Artykuł

"RetroStomil": Zwycięstwo z Wisłą uciekło pod koniec meczu

18.01.23 22:21   kyn   4  

W cyklu Retro Stomil przypominamy spotkanie z sezonu 1999/2000 pomiędzy Stomilem Olsztyn a gwiazdorską Wisłą Kraków, prowadzoną przez Franciszka Smudę. Remis nie był złym wynikiem, jednak kibice szczelnie wypełniający remontowany stadion przy Piłsudskiego wychodzili ze spotkania z mocnym niedosytem i lekkim poczuciem krzywdy.

Olsztynianie rozegrali świetne spotkanie i o dziwo mieli sporą przewagę nad utytułowanym rywalem. Przed tym meczem mieli za sobą bolesną porażkę 0:3 w Chorzowie z tamtejszym Ruchem, który wraz z Wisłą był w czubie tabeli. Dlatego też, traktując rywala priorytetowo, Stomil miał przed tym meczem krótkie zgrupowanie w jednym z podolsztyńskich hoteli oraz korzystał z uprzejmości jednego z pasymskich ośrodków wypoczynkowych, gdzie zawodnicy mieli bio odnowę.

Po zawieszeniu Jarosława Baki za domniemane niesportowe zachowanie podczas przegranego spotkania z Pogonią Szczecin, w bramce Stomilu wystąpił młody Zbigniew Małkowski, obecny trener bramkarzy Dumy Warmi. W obronie królował Andrzej Biedrzycki, z Arturem Januszewskim, Bartoszem Jurkowskim i Pawłem Holcem. O sile środka stanowił Aidas Preiksaitis z Marcinem Szulikiem a w napadzie brylowali Maciej Bykowski ze słynnym Cezarym Kucharskim. Do tego do formy dochodzili Tomas Ramelis i Piotra Matys.

Początek spotkania należał do gości. Dwa razy z dystansu Małkowskiego zaskoczyć próbowali Tomasz Kulawik i Ryszard Czerwiec. Kunszt Małkowskiego sprawdził Marek Zając od tego czasu to Biało-Niebiescy zaczęli szaleć na boisku. Bardzo dobre kontry w wykonaniu olsztynian nie znajdowały jednak drogi do bramki bronionej przez Artura Sarnata. Swoich szans z dystansu szukał Szulik, dobrze współpracował z przodu Kucharski z Bykowskim. Do przerwy żadna ze stron nie trafiła do siatki, ale kibice nie mogli się w tym dniu nudzić.

To co najlepsze w tym meczu wydarzyło się w drugiej połowie. Dobrym posunięciem Bogusława Kaczmarka było wprowadzenie za Macieja Bykowskiego Tomasa Ramelisa. Litwin dobrze wszedł w spotkanie, mogła podobać się jego współpraca z Kucharskim i Szulikiem. W 62. minucie to właśnie Ramelis został sfaulowany w polu karnym przez Kazimierza Węgrzyna i sędzia Andrzej Należnik nie miał wątpliwości podczas wskazywania na wapno. Piłkę na jedenastym metrze ustawił sobie Bartosz Jurkowski i przy kuriozalnym zachowaniu Sarnata (zwlekał z ustawieniem się na linii i piłka wpadła do bramki odbijając się mu od nóg) wyprowadził Stomil na prowadzenie wśród ogromnego aplauzu 10 tysięcy olsztynian na trybunach.

Wiślacy rzucili się do odrabiania strat, ale ani Sunday, ani Brasilia nie potrafili skierować piłki do siatki. O wielkim szczęściu musi za to mówić Sarnat, bo rza minimalnie do piłki granej przez Ramelisa nie zdarzył Kucharski, raz bez zastanowienia, z pierwszej piłki uderzał Preiksaitis, mimo, że miał mnóstwo czasu na przyjęcie piłki i skierowanie jej do krakowskiej siatki.

Niewykorzystane okazje się mszczą, jak mawia stara piłkarska prawda. Tak stało się i tym razem, bo Stomil dzielnie się bronił i próbował podwyższyć prowadzenie do 87. minuty. Sędzia podyktował problematyczny rzut wolny za zagranie ręka Gorszkowa, Węgrzyn staranował Ramelisa skacząć do główki i zrobił to bez dwóch zdań niezgodnie z przepisami, po czym skierował piłkę do Mariusza Jopa a tam obrońca Wisły mierzonym uderzeniem pokonał Małkowskiego dając remis krakowianom. Ewidentne dwa błędy sędziowskie zabrały punkty Stomilowi, jednak w tym dniu fani nie mieli się czego wstydzić, bo Stomil zagrał naprawdę świetnie.

- Tu jest trudny teren, dlatego cieszę się z tego remisu - powiedział po meczu Franciszek Smuda, trener Wisły Kraków. - Cały miniony tydzień trwały wokół mnie spekulacje: Smuda to, Smuda tamto. Pytano czy odejdę, jak nie wygram w Olsztynie. A ja się zapytam co mają powiedzieć trenerzy, którzy mają dwa punkty? Ja mam tych punktów siedemnaście, ale mam taki charakter, że mogę odejść, jeśli prezesi uznają, że coś jest nie tak. Ja natomiast uważam, że na razie wszystko jest w porządku.

- Było to dobre spotkanie w wykonaniu Stomilu - powiedział po meczu Bogusław Kaczmarek, trener olsztyńskiego klubu. - Stworzyliśmy wiele sytuacji, które mogły się zakończyć bramkami. Szkoda straconej szansy, bo w kontekście dzisiejszych wydarzeń rywal był do ogrania. Jeśli chodzi o Preiksaitisa, to warto pamiętać, że trzy dni przed meczem zdjęto mu z nogi szwy. W podświadomości tkwiła jakaś blokada, może inaczej by się zachował w kilku sytuacjach będą w pełni sił?

Mecz odbył się dokładnie 28 sierpnia 1999 roku. W sezonie 1999/2000 Stomil Olsztyn ostatecznie zajął 8. miejsce w Ekstraklasie, a Wisła Kraków została wicemistrzem Polski. 

1:0 - Bartosz Jurkowski (64 k), 1:1 - Mariusz Jop (87)

Stomil Olsztyn: Zbigniew Małkowski - Artur Januszewski, Bartosz Jurkowski, Andrzej Biedrzycki, Paweł Holc - Marcin Szulik, Aidas Preikšaitis, Łukasz Gorszkow, Piotr Zajączkowski - Maciej Bykowski (60 Tomas Ramelis), Cezary Kucharski (81 Piotr Najewski).

Wisła Kraków: Artur Sarnat - Bogdan Zając, Radosław Kałużny, Kazimierz Węgrzyn, Marek Zając (54 Mariusz Jop), Grzegorz Pater, Ryszard Czerwiec, Tomasz Kulawik, Sunday Ibrahim, Olgierd Moskalewicz, Tomasz Frankowski (46 Brasilia).

Zobacz także:

Tagi: Stomil Olsztyn, Wisła Kraków, Retro Stomil, Franciszek Smuda, Bogusław Kaczmarek, MOKS Stomil Olsztyn


Komentarze

  1. 19.01.23 17:10 waldi812

    Z przebiegu gry powinny być 3 punkty. Ale też rozmawiałem z jednym z liniowych tego meczu i powiedzial, że gola Jurkowskiego sędzia główny nie powinien uznać.

  2. 19.01.23 16:30 czeliniak

    Po końcowym gwizdu jął często bywało zakręciłem się i byłem na murawie. Podszedłem do sedziego i ze łzami w oczach jako młody łepek powiedziałem, gdzie on tam faul widział i że okradł nas z 3 punktów. Długo nie mogłem się pogodzić z tym remisem.

  3. 19.01.23 10:14 THE CORE

    Pamiętam, a jakże! Najbardziej tego kuriozalnego karniaka. Ale pamiętam też bo pierwszy raz udało mi się namówić kolegów z pracy na wspólne wyjście na mecz. Oj, się działo, przed, w trakcie i po... :)

  4. 19.01.23 10:14 jacekoks

    Pamietam byłem na tym meczu :). Mała poprawka Paweł Holc nie królował w obronie tylko na prawym skrzydle( na lewym chyba Zajączkowski). Taktyka była taka że graliśmy 3 obrońcami w linii, 2 defensywnymi pomocnikami, środkowy Preiksaitisem, po bokach ci których wymieniłem na początku, oraz dwójką z przodu.

Redakcja stomil.olsztyn.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz. Zaloguj się tutaj.


Zostań fanem

...i bądź na bieżąco!