że zgodnie z regulacjami międzynarodowej federacji piłkarskiej uczestnictwo zawodnika w barwach dwóch klubów jest traktowane jako uczestnictwo w rozgrywkach oficjalnych, czyli prowadzonych przez holenderski związek piłki nożnej.

Obecny sezon Albańczyk rozpoczynał w drużynie młodzieżowej NAC Breda. Jak podaje portal Transfermarkt, Szczury rozwiązały kontrakt z napastnikiem 27 sierpnia 2019 r. i od tamtego czasu Loshi był wolnym zawodnikiem. Dopiero na początku grudnia znalazł zatrudnienie w trzecioligowym SV TEC Tiel, który poszukiwał zastępcy dla kontuzjowanego Koena van der Biezena. Robert Westerink na łamach de Gelderlander pisał wtedy tak: "TEC podpisał kontrakt z nowym zawodnikiem, Skënderem Loshim. 20-letni zawodnik od lata pozostawał bez klubu po tym, jak musiał opuścić NAC Breda. Loshiemu nie udało się podpisać umowy z NAC. Przez kilka ostatnich miesięcy pozostawał bez klubu. Przez ten czas był testowany w TOP Oss i FC Den Bosch, ale nie udało mu się podpisać kontraktu. Teraz napastnik dołącza do jedenastej drużyny trzeciej ligi".

Potwierdzenie tych słów znajdujemy na portalu prowadzonym przez kibiców NAC B-Side Rats. Dzień później Italo pisał: "Były najlepszy strzelec Jong NAC będzie kontynuował swoją karierę w trzecioligowym TEC Tiel. 20-letni napastnik nie miał klubu od lata, kiedy jego kontrakt z NAC Breda nie został przedłużony. Albańczyk pomimo strzelania wielu goli nie znalazł się w planach trenerów [Mitchella] van der Gaaga i [Ruuda] Brooda na dołączenie do pierwszej kadry NAC. Zeszłego lata był testowany przez drugoligowe TOP Oss i FC Den Bosch. W obu przypadkach testy zakończyły się niepowodzeniem. Teraz po trzymiesięcznej ciszy w eterze Loshi pojawia się w TEC, gdzie mierzą się z dużymi problemami ze skutecznością, na co lekarstwem ma być Loshi. TEC z dziesięcioma bramkami jest najgorzej strzelającą drużyną w lidze, przez co zajmuje miejsce w dolnych rejonach tabeli. Loshi może z miejsca wskoczyć do składu".

Ale Stomil jest tym czwartym
"Tamte cztery nic dla mnie nie znaczą" - pamiętacie słowa Brylanta? Z pewnością. Sytuacja robi się na tyle interesująca, że naprawdę trudno za nią nadążyć. Loshi mógł nawet być zawodnikiem trzech klubów w trakcie jednego sezonu, zanim trafił do Stomilu.

Po dwóch miesiącach i dwóch rozegranych meczach w lidze przez Loshiego w barwach SV TEC Tiel i po wyleczeniu się van der Biezena trzecioligowy klub poinformował o rozstaniu z Albańczykiem. Loshi miał wyjechać do Kosowa i - jak udało nam się znaleźć - grać dla tamtejszego KF Feronikeli Glogovac. Tym razem Thiestemberg 29 stycznia br. pisał na stronie szczurów z B-Side: "Po kilku miesiącach Skënder Loshi opuścił trzecioligowy TEC i przenosi się do Kosowa, kraju swoich korzeni. Jego nowym klubem będzie KF Feronikeli. Skënder Loshi przeszedł przez wszystkie drużyny młodzieżowe NAC i był wielką nadzieją naszego klubu. Nie był jednak w stanie przebić się do pierwszej drużyny i pozwolono mu opuścić NAC, a po jakimś czasie trafił do TEC. W KF Feronikeli będzie występował ze swoim młodszym bratem Simonem, który wyjechał do Kosowa zeszłego lata po odejściu z Feyenoordu".

Dzień później Loshi odnalazł się w tureckiej Antalyi, gdzie w barwach nowego zespołu wystąpił w meczu towarzyskim z młodzieżowym zespołem Szachtara Donieck. Zdaniem gazety Sheshi Albańczyk podpisał kontrakt z KF Feronikeli, mimo że klub tej informacji nie ogłosił publicznie. Niestety nie możemy zweryfikować tej rewelacji, ale najprawdopodobniej albański dziennikarz zmyślił trochę za dużo. Chyba że nie. Po żmudnej walce polegającej na bombardowaniu niedoszłego klubu Loshiego wiadomościami na wszystkich możliwych portalach społecznościowych, udało mi się uzyskać informacje prosto z Kosowa.

- Tak, to prawda, że Skënder Loshi był z nami na zgrupowaniu w Antalyi w Turcji - napisał mi Erlind Krasniqi, rzecznik prasowy KF Feronikeli. - Wyróżniał się profesjonalizmem, a prywatnie jest bardzo sympatyczny. Nigdy jednak KF Feronikeli nie podpisał z tym zawodnikiem żadnej umowy. Życzymy mu wszystkiego dobrego i nie mamy wątpliwości, że w piłce nożnej osiągnie wysoki poziom.

Najważniejszym pytaniem, jakie zadałem, było jednak to, dlaczego Loshi nie gra w KF Feronikeli, a sprawnie je w odpowiedzi ominięto. Nie może to dziwić, ponieważ odpisywał rzecznik prasowy, a nikt na tym stanowisku nie ogłosił niczego odkrywczego. Natomiast trochę udało mi się dowiedzieć i wnioski mogą być jedynie złe albo złe. Jeżeli w Kosowie zorientowali się prędzej niż w Olsztynie, że napastnik będzie musiał odbyć półroczne wakacje, to nie najlepiej świadczy to o zarządzie Stomilu. Ale gdyby podziękowano Loshiemu ze względu na niski poziom sportowy, to wtedy źle świadczyłoby o Loshim i o zarządzie Stomilu, który podpisał kontrakt z zawodnikiem odpalonym z testów w kosowskim klubie. O kulisach zatrudnienia Loshiego jeszcze przeczytacie w dalszej części tego artykułu.

W czym jest problem?
Właściwie to już w niczym. Ten artykuł pewnie w ogóle by nie powstał, gdyby nie wspomnienie przez prezesa Kowalewskiego NAC Breda. Stomil Olsztyn był w posiadaniu informacji, że Loshi grał w tym sezonie już w dwóch klubach, a mimo to zdecydował się zaoferować mu półtoraroczny kontrakt, nie będąc przecież pewnym, czy przez pierwsze pół roku będzie można go zgłosić do rozgrywek. Chyba że za pewność uznamy zapewnienie klubu, który od pół roku nie był z Loshim związany umową. Na dokładkę w tym absurdalnym zamieszaniu okazało się, że Stomilowi przepisy transferowe FIFA interpretował... ktoś z NAC Breda, mimo że w radzie nadzorczej klubu zasiada Michał Żukowski, prawnik i specjalista prawa sportowego, jak przedstawiał go Polsat Sport w programie Cafe Futbol, w którym debatowano nad awansem Hutnika Kraków i Motoru Lublin do II ligi.

Stomil podobno miał świadomość ewentualnych komplikacji w momencie podpisywania kontraktu. W połowie marca, po dwóch rozegranych kolejkach I ligi, na naszych łamach ukazała się odpowiedź klubu na zapytanie naszego portalu w sprawie, dlaczego Stomil nadal nie zatwierdził do gry Skëndera Loshiego.

- Zawodnik został przetransferowany z klubu amatorskiego TEC, który nie był uczestnikiem systemu FIFA TMS - mogliśmy przeczytać w piśmie. Zwróćcie uwagę, jak przez ten czas zmieniła się narracja: obecnie według niedawnego oświadczenia prezesa rozgrywki młodzieżowe, w których grał Loshi w barwach Jong NAC, miały nie być oficjalnymi rozgrywkami. W połowie marca była to trzecia liga holenderska, w której bierze udział SV TEC Tiel. - W związku z powyższym, kompletne dokumenty, jakie złożono w systemie transferowym FIFA TMS w czasie trwania okna transferowego, oczekiwały na akceptację ze strony klubu odstępującego po utworzeniu konta dla klubu TEC przez KNVB (odpowiednik PZPN). Po wykonaniu tych czynności, zawodnik uzyskał certyfikat, na podstawie którego został zarejestrowany w Polskim Związku Piłki Nożnej, jako zawodnik o statusie profesjonalisty. Znając historię występów zawodnika, klub Stomil Olsztyn S. A. wystąpił do Polskiego Związku Piłki Nożnej z prośbą o interpretację w sprawie rozgrywek, w których zawodnik brał udział w bieżącym sezonie. Polski Związek Piłki Nożnej zajmie swoje stanowisko po wcześniejszym przeprowadzeniu konsultacji z KNVB. Cierpliwie czekamy na decyzję - czytaliśmy dość uspokajający komentarz klubu. Możemy tylko się zastanawiać, czy ta interpretacja PZPN-u szła do Stomilu Olsztyn żółwiem pocztowym przez dwa i pół miesiąca, bo tyle minęło czasu, od otrzymania przez nas pisma do oficjalnego publicznego komunikatu o tym, że Loshi grać nie będzie mógł wcale. Może wystarczyło po prostu zadzwonić do Łukasza Wachowskiego, Dyrektora Departamentu Rozgrywek Krajowych PZPN, i w kilka minut rozwiać wszelkie wątpliwości? Czy w ogóle planowano poinformować o tym kibiców, czy zamierzano tę, niezbyt chwalebną, informację ukrywać? A jeśli tak, to jak długo jeszcze?

"Szósty krok", jak obwołano transfer Loshiego, był więc potknięciem mógłby być uznany za potknięcie. Zdaje się, że to ewidentnie najgorszy transfer w zimowym okienku, jeżeli weźmiemy pod uwagę wszystkie okoliczności. Niemniej pod wrażeniem napastnika pozostaje przewodniczący rady nadzorczej klubu Michał Brański, a prezes Kowalewski uważa ten transfer za inwestycję w przyszłość. Kilka dni po podpisaniu kontraktu z Albańczykiem wraz z Emilozem rozmawialiśmy z dyrektorem sportowym Stomilu Sylwestrem Czereszewskim i specjalnie zapytaliśmy o transfer Loshiego, bo mieliśmy wątpliwości, czy jest to odpowiedni piłkarz do naszego klubu.

- Przy 11 piłkarzach sprowadzonych przez pana [Remigiusza] Lembowicza, ja nie mogę się obawiać, że jeden nie wypali, bez przesady! - powiedział nam wtedy stanowczo Czereszewski, sugerując chyba, że to właśnie Loshi mógłby być tym niewypałem.

Pewnie już się nie dowiemy, czy wtedy (ledwie kilka dni po podpisaniu kontraktu) w Stomilu już wiedzieli, że może być problem z rejestracją albańskiego napastnika. Kolejnym znakiem zapytania jest to, czy Loshi i jego agent wiedzieli o tym, że zawodnik nie będzie mógł zagrać do końca sezonu. I czy o tym powiedzieli.

Nie można być także pewnym wysokiej formy Loshiego na początku nowego sezonu, gdy przerwa letnia będzie maksymalnie skrócona, ponieważ zawodnik będzie miał za sobą pół roku indywidualnych treningów, a rytm meczowy - w chwili startu nowych rozgrywek w Polsce - to będzie już futbolowa prehistoria. W najlepszym razie w sierpniu minie Loshiemu rok bez regularnego grania.

Nie wszyscy przecież uważają Loshiego za słabego piłkarza. Mimo że nie udało mu się przebić do pierwszego zespołu NAC, w Bredzie wspominają go pozytywnie.

- Skënder był właściwie jednym z największych talentów w NAC - stwierdził w naszej rozmowie Thijs de Vogt z B-Side Rats. - W każdym z zespołów młodzieżowych był zawsze jednym z trzech najlepszych piłkarzy. Z jakiegoś powodu nie udało mu się jednak przebić do pierwszego zespołu. Cztery razy wyjeżdżał z drużyną na obozy przygotowawcze, ale nigdy nie dostał prawdziwej szansy. To utalentowany gość, zmotywowany. Może grać na wszystkich pozycjach w ataku. Odznacza się dobrą techniką i potrafi wykończyć sytuacje sam na sam. Moim zdaniem jego największą zaletą jest umiejętność dryblingu i mijania zawodników za pomocą sztuczek.

Na razie Skënder Loshi okiwał zarząd Stomilu. Od czegoś trzeba przecież zacząć.

Dwa ryzykowne kroki jednego dnia
22 lutego wraz ze Skënderem Loshim kontrakt ze Stomilem podpisał także Jurich Carolina. Reprezentant Curaçao był "siódmym krokiem" w wyliczance prezesa Kowalewskiego. Pierwotnie jego sprawy nawet nie zamierzałem opisywać, bo historia lewego obrońcy mogłaby się przewijać jedynie gdzieś w tle pozyskania Loshiego. Szukając informacji o holenderskich występach Albańczyka, przypadkiem natknąłem się na artykuł Dennisa Kasa w BN DeStem pt. "NAC w końcu pozbył się Caroliny", który opublikował po przenosinach zawodnika do Stomilu Olsztyn. Holenderski dziennikarz pisze w nim tak: "Carolina miał kontrakt do połowy 2021 r. i trenował z Jong NAC. Wcześniej był na testach w Gruzji, gdzie nie udało mu się podpisać kontraktu i dlatego wrócił do Bredy. Teraz obie strony umowy wreszcie się od siebie uwolniły". Na razie nie brzmi to jak laurka wystawiona dobrze zapowiadającemu się piłkarzowi. "Lewy obrońca przyszedł w 2018 r. z Jong PSV, ale na boisku nigdy nie przekonywał. Carolina rozegrał 7 meczów w koszulce NAC, ostatni 10 listopada 2018 r. Na początku 2019 r. trafił na półroczne wypożyczenie do FC Den Bosch, które okazało się katastrofą, gdyż lewy obrońca nie zagrał tam nawet minuty".

Wielkim wyczynem nie było ustalenie, że klubem, w którym tej zimy na tygodniowych testach przebywał Carolina, był grający na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Gruzji Saburtalo Tbilisi. Holenderskie media pisały, że reprezentant Curaçao w barwach klubu ze stolicy wystąpił w meczu towarzyskim, lecz nie przeszedł pozytywnie testów. Z prasowych notek wynika, że najbardziej z kontraktu z Caroliną chciał uwolnić się NAC Breda, dla którego niegrający lewy obrońca z długim kontraktem był gorącym kartoflem, którego próbowano podrzucić, gdzie tylko się dało. Yadran Blanco z BN DeStem pisał wprost: "Carolina nie potrafił przekonać do siebie Gruzinów. Lewy obrońca z powrotem w NAC", a samego Carolinę określił jedynie przymiotnikiem: zbędny.

- Z Caroliną w ogóle jest dziwna sprawa - opisuje temat wspomniany Thijs z bsiderats.nl. - Nie mam pojęcia, dlaczego w ogóle mu nie poszło w NAC. Przyszedł do nas z PSV Eindhoven, gdzie dostał propozycję nowego kontraktu w drugoligowych rezerwach, ale wolał grać w Eredivisie. Zagrał kilka meczów i moim zdaniem nie był nawet aż tak słaby, ale szybko stracił miejsce w składzie na rzecz innego lewego obrońcy. Od tamtej pory grał w rezerwach, NAC spadło do drugiej ligi, więc myślałem, że może wtedy nam się przyda. Na tym poziomie zagrał przecież koło 100 meczów dla PSV U23. Niestety na stałe utknął w rezerwach, nawet mimo zmiany trenera. Osobiście wybrałem się na parę meczów rezerw, a Carolina grał tak, jakby w ogóle nie chciał tam być i walczyć o miejsce w pierwszej drużynie. Dlatego też wszyscy byli szczęśliwi, że NAC w końcu się go pozbyło wraz z jego wysokim kontraktem jak na grającego w rezerwach lewego obrońcę. Jednakże nawet mimo tego uważam, że Carolina może stać się więcej niż użytecznym zawodnikiem. Musi po prostu być zmotywowany i dostać spore zaufanie od trenera. Podobnie jest z Loshim. Różni ich jednak to, że Loshi jest z natury bardzo pracowity i jego przeznaczeniem jest piłka nożna.
Tyle o Carolinie ludzie, którzy widzieli go na boisku na własne oczy.

Jak to więc się stało, że Jurich Carolina nie miał żadnych szans na grę w NAC, z którego był wręcz wypychany ze względu na wiek i brak perspektyw w walce o miejsce w dorosłym zespole, nie przeszedł testów w Gruzji w klubie, o którym pewnie mało kto w Polsce słyszał, a Stomil Olsztyn zaproponował mu półtoraroczną umowę?

- To wygląda na bardzo przemyślaną strategię, którą stosują menedżerowie lub agencje menedżerskie, gdy oferują klubom piłkarzy - powiedział mi, chcący zachować anonimowość, lokalny działacz piłkarski, któremu udało się skutecznie zgłosić niejednego piłkarza do rozgrywek. - Najpierw na testy do klubu wysyła się zdolnego zawodnika, Stomil sprawdzał Sama van Huffela, a kiedy ten się sprawdzi, później przyjeżdża tzw. szrot, który agenci próbują wepchnąć gdziekolwiek, żeby tylko podpisać kontrakt i zgarnąć prowizję.

Nawet jeżeli przysyłano tutaj przebierańców, Stomil mógł się zorientować w tym niezbyt wyszukanym blefie i umów z zawodnikami nie podpisywać. Nie wyobrażamy sobie, że menedżer zawodnika stał z pistoletem przy skroni olsztyńskich działaczy, zmuszając ich do podpisów na umowie. Stomil poinformował w sobotnie popołudnie o podpisaniu kontraktów z Loshim i Caroliną, którzy wieczorem dzień wcześniej nie wystąpili w sparingu z RFS-em Ryga.

- Jeszcze nie mogli. Jeszcze jest tyle formalności przed podpisaniem kontraktu, pozwolenia z federacji, itd. - mówił nam dyrektor Czereszewski, gdy pytaliśmy, dlaczego nie obaj nie zagrali w sparingu dzień wcześniej. Nieco nas to zdziwiło, bo do nieoficjalnego testowego meczu żadnych pozwoleń z federacji uzyskiwać nie trzeba, ewentualnie z obecnego klubu, ale Loshi przecież był wolnym zawodnikiem. - Mogli [zagrać] na naszą odpowiedzialność, ale my nie chcieliśmy.
Stomil nie potrzebował więc testów zawodników, którzy nie załapali się do kosowskiego klubu i nie grali regularnie w piłkę co najmniej sześć miesięcy jak Loshi albo byli na siłę wciskani komukolwiek przez obecny klub i nie przeszli testów w Gruzji jak Carolina. To, co ustaliłem, zajęło mi naprawdę nie więcej niż kilkadziesiąt minut, a posługiwałem się jedynie Internetem i bazowałem na powszechnie dostępnych informacjach. Co więc skłoniło olsztynian do podpisania umów, jeżeli nie mecz sparingowy i nie kilkudniowe testy? Prawdopodobnie zadecydował jeden indywidualny trening prowadzony przez asystenta trenera Piotra Klepczarka, na który zgodę - przed podpisaniem umów - dostali obaj zawodnicy (z naszą redakcją skontaktował się Piotr Klepczarek, zaprzeczając, że prowadził trening; powiedział nam, że zawodnicy bez kontraktów nie mogą uczestniczyć w treningach - przyp. kot). I na nic więcej. Wyjaśniałoby to tak szybkie osiągnięcie porozumienia i brak występu dzień wcześniej w wieczornym meczu kontrolnym. Być może jeszcze Stomil opierał się na kompilacjach udanych zagrań obu zawodników, ale kto je oglądał i analizował, nie mamy pojęcia.


NAC Breda to jednak nie jest byle jaki klub z byle jakiej ligi.
- Keuken Kampioen Divisie, w której gra NAC, to połączenie ligi technicznej z fizyczną - tak opisuje holenderską piłkę Dawid Danielak, redaktor serwisu AFCAjax.pl - Na pewno jest tam dużo więcej fizycznej walki niż w Eredivisie. Takie kluby jak Ajax czy PSV mają swoje rezerwy właśnie w tej lidze, żeby młodzi zawodnicy poznali smak seniorskiej piłki i zebrali cenne doświadczenie. Jeżeli ktoś nie łapie się do NAC Breda, to nie powiedziałbym, że już jest to dramat, bo to duży klub z aspiracjami, żeby wrócić do Eredivisie. Jest tam na pewno presja wyników. Trochę gorzej wygląda sytuacja, gdy dany piłkarz nie łapie się do gry w trzeciej lidze, która ma status amatorski, ale też nie jest to dramatycznie słaba liga. Często drużyny z tego poziomu sprawiają mnóstwo problemów klubom z Eredivisie w Pucharze Holandii. Loshi i Carolina mogą mieć pewne braki umiejętności technicznych lub warunków fizycznych. Nie oszukujmy się - w przeciwnym razie graliby na pewnym poziomie w Holandii. Czy mogą być wzmocnieniem dla polskiego pierwszoligowca? Chyba nie, chociaż mogą nas wszystkich pozytywnie zaskoczyć, a skoro klub zdecydował się ich sprowadzić, to widocznie coś w nich dostrzeżono.

"Łotysz, nazwisko: Nikita"
W zeszłym tygodniu pierwszy sygnał o tym, że także Ņikita Kovaļonoks nie będzie zgłoszony do rozgrywek I ligi pojawił się u nas w serwisie. Sytuacja z Łotyszem nie była tak prosta do przewidzenia jak sprawa Skëndera Loshiego. Podobny problem miał pięć lat temu Widzew Łódź, próbując zgłosić do rozgrywek poza oknem transferowym Maksyma Kowala. Wówczas, jak tłumaczył Łukasz Wachowski z PZPN-u, nie dało się nic zrobić, bowiem w poprzednim klubie Kowal miał status amatora. Zgodnie z przepisami, zawodnicy, którzy nie są profesjonalnymi piłkarzami, mogą być rejestrowani w klubach jedynie w trakcie trwania okienka transferowego. Ten przepis miał wyeliminować nadużycia, ale w praktyce rykoszetem najbardziej oberwało się graczom z niskich lig, którzy kopanie piłki traktują jako weekendową rozrywkę.

- Znaliśmy historię tego zawodnika, wiedzieliśmy, że jego kontrakt na Łotwie skończył się w momencie zakończenia roku kalendarzowego 2019 - tłumaczył prezes Stomilu Wojciech Kowalewski. - Zaprosiliśmy go najpierw na testy, a po dłuższym okresie testów zdecydowaliśmy się na podpisanie umowy, mając świadomość, że również jego status będzie wymagał wyjaśnienia, co też robiliśmy przez federację łotewską, mianowicie status dotyczący formy kontraktu, jaki zawarł z poprzednim klubem. Okazało się, że był to kontrakt amatorski, w związku z czym, po zamknięciu okienka transferowego, kiedy ostatecznie zdecydowaliśmy się na podpisanie umowy, nie było już możliwości, żeby tego zawodnika zarejestrować do Stomilu, co zostało wcześniej przewidziane w zapisach umowy, gdyż zawodnik zgodził się na niższe wynagrodzenie do zakończenia sezonu.

Tłumaczenie Wojciecha Kowalewskiego jest jak najbardziej słuszne w przypadku Kovaļonoksa i w żadnym wypadku nie da się z nim polemizować, bo zostały jasno przedstawione fakty. Bardziej zastanawiać może szerszy kontekst podpisania umowy z łotewskim napastnikiem. Trochę ponad tydzień wcześniej swoją umowę dostał Skënder Loshi. Czy przez ten czas w Stomilu zorientowano się, że nie będzie można skorzystać z usług Albańczyka i postanowiono zakontraktować także Łotysza? Jeśli tak, to... odrobinę się spóźniono, bo wyszedł drugi klops - Ņikita Kovaļonoks podpisał umowę po zamknięciu okienka transferowego. Czy zatem warto było ryzykować jeszcze drugą wpadkę, mając świadomość sytuacji z Loshim? A może wszyscy żyli w błogiej niewiedzy, a sprawa się rypła trochę później? Tym bardziej zastanawiające jest to, że o testach Kovaļonoksa pisaliśmy 21 lutego, kiedy zagrał w sparingu z RFS-em, ale przez to, że Stomil Olsztyn ukrywał tożsamość testowanych zawodników, co kolejny raz obraca się przeciwko niemu, 24-letni Łotysz mógł trenować z warmińską ekipą nieco dłużej. Do zakończenia okienka transferowego został jeszcze ponad tydzień. Czy nie był to wystarczający okres, by ustalić status Ņikity Kovaļonoksa, podpisać z nim umowę i zgłosić go w odpowiednim czasie?

Inne budzące wątpliwości transfery
Broni się chyba tylko sprowadzenie zimą Jakuba Staszaka i Jonatana Strausa, bo w przypadku ich przyjścia do tej pory nie było jakichś niesamowitych historii, a także Sama van Huffela, który dobrze prezentował się w czasie testów i w pełni zasłużenie związał się ze Stomilem. W trakcie okresu przygotowawczego Duma Warmii namiętnie testowała też 23-letniego napastnika Richarda Amaechiego Johnsona, który w bodajże 11 grach kontrolnych z przeciwnikami na różnym poziomie nie zdołał strzelić bramki. Ale nie ma się co dziwić, bowiem nie potrafił ich strzelać nawet w San Marino. Przed końcem zimowego okna transferowego, pytaliśmy Sylwestra Czereszewskiego, skąd takiego ananasa w ogóle wytrzasnęli.

- Richard przyjechał razem z van Huffelem - powiedział nam szczerze dyrektor sportowy. - Ja powiem tak: są tacy zawodnicy, że nieraz warto zaryzykować i przetrzymać go do czerwca. Oczywiście wiemy, że u nas będzie mu ciężko, ale jest taka propozycja, żeby grał w Huraganie Morąg. Nas to nic nie będzie kosztowało, a on będzie sobie grał. Ja wiem, że wszyscy się śmieją, że ktoś tam powiedział, że on fajnie biega... (...) On nie oddał nawet strzału w bramkę. On nas nic nie kosztuje, także można przystopować z żartami. Pogra w III lidze, będzie pod naszą kontrolą.

Johnsona próżno szukać w kadrze III-ligowej drużyny, którą chyba na siłę chciano uszczęśliwić nieskutecznym napastnikiem. Osoby związane z morąskim klubem mówią wprost: Johnson rzeczywiście jest bardzo silny i ma potężne uderzenie, tylko niezbyt celne. Dodają także, że do gry w piłkę się nie nadaje. Nawet na trzecioligowe kopanie.

Z Legii Warszawa Stomil Olsztyn wypożyczył także środkowego obrońcę Mateusza Bondarenkę.
- Widziałem, że Stomil ściągnął mojego kolegę Mateusza Bondarenkę, z którym znamy się z Legii Warszawa - mówił pod koniec stycznia w rozmowie z naszym portalem Michał Góral, były napastnik Stomilu Olsztyn i Legii Warszawa, obecnie reprezentujący Zagłębie Sosnowiec. - To dobry zawodnik, wiadomo, że fajerwerków z piłką nie zrobi, grając na środku obrony, ale na tę pozycję jest odpowiednim zawodnikiem: silnym i dobrym w powietrzu. Myślę, że z jego umiejętnościami powinien grać. Ja nie miałem takiego szczęścia, żeby dyrektor i prezes byli z Legii - zażartował na koniec rozmowy.

Zimą ze Stomilu odszedł Michał Sobieski, który w hierarchii bramkarzy był trzecim w kolejce. W jego miejsce zdecydowano się ściągnąć Vjačeslavsa Kudrjavcevsa z FK Ventspils. W ostatnich latach trzeci bramkarz tak rzadko dostawał swoją szansę na grę między słupkami, że praktycznie oprócz występu Adriana Serowca nie dałoby rady wygrzebać podobnego przypadku. Może zastanawiać też ściągnięcie Łotysza zamiast postawienie na innego młodego Polaka, choćby Jakuba Kanclerza. Niedawno kontrakt ze Stomilem przedłużył Piotr Skiba, co zdaje się tylko potwierdzać przypuszczenia, że  Vjačeslavs Kudrjavcevs prędko nie wysunie się na czoło w wyścigu o pierwszy skład, mając do minięcia jeszcze Michała Leszczyńskiego.

Niewdzięczna rola trenera
Krytyka za ewentualną słabą postawę zespołu spadnie oczywiście i tak na trenera Piotra Zajączkowskiego. I będzie to krytyka nie do końca zasłużona, mimo że tak krawiec kraje... Do Stomilu dołączył na wypożyczenie także Serafin Szota, o którego również nie zabiegał olsztyński szkoleniowiec. Już nie warto podnosić tematu Skëndera Loshiego i Juricha Caroliny, których nie miał okazji zobaczyć w grze. Z Ņikitą Kovaļonoksem zimą na testach w Stomilu przebywał Eduards Višņakovs i przychylniejszym okiem trener Zajączkowski spoglądał w stronę byłego napastnika m.in. Widzewa Łódź czy Ruchu Chorzów. Stomil wzmocniono natomiast Kovaļonoksem, z którego usług i tak nie można korzystać.

Pół biedy, gdyby trener Zajączkowski dostawał zawodników, których nie chce, ale on tracił graczy, z których mógłby korzystać i prawdopodobnie robiłby to nadal. O tym też już zresztą pisaliśmy, gdy w zimie z dnia na dzień notowania Bartłomieja Niedzieli, Waldemara Gancarczyka czy Lukáša Kubáňa spadły do takiego poziomu, że okazali się niepotrzebni, mimo że jesienią grali dość często. W polskiej piłce tak już niestety bywa, że trener jest rozliczany z wyników, które musi osiągać z piłkarzami, których nie potrzebuje, a bez piłkarzy, których chciał. Presja zarządu, oczekiwania kibiców... a rezultaty mają być i tak.

Dwustronna układanka
Nie wyszło, to nie wyszło, po co drążyć temat? Oto taktyka Stomilu na zaistniałe problemy, może lepsza niż żadna, chociaż pewnie gdyby próbowano wszystko przemilczeć, mało co ujrzałoby światło dzienne. Zimowe okienko transferowe w wykonaniu Stomilu Olsztyn to takie puzzle. Do układanki dodano nowe elementy, czyli sprowadzonych piłkarzy, którzy dołączeni do obecnego składu mieli stworzyć obrazek zespołu walczącego w I lidze o miejsce premiowane barażem. Nikt jednak nie zauważył, że z każdym kolejnym dokładanym elementem z tyłu powstaje drugi obraz: obnażający błędy i pomyłki zarządu, niejasne decyzje, nielogiczne działania, zaniedbania i zwykłą bylejakość. Ostatnio, po wyjściu na jaw problemów z Loshim i Kovaļonoksem, ten piękny kolorowy obrazek został odwrócony na drugą stronę. Tę, która straszy.

- Nawet jeśli ludzie mają pieniądze, potrafią liczyć - powiedział w wywiadzie z oficjalną stroną komentator piłkarski Mateusz Borek, wyrażając swe zdanie na temat wypuszczenia przez Stomil akcji klubu, które będą mogli zakupić kibice. - Chcą pomóc i pomogą, tylko chcą mieć przekonanie, że ich pieniądze nie są przejedzone, tylko fajnie inwestowane, albo że rzeczywiście pomagają klubowi. Dzisiaj skuteczność sprzedaży tych akcji będzie zależała od właściwego uświadomienia kibica, o co chodzi w tych akcjach.

Wkrótce ma ruszyć zapowiadana z wielką pompą akcja dofinansowania Stomilu przez kibiców za pomocą akcji klubu. Warto by jednak ich środki wydawać znacznie racjonalniej niż obecnie, np. w sposób, który pozwoliłby na pozostawienie czegoś na lata. A w naszym mieście pomysłów na takie inicjatywy na pewno by nie zabrakło, jeżeli w stolicy Krainy Tysiąca Jezior znajdują się dwa większe trawniki, na których można uprawiać piłkę nożną. Olsztyńscy kibice, którzy w ostatnich latach trzykrotnie zbierali pieniądze na ratowanie klubu (ostatnim razem kończąc ze sporym rozczarowaniem z powodu braku przejrzystego rozliczenia zebranych środków - przyp. kot), teraz mogą nie sięgnąć głęboko do swych sakiewek, by dokładać się do walki z bezrobociem Albańczyka i Łotysza. To zadanie powinno być zarezerwowane raczej dla ich rodzimych urzędów pracy, a nie fanów Stomilu.

Pewnie marnotrawienie pieniędzy na piłkarzy-turystów nie byłoby w ogóle bulwersujące, gdyby nie fakt, że Stomil Olsztyn nadal w głównej mierze jest finansowany z publicznych pieniędzy. A to daje kolejne argumenty wszystkim krytykom przeznaczania miejskich funduszy na zawodową piłkę. I to takie argumenty, których chyba nie da się odeprzeć.

"Kiedyś, jak napiszę książkę, to większość menedżerów zda te swoje papiery, bo się nie znają na piłce"...

***

Tagi: Stomil Olsztyn, Ņikita Kovaļonoks, Jurich Carolina, Skënder Loshi, Wojciech Kowalewski, transfery


Komentarze

  1. 05.06.20 15:52 DJKS

    Michał Brański zasługuje na wsparcie nas kibiców Stomilu, to bez dwóch zdań! Nas kibiców irytuje jednak, że jak dotąd otacza się nieodpowiednimi ludźmi jeśli chodzi o Stomil. Pan Jurga - człowiek, który nie ma zielonego pojęcia nt. piłki nożnej, kibicowania i całej tej otoczki piłkarskiej. Natomiast Pan Kowalewski zapewne zna bardzo dobrze środowisko piłkarskie, z którego się wywodzi. Jeśli natomiast chodzi o zarządzanie, prezesowanie to ostatnimi decyzjami pokazał, że musi się DUŻO uczyć. A my tu uczniów nie potrzebujemy jeśli szybko chcemy doświadczyć normalności w Stomilu.

  2. 05.06.20 11:36 marduk

    Ja do Michała Brańskiego nie mam żalu o to, że zaangażował się w ratowanie klubu, absolutnie. Jestem wdzięczny! Mam żal że gdy teraz pojawiają się coraz większe problemy i fakapy, wygłasza korporacyjne, poprawne politycznie frazesy. Że gdy prezes klubu po prostu łże, i opowiada farmazony dla ciemnego ludu, rada nadzorcza nie ustawia go do pionu. Klub piłkarski na poziomie 1 ligi to nie korpo z setkami zatrudnionych, to mała firemka z niezbyt wielkimi obrotami. To mały organizm, niezbyt innowacyjny, który w dużej mierze jest zakotwiczony w "środowisku" z którego się wywodzi, trzeba "czuć" relacje i wpływ na otoczenie. Każdy właściciel ma prawo do własnych decyzji i do błędów, ale też powinien wsłuchiwać się w argumenty środowiska, bo często nie są to barany do golenia, a ludzie którym po prostu na klubie zależy, którzy mają go w sercu. I w tym miejscu zgadzam się z Kotem, bo z perspektywy 1,5 roku, w mojej subiektywnej ocenie, każdy wybór prezesa to krok w tył. Radkiewicz co by nie mówić potrafił zjednoczyć środowisko, potrafił wysłać pozytywne informacje, i komunikować się z otoczeniem. tamtej wiosny praktycznie non stop mieliśmy zapełniony nasz stadion, były pozytywne emocje, było zaangażowanie. Potem zmiana na Jurge, wszyscy byliśmy zdziwieni, ale przyjęliśmy że ok, biznesmen, ma wyczyścić finanse i trupy z szaf, jasno powiedział że nie zna się na piłce, ale nie taki był cel. Miał jedną mega wpadkę z policją, chyba go niebiescy wypuścili, ale nie ma przebacz i tą mniejszą z pamiątkowymi koszulkami. Poza tym prezesura bez fajerwerków, taka do zapomnienia. Nagle w grudniu, bach mamy nowego prezesa, gość nie z Olsztyna, nie związany z klubem, traktujący wszystkich dookoła jak niedorozwiniętych wieśniaków. Facet rzekomo obyty, światowy, znający się na piłce, ale jak czas pokazał na pewno nie na zarządzaniu klubem piłkarskim, że poza nazwiskiem do zaoferowania dla Stomilu nie ma nic. ZERO. Od grudnia mimo że klub nie gra w piłkę, mógłbym wymienić nie dwie wpadki, a dwadzieścia dwie. Atmosfera wokół klubu to już nie pozytywne emocje i zaangażowanie, a rozczarowanie i to, chyba zbyt mocne słowo, ale nie za bardzo, zniechęcenie i rozczarowanie. Świadczy o tym choćby frekwencja na sparingu z Rygą i meczu z Odrą, gdzie nie udało się wypełnić trybun. Świadczy o tym artykuł Kota, że te półprawdy i niedomówienia prezesa, skłoniły go do zrobienia researchu i ustalenia w ciągu 3 czy 4 dni, że król jest nagi. Taki mamy teraz klimat piłkarski w Olsztynie. Za chwilę spodziewam się że miasto, jak każde w Polsce mające problemy z finansami (Corona), po ostatnich rewelacjach, o nie bójmy się użyć tego słowa, marnotrawieniu pieniędzy na wątpliwe transfery, znajdzie argumenty do obniżania budżetu marketingowego (czyt. sponsorowania klubu). że miasto zada pytanie ile z pieniędzy przeznaczanych na spółkę trafiło na szkolenie dzieci i młodzieży.

  3. 05.06.20 08:37 Kot

    Panowie, Michał Brański dostał na początku prezesa, któremu też można by trochę zarzucić, ale ostatecznie kończył swoją misję z poczuciem wykonanego zadania i teraz może nadal chodzić na Stomil i nie słuchać głupich zaczepek czy wyzwisk. Macieja Radkiewicza, który zarządzał bankrutem, zamieniono na specjalistę biznesowego Roberta Jurgę, który zaczął oddalać Stomil i od kibiców, i od byłych legend, kończąc miłą przecież akcję nagradzania byłych piłkarzy koszulką i kwiatami (bo to za drogo, jak tłumaczył w Egicie). Okazało się, że pomysł na prezesa-biznesmena nie był chyba najlepszy, jeśli w niecałe pół roku się z tego wycofano, po meczu z Radomiakiem, kiedy na spokojnych kibiców bezzasadnie nasłano policję. Skończyła się koncepcja z prezesem, który zna się na biznesie, ale nie zna na piłce. Zaczęła się nowa - z prezesem (byłym bramkarzem i reprezentantem Polski), który zna się na piłce i zna się na biznesie, bo - jak mówił w wywiadzie dla oficjalnej strony M.Borek - prowadzi własną szkółkę piłkarską. Prezes kompletny, czuje piłkę, wie, o co chodzi. Mógł zacząć od zwiększenia zaufania kibiców do klubu po meczu z Radomiakiem, a wytworzył nowe konflikty: autorytarna próba zmiany herbu, życzenia dla Jagiellonii przy pominięciu Polonii, Hutnika i Sokoła. Okazuje się, że na piłce może się zna, ale widocznie lepiej znają się agenci, którzy mu podesłali takich zawodników, że pół roku nie mogą grać ani w lidze, ani nawet w sparingach. Michał Brański musi zdecydować, czy podoba mu się taki Stomil, w którym prezes stracił całkowicie wiarygodność w oczach kibiców (niespójne oświadczenia ws. transferu Loshiego, ukrywanie problemów z rejestracją Kovalonoksa), stracił zaufanie wśród niektórych piłkarzy, bo odsuwano zawodników od zespołu bez wniosku trenera, więc pewnie i trenera, rodziców młodych piłkarzy za sprawy związane z akademią. Po pół roku jego rządów i po roku od pierwszej zmiany na stanowisku prezesa prawie nic w tym klubie nie gra, tak jak nie grało, gdy nie było pieniędzy. Piłkarze nie zdobywają bramek, od października w lidze się ślizgamy i toczymy się dzięki dobremu początkowi rundy jesiennej. W jakim kierunku ma iść Stomil Olsztyn? W kierunku nowych, pustych haseł? Bzdurnych hasztagów? Zatrudniania w klubie po znajomości? Jeżeli tak ma być nadal, a Stomil ma być klubem patologicznym, w którym każdy na każdego krzywo patrzy, nikt za nic nie odpowiada i robi, co mu się podoba, to rada nadzorcza, tolerując stan obecny, będzie za tę sytuację współodpowiedzialna. Co do tego nie mam wątpliwości.

  4. 05.06.20 08:17 baron

    KOWALEWSKI a teraz jeszcze wytłumacz się z z zaległości w wypłatach, zusie itd

  5. 05.06.20 07:49 KIBICKA z zatorza

    Nikt nie może mieć innego zdania niż Panowie. I to jest Wasza przywara.Ty uczzony nie ucz mnie ortografii ,naucz się kulturalnego języka .Likwidować wpiosy to tam gdzie ch,,, i k,,,.Bo to plaga .

  6. 05.06.20 00:57 czerkasow

    Uczy się? A gość ma chyba minimum wiedzy biznesowej, żeby zatrudniać ludzi. I to dwóch ludzi którzy nie mogą grać. Ja też tak chcę. Zatrudnimy mnie nor i płać mi, ale przez pół roku nie będę pracował. Wyjeżdżasz z Rybakowem, który mógł grać. Zresztą polityka informacyjna trochę się rozwinęła przez te ćwierć wieku, nie sądzisz?

  7. 04.06.20 23:40 nor

    Nie rozumiem, dlaczego przy3,14erdalacie się do M. Brańskiego. Gość od początku przyznawał, że uczy się futbolu. Dlatego właśnie zatrudnił w Stomilu ludzi związanych z piłką od lat. To oni mają czuwać nad klubem i działać tak, żeby nie było takich wtop jak te obecne albo takich jak te w czasach gry w ekstraklasie. Bo wtedy także Stomil zaliczał wtopy - przypominam transfer niejakiego K. Rybakowa. Chyba że sprawa Rybakowa to także była wina Brańskiego, tylko nikt, nawet on sam, jeszcze sobie z tego nie zdaje sprawy.

  8. 04.06.20 23:36 waldi812

    Raport Kota jednoznacznie obrazuje, jakie dyletanctwo panoszy się po korytarzach klubowego obiektu. Towarzyszy temu niczym nieuzasadniona arogancja. Nie wystarczy lakonicznie stwierdzenie :biorę to na siebie:. Pan prezes powinien wydać oficjalne oświadczenie i ustosunkować się do stawianych zarzutów, które skądinąd są miażdzące. Skala zjawiska pokazuje, że mamy do czynienia z grupą ludzi, u której brakuje już nawet nie merytorycznych kompetencji, ale jakiejkolwiek logiki myślenia i podejmowania decyzji. Jak prezes wytłumaczy się ze słów, że do Olsztyna jedzie już dwóch napastników, którzy mają stanowić realne wzmocnienie. Na obecną chwilą można ich wysłać w podróż w 80 dni dookoła świata. Jeżeli plan był taki, że w obecnym sezonie gramy o kasę z pjs i może powalczymy o coś więcej w przyszłym, trzeba było to powiedzieć, a nie mamić kibiców mrzonkami. Obecnie finał zabawy jest taki, ze oferta zakupu akcji przez kibiców spali na panewce. Brak komunikacji i rozsądku oraz utrata zaufania właśnie do tego doprowadzą. Kibice nie są ektoplazmą, a esencją tego klubu.

  9. 04.06.20 19:50 Gacek Z

    Czerkasow, kibicka może tego nie bierze lecz Zarząd z pewnością. Michał Brański nie jest żadnym zbawicielem Stomilu. Liczy na zysk biznesowy lecz raczej po sobie niczego w klubie nie zostawi poza mdlymi hasłami na Twitterze albo Facebooku jak nasi celebryci w Zatoce Sztuki

  10. 04.06.20 17:17 KibicStomiluOd1995

    Od dłuższego czasu z zaciekawieniem obserwuję przebieg dyskusji na różne tematy (w tym transferowe) na naszej stronie, ale nieodmiennie rażą mnie komentarze użytkownika "KIBICKA z zatorza". Konkludując jej wpisy kibice mają być stadem bezmyślnych małp zamkniętych w klatce podczas meczu, śliniących się na widok piłki, bez prawa do krytyki na jakikolwiek temat i bez prawa wypowiadania się w jakimkolwiek temacie związanym z klubem. W tym miejscu olbrzymia prośba do Admina - jako jeden z bardziej cierpliwych użytkowników forum proszę o blokowanie wpisów tej osoby. A teraz - kierując parę słów do tzw. "KIBICKI z zatorza" (pomijając, że pisanie nazwy dzielnicy z małej litery to nie tylko kardynalny błąd ortograficzny, ale i wyraz braku szacunku dla tego miejsca i jego mieszkańców). Jak pamięcią sięgam - przypominasz mi "KIBICKO" taką typową starą babę "z okna" na blokowisku, drącą mordę na dzieci kopiące piłkę pod klatką, że "za głośno, że depczą kwiatki, że niszczą elewacje". Zewrzyj się wreszcie ze swoimi durnymi komentarzami, które absolutnie nic nie wnoszą do dyskusji. Rozumiem, że tęsknisz za zlikwidowanym w 1989r. stanowiskiem pracy cenzora, ale "to se ne wrati". Pozdrawiam wszystkich prawdziwych kibiców Stomilu i czekam na dalszy przebieg konstruktywnej krytyki.

  11. 04.06.20 17:12 czerkasow

    Jak iratował? 8 baniek od miasta. W dupę mu sama wchodź jak u niego pracujesz. I jeszcze jedno pamiętaj - madopar weź, albo poproś swojego psychiatrę.

  12. 04.06.20 16:50 KIBICKA z zatorza

    Właściciel uratował klub przed całkowitym upadkiem i bylibyśmy w w jakieś N klasie a Wy teraz macie czelność na wszystko pluć,.Nie wstyd Wam.Krytyka konstruktywna jest zawsze mile widziana i potrzebna ale nie dzika nagonka i niektóre wpisy są wulgarne i obelżywe. Nie wstyd Wam kibice .Szukacie tylko jakiś przekrętów i nic ponadto.

  13. 04.06.20 15:39 masti

    Artykuł pokazuje jak wygląda organizacja w klubie czyli #NowyStomil = Stara Amatorka! Pan M. Brański jako właściciel większościowy wybiera i decyduje wraz z RN o wyborze zarządu a ten jest jak zwykle w ostatnich latach 1osobowy. Prezes Kowalewski wybiera sobie współpracowników. I jak jest? Wpadka goni wpadkę, dziś w biurze klubowym chyba burza mózgów... Wspaniałe nowe logo na 75 lat Stomilu, udane transfery na już, życzenia na 100lecie dla klubu z Podlasia etc. - te są przysłaniane oświadczeniami na TT, wywiadami czy artykułami na stronie oficjalnej o spóźnionych gratulacjach dla zaprzyjaźnionych dla kibiców klubów... PR i marketing poszedł ostro: wywiady w tv, udział w komisjach roboczych dot. płac w lidze itd. Stadion? Akademia? Klub się tym interesuje, jakieś skuteczne działania? Do zakupu akcji spółki zachęcają ąż miło, emisja z pompą i konfetti. Red. Kot nie udał że nic się nie stało, napisał co był w stanie ustalić. Niektórym to nie na rękę no ale trudno, wypłynęło... Działania przypominają słowa z piosenki T. Love: Mamy extra klub i super prezesa Ci wszyscy ludzie to wspaniali fachowcy. Jest super, jest super Więc o co Wam chodzi?

  14. 04.06.20 15:23 Gacek Z

    Kibicka z Zatorza, wyłącz CAPS"a. O co Ty grasz hermafrodyto? Kogo tu chwalić przecież miał być awans nad awanse. Jedyny pozytyw to Kot i Zajączkowski Piotr

  15. 04.06.20 14:33 czerkasow

    Dodam do pieca. Stomil nie spełnił kryteriów F03 i F04 podręcznika licencji na Ekstraklasę, które są takie same jak na I Ligę. Klub nie udowodnił że spłacił piłkarzy, ZUS i skarbówkę. Co poniektórzy niech wezmą nerwosol i zajmą się własnym życiem, chyba że go nie ma ją jak kibicka z podleśnej. Coś za dużo wpadek klub zalicza i aż się dziwię że większościowy udziałowiec milczy. Może po prostu liczy że kibice kupią akcję klubu i będzie kolejna mamona na Loshiego?

  16. 04.06.20 14:26 Levante

    porządna analiza - brawo KOT.......... czasami az ciezko uwierzyc w niektore rzeczy....... tez sprawdzilem fora na temat Loshiego.......... i rzeczywiscie byc moze w jego przypadku ryzyko bylo nawet do przyjecia bo sporo jest opinii pozytywnych........... ale cala reszta........... no comment

  17. 04.06.20 12:57 Kot

    xD

  18. 04.06.20 12:50 KIBICKA z zatorza

    CO WYCTAKIMI WYPOWIEDZIAMI DOTYCZĄCYMI WYPOCIN KOTA. CHCECIE ZMIANY ZARZĄDU I MOŻE RADY. S...CIE DO WŁASNEGO GNIAZDA. ZARZĄD POPEŁNIŁ BŁĄD I WAM TO WYTŁUMACZYŁ.A WY TAKIMI TEKSTAMI NIE POMAGACIE KLUBOWI TYLKO NIEPOTRZEBNIE MIESZACIE.

  19. 04.06.20 10:14 henio

    Tacy specjaliści w klubie i tak się dali wydymać ? To już jest chyba działanie na szkodę spółki? Kot w swoim tekście pokazuje oczywistości, których inni nie chcą lub boją się zauważyć, kiedy wygodniej im jest udawać, że wszystko jest w porządku. Szok!

  20. 04.06.20 09:58 DJKS

    Panie Kowalewski - AMATORKA!

  21. 04.06.20 09:49 Stomil Biały Front

    Weźcie Kota na doradcę zarządu ds. nieszkalowania zarządu i dajcie mu pensję, żeby się od was odpierdolił. To chyba najlepszy plan na ten moment. Możecie napisać kolejne oświadczenie, ale gdy kłamaliście we wszystkich poprzednich, to już nie warto.

  22. 04.06.20 09:41 Stomilowiec16

    Kocie, bardzo merytorycznie rozpracowany temat, chyba zostaniesz zatrudniony w klubie jako jaki Doradca! Kot śledczy! Oby tylko nie zmarnowano Twojego talentu do szukania narkotyków na bramkach, bo to nie tam trzeba szukać smrodu... No chyba, że dyrektor obleje się po brodzie i spodniach swoim dębowym mocnym, na prędce zerowanym przed meczem żeby tylko zdążyć.

  23. 04.06.20 09:25 A.

    Brawo Kocie! Nokaut.

  24. 04.06.20 08:54 Dyrektor OKS 1945

    nie wierzę co czytam wczoraj mój aparat telefoniczny zaczął dzwonić i brzęczeć jak opętany nie wiedziałem co się dzieje a wszyscy pisali mi żebym to zobaczył co tu piszą myślałem że mam przywidzenia i dębowe mocne było jakieś zepsute ale rano też to jest nic mi się nie przywidziało nadal nie wierzę co czytam jak można takie bzdury pisać prezes kowalewicz to jest najlepszy fachowiec a kibole rasiści dilerzy faszyści na niego szczują a on się stara i ma wyniki efekty są eleganckie ale oczywiście komuś się coś nie podoba dobrze że są mecze bez kiboli bo wy nie zasługujecie na to by przyjść na mecz na piłce się nie znacie nigdy w nią nie graliście a udajecie znawców zostawcie piłkę nożną piłkarzom dla was są inne zajęcia proszę usuwać wszystko co szkaluje oks 1945 i jego prezesa i jego wzmocnienia jeszcze spod stołu odszczekacie jak ich gole dadzą dla oks 1945 ekstraklasę

  25. 04.06.20 08:01 marduk

    Uff tak na spokoju po 12h, po wczorajszych rewelacjach Kota. Zaczynam się zastanawiać czy rada nadzorcza spółki wgl znała fakty zwiazane z tymi trasferami, ktore w kilka dni ustalił Kot, Myśląc logicznie nie powinna znać, bo w normalnym świecie po takich wtopach prezesa by nie było. Mam wrażenie ze Panowie byli karmieni bzdurnymi komunikatami, jak my wszyscy. Żeby ustalić fakty związane z Carolina i Loshim trzeba znać się na internecie, wyszukiwarce, pewnie angielskim i jeszcze paru rzeczach. Ale żeby mieć w klubie takiego Kovalonkosa od 21 lutego, wiedzieć ze okienko kończy się 2 marca i umowę podpisać 5go, to trzeba być.... (wstawcie co Wam pasuje)

  26. 04.06.20 07:51 baron

    Szacun za artykuł. KOWALEWSKI ... masz tylko jedno wyjście. Wiesz co zrobić ...

  27. 04.06.20 07:43 KIBICKA z zatorza

    Kibicowskie CBA. Zarząd pod trybunał i po Stomilu

  28. 04.06.20 07:41 KIBICKA z zatorza

    Kibicowskie CBA. Zarząd pod trybunał i po Stomilu

  29. 04.06.20 04:24 Jakub Szter

    Pojechałeś Łukasz. Parę tysięcy znaków są dużo. Ale mega robota. Szacun.

  30. 04.06.20 00:49 Czesiek Czesiek

    Tommy dokładnie tak to może wyglądać. Chłopaki się bawia a klub stracił tożsamość, reprezentując przy tym mizerny styl, osiągający wyniki poniżej oczekiwań. Nie wyobrażam sobie że sztab trenerski wraz z dyrektorem i prezesem (rok czasu nie wiem ile łącznie zrobiono transferow) mając wszystko poukładane, pieniądze na czas, boisko treningowe, zajmie to samo albo i gorsze niż w czasach 6 miesięcznych zaległości, gdzie zawodnicy zarabiali podobno nawet 1500-2000, a w pierwszej 11 grało 7 zawodników z regionu.

  31. 04.06.20 00:10 Kot

    Powstała też wersja dla leniwych, ale nie miałem czasu i chęci jej publikować. Rano powinna już być. Ewentualnie zawsze kolega może komuś streścić.~

  32. 03.06.20 23:56 Gacek Z

    Kot, bardzo wysokie IQ lecz artykuł „przepisany” tj. za obszerny. Nikt poza fanatykami go nie przeczyta. Problemem jest to co podnosi Tommy, jak to się dzieje, ze Grzymus daje lekka reka środki na klub, które wcześniej skąpił. Czym go Branski omamił lub czym go przekonał, ze przeznaczył takie środki? W każdym bądź razie Kot wykonał prace śledczych, ze ho ho. Poza tym Kot to kolejny dowód na to, zreszta jak większość forumowiczów, ze fani to nie tylko półmózgi. Natomiast widać ewidentnie, ze piłkarze i Ex piłkarze to głąby. Przykład dyrektora sportowego i prezesa klub obrazuje wszystko. Hasła na Twitterze ala Mariusz Borkowski to za mało, żeby być prezesem klubu. Oto i cały ambaras. Branski poza pieniędzmi na Stomilu niczym innym nie jest zainteresowany

  33. 03.06.20 23:13 malczewskim90

    W punkt Kocie

  34. 03.06.20 23:02 tommy1976

    zobaczycie że za 3 lata nie będzie co zbierać z klubu. Na razie wszyscy się bawią za miejską kasę. Zastanawia mnie to jak Grzymowicz, do tej pory tak niechętny klubowi i kolejnym prezesom dał się tak omamić Brańskiemu? Mistrzostwo świata - pożyczasz klubowi kasę na chwilowe przetrwanie, miasto deklaruje wsparcie konkretną kwotą w określonym czasie, bawisz się i twoja świta za kasę miasta, emisja akcji i zwinięcie kasy od naiwniaków, brak awansu w ciągu 3-4 lat, zabieram zabawki wychodzę najmarniej na zero...Jeśli gdzieś się pomyliłem poprawcie ale tak to wygląda. Jeśli aktualna kasa z miasta trafiłaby wcześniej do klubu za czasu np początków Radkiewicza, pewnie nie byłoby gorzej, za to klub byłby przynajmniej bardziej nasz, olsztyński. Teraz mamy bandę najemników i doradców, którzy doszli do wniosku że wieśniaków z Warmii można nieźle wydymać

  35. 03.06.20 23:00 SfcM

    wywiad z Borkiem miał poprawić PR klubu, bo jest znany i lubiany, a wyszło jak... :-)

  36. 03.06.20 22:36 Stomilek

    Jestem w totalnym szoku po przeczytaniu tego artykułu. Jak to mogło się stać w pierwszoligowym klubie? Jeszcze ktoś próbuje nieudolnie bronić tych decyzji?

  37. 03.06.20 22:34 Stomil Biały Front

    Panie Kowalewski, honorowa decyzja może być teraz tylko jedna.

  38. 03.06.20 21:48 Tiger

    Skoro Kowalewski, stwierdził że "bierze to na siebie" to proszę bardzo niech opłaci kontrakty tych asów ze swojej kieszeni. Przyjechał się uczyć...a na razie to jest dwója z wykrzyknikiem, wpadka goni wpadkę praktycznie na każdym polu. Zabawę sobie zrobili za miejskie pieniądzę. A to herb chcą zmieniać a to pozbawiają uprawnień naszych zasłużonych piłkarzy i do tego jeszcze wychodzą takie "kwiatki" jak te megatransfery od siedmiu boleści. Borek powinien to przeczytać, ciekawe czy dalej by tak słodził jak ostatnio.

  39. 03.06.20 21:07 marduk

    Chwilę zajęło mi przyswojenie informacji z tego artykułu, rzadko się zdarzają tak objętościowe na stomil.olsztyn.pl, na koniec cisną się mi na usta jedynie słowa "O kurwa". I Kot ustalił to w kilka dni?! Dało się?! Niemożliwe.Wynika z tego że pan Kowalewski to amator i nieudacznik pierwszej wody, a ktoś mu dał do zarządzania kilkumilionowy budżet, chyba ktoś doradzał Brańskiemu, Sobieskiemu i Żukowskiemu zatrudnienie go, z tego co pamiętam to pewien pan z Warszawy, kiedyś związany z ległą, zresztą zatrudnienie gościa z Suwałk trochę przypomina mi te transfery, wielkie gówno w przebraniu. Gdyby klub był spółką miejską normalnie można by się pokusić o doniesienie do prokuratury związane z marnotrawieniem publicznych pieniędzy, teraz są marnotrawione jedynie pośrednio. Nawet malowanie trawy na zielono przez Borka, nie zmieni sytuacji. Kupujcie se te akcje jak chcecie, ja zakończę prostym, słowiańskim #Spieprzajdziadu

  40. 03.06.20 20:37 czerkasow

    No cóż. Pieniądze, choć w głównej mierze miejskie, są, ale bylejakoś została od czasu 2013 roku.

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!